40 lat temu umarł Bolesław Piasecki

BP portret 12.jpg
W noc sylwestrową z 31 grudnia 1978 na 1 stycznia 1979 – zmarł w szpitalu na ul. Szaserów w Warszewie Bolesław Piasecki (1915-1979). Przed wojną najpierw członek-założyciel ONR, więzień Berezy Kartuskiej, a potem lider RNR-Falanga, w czasie wojny więzień Gestapo (Pawiak, Rakowiecka) stał na czele Konfederacji Narodu, Komendant Uderzeniowych Batalionów Kadrowych (UBK).

Od sierpnia 1943 w AK, jako porucznik. Odznaczony Krzyżem Virtuti Militari za udział w Operacji Ostra Brama w lipcu 1944, aresztowany przez Smiersz 12 listopada 1944 (Świder. Lublin. Warszawa-Włochy). Zwolniony 4 lipca 1945 r roku, twórca Grupy „Dziś i Jutro” a potem Stowarzyszenia PAX. Członek Rady Państwa. W 1964 roku odznaczony Krzyżem Komandorskim z Gwiazdą Orderu Odrodzenia Polski. Stworzył imperium gospodarcze ZZG-INCO, uratował od śmierci i zapewnił egzystencję setkom członków AK, NSZ, NOW, SN.

Okoliczności śmierci tak opisał w swoim dzienniku Józef Wójcik, bliski współpracownik Piaseckiego: 31 grudnia 1978 r.: „Sylwester. Nic nie zapowiada nieszczęścia! Wieczorem ok. północy dzwonię do Zygmunta. Wszystko w porządku. Na dworze straszliwa zima, mróz, zawieja. Właśnie dziś zepsuł nam się telewizor, wyjeżdżam aż na Pragę do ZORT-u, w którym dyżurowali technicy. Apokalipsa! Puławską przesuwają się opatuleni ludzie – jezdnią. Trzeba się przebijać przez zaspy, na każdym kroku grozi utknięcie. W telewizji jak się okazuje – przyjęli telewizor tak chętnie dlatego, że liczyli iż ich wywiozę z Pragi do ich mieszkań w Śródmieściu. Stoją tramwaje, żadnego autobusu, ludzie błagają, żeby ich podwieźć. Później podwożę jeszcze Jarka na „prywatkę” aż na Żoliborz. Hekatomba! Wojna połączona z kataklizmem nie dałaby większych skutków. Ludzie klękają, rzucają się na kolana błagają, żeby ich podwieźć. Zresztą przewiozłem kilkanaście osób przy okazji.
Tomek u Wagnerów na Młocinach, nie można go odebrać, Małgosia w Augustowie z Krzyśkiem. Jesteśmy sami z Teresą i ciocią, czekamy do północy, składamy sobie życzenia, potem idziemy z Teresą do sąsiadów p. Zarębów, którzy też są sami z chorą matką, córka wyjechała do Zakopanego. Jesteśmy tu pierwszy raz oficjalnie. Przyniosłem francuski szampan, później idzie koniak i zabawiamy się rozmową przede wszystkim na tematy polityczne. Jacek Zaręba – lekarz naukowiec okazuje się pasjonatem politycznym znajdując we mnie rozmówcę i tak to się ciągnie.

Wracamy do domu. Około 6.00 rano kładziemy się spać. Około 8.00 budzi nas telefon. Zygmunt P[rzetakiewicz] załamanym głosem mówi, że Bolesław zmarł dziś w nocy o godz. 2.00. Zaskoczenie, wstrząs! Ubrałem się szybko, za chwilę dzwoni Nik Rostworowski, pyta o szczegóły, ja nic nie wiem. Później telefony bez końca, bo rozkręca się fala ludzka Paxu. Idę do kościoła w południe, Zygmunt prosi, żeby napisać okolicznościowy tekst do „Słowa” na jutro. Przyjeżdża do mnie Jurek Ślaski i wspólnie piszemy życiorys Bolesława, który następnie jest w całej prasie Paxu. Jurek pisze na maszynie, a ja podpowiadam mu tekst. Proponuję też komunikat Prezydium (i wszystko to, co później w „Słowie”). Zygmunt przyjeżdża około 18.00 do mnie, czyta to wszystko i wspólnie poprawiamy. Na 19.00 jedziemy na Mokotowską na zebranie Prezydium, zaspy, śnieg, po drodze zabieramy Jacka Reiffa. Na prezydium zgłaszają się wszyscy oprócz Rutkowskiego, który wyjechał gdzieś poza Warszawę i nie może dotrzeć. Hagmajer i Stefanowicz z Haliną jadą 4 godziny, wysłano po nich jakiś ciężki wóz i samochód osobowy. Przygnębienie i podniecenia widać na twarzach. Wszyscy zapoznają się z tekstami, które jutro będą w „Słowie”, przesyłamy to wszystko do drukarni – nocnej redakcji, nad którą czuwa Ślaski.

BP pogrzeb 6.jpg
Warta honorowa przy trumnie Bolesława Piaseckiego, na pierwszym planie Zygmunt Przetakiewicz

W czasie Prezydium – wysłuchujemy i oglądamy komunikat wraz ze zdjęciem Bolesława w telewizji – wiadomość o śmierci. Wcześniej dopilnował tego Zygmunt, przekazując komunikat dla PAP-u. Zawiadomiony został oficjalnie Gierek, Prymas, bp Dąbrowski. Wyznaczamy kol. Wincentego Lewandowskiego – jako pełnomocnika i koordynatora wszystkich poczynań związanych z pogrzebem. Co dalej? – merytorycznie nie rozmawiamy. Jacek Reiff pyta o to świadomie, wiedząc, że przecież od tej chwili zacznie się walka i zabiegi o to, kto będzie następcą. Zygmunt proponuje, aby w tej sprawie Prezydium zebrało się w piątek po pogrzebie. Nowy Rok wypadł w tym roku w poniedziałek. Data pogrzebu na czwartek 4 stycznia, jak i miejsce – kościół parafialny Św. Michała wybrała rodzina – ściśle Jarek Piasecki. Mszę odprawia ks. Prałat Piotrowski – wikariusz generalny archidiecezji, kazanie ma wygłosić ks. Suwała (później następuje zmiana: w Kościele ks. Piotrowski, na cmentarzu ks. Suwała – jak w „Słowie”). Zygmunt proponuje aby nad grobem powiedział Hagmajer, wszyscy się z tym godzą”.

Dzial: