Dlaczego walczę z banderyzmem?

bandera 2_0.jpg
Bywam pytany: czemu tak walczę przeciw banderyzmowi na Ukrainie, za tak rażące uznaję objawy jego państwowego kultu i wychowywanie młodzieży wg jego wskazań, a nie reaguję równie żarliwie, gdy sympatycy Stalina kładą kwiaty na jego grobie, gdzieś na jakiejś rosyjskiej manifestacji pojawia się jego portret czy przypomniany zostaje udział w pokonaniu Niemiec.

Odpowiedzi są dwie i... pół. Po pierwsze techniczna - kult Stalina nie jest ideologią państwową dzisiejszej Rosji, nie determinuje jej polityki, podczas gdy kult Bandery określa całą obecną państwowość ukraińską, nieodwracalnie kształtując całe pokolenie Ukraińców w duchu jednoznacznie antypolskim.
I to jest odpowiedź druga, znacznie ważniejsza, bo dotykająca istoty sprawy, ideowa, programowa i intelektualna.

Dla Bandery i jego ruchu – problem polski był bezwzględnie najważniejszy. Bez jego rozwiązania – w drodze całkowitego wytępienia polskości tam, gdzie dałoby się jej dosięgnąć – banderyzm nie widział żadnej przyszłości ani swojej, ani programowanego przez siebie państwa i narodu. Podobnie zresztą, choć nie w tak dominującym zakresie – niemiecki nazizm był nazizmem m.in. dlatego, że wymyślił i realizował Generalplan Ost, obejmujący m.in. depopulację narodu polskiego i degenerację jego resztek.

Może to być szok dla wychowanych przez współczesną propagandę III RP - ale komunizm, nawet w wersji stalinowskiej - niczego takiego dla Polaków nie planował. Ba! Kwestia polska nie zajmowała istotnego miejsca w programie i praktyce państwa sowieckiego, ani nie była szczególnie wyodrębniona. To naprawdę istotna różnica. Bandera był w pełni Banderą właśnie wydając rozkazy mordowania Polaków, istotą hitleryzmu była eksterminacja naszego narodu. Natomiast zbrodnie komunistyczne na narodzie polskim nie równały się bynajmniej chęci jego unicestwienia.

To jest jednak owa kwestia i pół. Oczywiście, że zbrodnie takowe miały miejsce, zapomniane też żadną miarą być nie powinny. Tyle tylko, że kwestia została historycznie, a nade wszystko politycznie wyjaśniona w naszych relacjach z Rosją, nie mogąc już w żaden sposób stanowić zagadnienia bieżącego. Nic takiego w stosunkach z Ukrainą nie nastąpiło i nastąpić nie mogło. Współczesna Rosja nie jest bowiem państwem stalinowskim, a Ukraina nawet oficjalnie określa się jako państwo Bandery. I z tym należy walczyć - bo to kwestia teraźniejszości i przyszłości.

Konrad Rękas
NEon24.pl

Dzial: