Dokąd zmierza Mateusz Morawiecki?

morawiecki ex_1.jpg
Podstawowe pytanie brzmi następująco: czy rząd Morawieckiego, a właściwie premier, prowadzi jakąś suwerenną politykę ekonomiczną i czy ma zdefiniowane poglądy na jej temat i przeświadczenia o dobrym ustroju gospodarczym państwa? Mimo silnej propagandowej presji pewnych mediów i włożonej w to pracy samego szefa rządu, odpowiedź brzmi, że raczej nie?

Przede wszystkim Mateusz Morawiecki przez długie lata był bankowcem (nie mylić proszę z bankierem) dużej przecież korporacji, która za niezbyt wysoką cenę nabyła poważny polski bank, o samoistnych możliwościach rozwojowych.

Takie transakcje zawierają swoje istotne tajemnice, a prezes jego zarządu – i to wieloletni – musi być dopuszczony do szeregu z nich, czyli jest dla właścicieli człowiekiem sprawdzonym i wystarczająco pewnym. Należy zatem do tej części światowej ekonomicznej elity, będącej bezpośrednim zapleczem władzy. Nie jest jednak sam politykiem. Nie zdobywał w tej dziedzinie szlifów w partyjnych walkach o wpływy, nie jest nawet parlamentarzystą. Kiedyś był przez kadencję (1998-2002) radnym Sejmiku we Wrocławiu, a gdy się obserwowało jego kampanię, widać było w niej niemałe pieniądze. Także obecnie został wskazany do pełnienia tego kluczowego urzędu, problem tylko w tym, czy wyłącznie przez Jarosława Kaczyńskiego?

Nie jest to więc człowiek samodzielny, wytrawny i przebiegły. Raczej wciąż postać łatwa do utrącenia, o ile zaszłaby taka konieczność. Dysponuje on pewnym merytoryczno – personalnym zapleczem, ale i to głównie dzięki Kornelowi Morawieckiemu. Już dwa lata temu na internetowej stronie doktora Myśleckiego, bliskiego rodzinie premiera, można było wyczytać silny atak na aparat partyjny PiS, głównie za brak kompetencji i słabą technokratyczną sprawność. Czyli pomijając międzynarodowe kontakty urzędującego premiera, nie można też nie dostrzegać, że zarządza on jakimś krajowym zasobem. Ale poza tymi uwagami i zastrzeżeniami oraz znakami zapytania, kluczowe jest inne zagadnienie: właściwie do czego zmierza Mateusz Morawiecki, jaki przyświeca jemu cel? Czy chce być krótkotrwałą gwiazdą na polskim politycznym niebie? Czy ma do spełnienia jakąś narzuconą misję, a może sam taką ma i dla dobra Polski chce ją realizować?

Trudno jednoznacznie odpowiedzieć, ale na podstawie różnych okoliczności odnoszących się do jego osobistej reputacji, ta trzecia rola nie jest dla niego przewidziana. A jego osobista charyzma jest zbyt słaba, by mógł się usamodzielnić. Zwłaszcza, iż jest typowym dzieckiem naszej epoki. Ekonomiczny liberał w dzisiejszym rozumieniu tego słowa, związany z międzynarodową finansjerą.

Oklepane poglądy, jeżeli chodzi o naszą narodową historię, małe rozeznanie w zrozumieniu politycznych stosunków. Wszystko, co w programie PiS było dobre i solidarystyczne w swojej treści, odziedziczył po rządzie Beaty Szydło. Na jego obronę trzeba przyznać, iż jest osobiście w bardzo trudnej sytuacji i lawirując wykazuje niemałe uzdolnienia. Można też rzec, iż w systemie dwóch ścierających się partyjnych sił, jest przewidziany jako przyszły lider jednej z nich. Drugim miałby być prezydent Andrzej Duda. Naród mógłby nadal żyć obserwując walkę między nimi, przy okazji doszłoby do kontrolowanej pokoleniowej zmianie na szczytach władzy. Ale przy takim rozwiązaniu nie będzie już miejsca dla prezesa Jarosława Kaczyńskiego, jak również i Donalda Tuska. Dlatego ucieczka w chorobę może okazać się dla tego pierwszego dobrym rozwiązaniem? A mała kaszubska ojczyzna zachwyci każdego emeryta.

Antoni Koniuszewski
fot. profil PiS na fb
Myśl Polska, nr 51-52 (16-23.12.2018)