Przyśniło się w nocy Cesi, że przyszli do niej Beatlesi

sanocki_4.jpg
Przyszli jak w kinie: kompletną czwórką, z instrumentami szli przez podwórko. Ludzie ze wszystkich zbiegli się stron, a Ceśka do nich: - Hello Paul, Hello George, Hello Ringo, Hello John! Tak opisywał sen pewnej krakowianki Ludwik Jerzy Kern w 1965 roku.

I co? Mówcie co chcecie ale sprawdziło się! Wprawdzie nie do Cesi, ale do Pawła Kukiza napisał list jeden z dwu żyjących Beatlesów – Paul McCartney. Wyobrażacie sobie! Beatles pisze list do naszego muzyka! I to jeszcze ma prośbę, żeby ustanowić 21 listopada Dniem „polskiego pisarza” – Isaaca Bashevis Singera. Bo Singer był „wybitnym polskim pisarzem”, a do tego wegeterianinem. Nie jadał nie tylko mięsa koszernego, ale w ogóle żadnego.

Okazało się – zupełnym przypadkiem, że nasz Paweł Kukiz jest również wielbicielem pisarstwa Singera i w domu ma wszystkie dzieła noblisty. Podziela również opinię McCartneya o tym, że Singer wybitnym pisarzem był. I – jak dodał lider 3-ciej siły w polskim Sejmie – zrobi wszystko, żeby prośbę Beatlesa spełnić, zwłaszcza, że McCartney złożył ją w 100 lecie odzyskania niepodległości.

No nareszcie mamy jakiś widomy znak, że na zachodzie dostrzeżono walory naszego narodu, który wydał tak znakomitych pisarzy jak Isaac Bashevis (takie polskie nazwisko)! I wiemy po co jest w sejmie Paweł Kukiz. No bo gdyby go nie było to do kogo pisałby Mc Cartney? Do Krysi Pawłowicz? Ona śpiewa całkiem z innej tonacji.

Tymczasem przy całej doniosłości tej beatlesowsko-kukizowskiej korespondencji, w tle rozgrywa się nowa afera, w ramach której ze stanowiskiem musiał się pożegnać szef Komisji Nadzoru Bankowego prof. Marek Chrzanowski, który został oskarżony przez właściciela banków, najbogatszego Polaka Leszka Czarneckiego o próbę wyłudzenia łapówki w wys. 40 mln zł. Wg „Gazety Wyborczej” Czarnecki został zaproszony na rozmowę „w cztery oczy” przez Chrzanowskiego w jego gabinecie w KNF, bo – jak podobno miał profesor zaznaczyć – w gabinecie są urządzenia uniemożliwiające nagranie rozmowy. Ponieważ Getin Noble Bank, którego właścicielem jest Czarnecki, ma określone kłopoty, Chrzanowski miał zaproponować zatrudnienie wiarygodnego prawnika, a na kartce miał wypisać stawkę – 1% wartości banku czyli 40 mln zł.

Kiedy Czarnecki ujawnił nagranie i opowiedział prasie o wydarzeniu prof. Chrzanowski podał się do dymisji, wyznaczono jego następcę, a premier uspokaja, że sytuacja jest pod pełną kontrolą.
Jakoś tak przypadkowo całkiem, w tym czasie Senat zatwierdził nową ustawę, w myśl której bank, który ma kłopoty, może zostać przejęty decyzję KNF przez inny bank za symboliczną złotówkę. Ustawa daje więc gigantyczną władzę Komisji Nadzoru Finansowego i jej przewodniczącemu.

Trudno powiedzieć czy propozycja korupcyjna ze strony szefa KNF rzeczywiście padła bo Czarnecki wiarygodnym źródłem informacji nie jest. Zgromadził swój gigantyczny majątek na operacjach, które dawno już powinny były stać się przedmiotem dochodzenia właśnie KNF czy nawet prokuratury. Ale też czy korupcyjne propozycje składa się ludziom kryształowym? No i czy wobec groźby przejęcia banku za 1 zł żądanie wręczenia łapówki w wysokości skromnego 1% wartości, to aż taka gigantyczna kwota?

W 2017 r. Komisja Nadzoru Finansowego wydała ponad 100 tys. zł na kurs narciarski dla swoich pracowników i 1,5 mln na zakup nowych mebli. Po prostu członkowie KNF przyzwyczaili się do wysokich nominałów i trudno od nich wymagać jakichś tam „dziadowskich oszczędności”. Nawiasem mówiąc szef KNF – teraz już były szef – zachowa do końca roku swoje wynagrodzenie, a wynosi ono 33 tys. zł miesięcznie. Jakoś nie mogę zrozumieć dlaczego jest ono o połowę wyższe od wynagrodzenia Prezydenta Rzeczypospolitej, których zarabia 20 tys. brutto czy Premiera tyrającego za 16,5 tys.
Ale furda tam! Nie szukajmy dziury w całym! Ważne że Mc Cartney napisał do Kukiza i że wielki, polski pisarz Isaac Bashewis Singer ma szanse mieć swój dzień! Jakże tu się nie wzruszyć?

Pos. Janusz Sanocki