Co ze Zdanowską!?

zdanowska.jpg
Jedną z cech charakterystycznych (nie)porządku prawnego obowiązującego w Polsce po 1989 r. jest ogromna nadprodukcja i niestałość prawa oraz funkcjonowanie w nim w tym samym czasie (zatem, teoretycznie, również jednocześnie obowiązujących) przepisów ze sobą sprzecznych, wobec istnienia których każda aktualna władza zachowuje się beztrosko i lekkomyślnie.

Głośnym przykładem ostatnich dni jest sprawa prezydent miasta Łodzi, Hanny Zdanowskiej, skazanej prawomocnym wyrokiem na karę grzywny. Wg Kodeksu Wyborczego (o randze ustawy), p. Zdanowska z całą pewnością miała prawo startować, bo ten wyklucza „jedynie” skazanych prawomocnie na karę pozbawienia wolności, więc wystartowała i z doskonałym wynikiem ok. 70% poparcia wygrała wybory w I turze. Jednak Ustawa o pracownikach samorządowych nie pozwala objąć urzędu nie tylko prawomocnie skazanym na karę pozbawienia wolności, ale w ogóle prawomocnie skazanym za przestępstwo umyślne na jakąkolwiek karę, w tym karę grzywny.

Zatem, teoretycznie, p. Zdanowska mogła startować, ale nie może objąć urzędu. Daje to pole do działania wojewodzie, a więc urzędnikowi rządowemu, co wobec ostrego przeciwieństwa stron, zapowiada awanturę polityczną. Jedni wzywają Zdanowską do ustąpienia, inni oczekują zdecydowanego działania wojewody Zbigniewa Raua, jeszcze inni wychodzą z pomysłem ułaskawienia Zdanowskiej przez Prezydenta RP.

Teza przeciwników Zdanowskiej jest jasna – Kodeks Wyborczy pozwalał jej startować w wyborach, ale Ustawa o pracownikach samorządowych nie pozwala jej objąć urzędu. Z kolei Prezydent Zdanowska i jej zwolennicy podpierają się stanowiskiem grupy konstytucjonalistów (m.in. prof. Mariusz Jabłoński z Wrocławia, prof. Krzysztof Skotnicki z Łodzi), którzy przygotowali swoje opinie prawne na temat sytuacji Zdanowskiej, w których dowodzą, że obecna prezydent-elekt może objąć stanowisko na gruncie prawa polskiego. Wypadkowa argumentów zawartych w opiniach sprowadza się do następujących kwestii:

1. Zastosowanie reguły kolizyjnej lex superior derogat legi inferiori, zgodnie z którą norma hierarchicznie wyższa uchyla niezgodną z nią normę hierarchicznie niższą ma zastosowanie, gdyż Art. 99 ust. 3 Konstytucji RP stanowi, że: „Wybraną do Sejmu lub do Senatu nie może być osoba skazana prawomocnym wyrokiem na karę pozbawienia wolności za przestępstwo umyślne ścigane z oskarżenia publicznego”. Jest on logicznie spójny z Art. 11 par. 2 Kodeksu Wyborczego traktującym nie tylko o posłach i senatorach, ale i o kandydatach na prezydenta RP, na posłów do PE, na radnych samorządu oraz na wójtów, burmistrzów i prezydentów. Konstytucja i Kodeks Wyborczy nie przewidują utraty biernego prawa wyborczego przez osobę prawomocnie skazaną na kare grzywny. W tej sytuacji norma konstytucyjna ma pierwszeństwo przed postanowieniami Ustawy o pracownikach samorządowych.

2. Zastosowanie reguły lex specialis derogat legi generali, czyli że norma szczególna uchyla normę ogólną. W tym wypadku Kodeks Wyborczy jest normą szczególną wobec Ustawy o pracownikach samorządowych.

3. Zastosowanie reguły lex posteriori derogat legi priori, zgodnie z którą przepis późniejszy uchyla przepis wcześniejszy. Kodeks Wyborczy został uchwalony 5 stycznia 2011 r., zaś Ustawa o pracownikach samorządowych 21 listopada 2008 r.

4. W idei biernego prawa wyborczego (prawa do bycia wybranym) zawarte jest objęcie stanowiska, na które się startuje w wyborach.

Na istniejące rozbieżności obu ustaw wskazywała prasa (m.in. „Rzeczpospolita”) w 2014 r., oraz Rzecznik Praw Obywatelskich w 2016 r. Przewodniczący Państwowej Komisji Wyborczej Wojciech Hermeliński odpowiedział wówczas: „Państwowa Komisja Wyborcza stoi na stanowisku, że kwestia braku spójności przepisów ustawy o pracownikach samorządowych i kodeksu wyborczego powinna być poddana pod rozwagę ustawodawcy, który z kolei powinien dążyć do usunięcia ewentualnych niespójności i rozbieżności”.

Wydaje się, że jeżeli wojewoda zdecyduje się wystąpić przeciwko Zdanowskiej, ta ma drogę stosunkowo prostą, a mianowicie sądową (sądy administracyjne – WSA i NSA; jeszcze nie przejęte przez PiS). Może liczyć zarówno na merytoryczne rozstrzygnięcie sprawy zgodne z jej i jej wyborców oczekiwaniami, jak i w przypadku orzeczenia niekorzystnego, zwyczajnie starać się przeciągać sprawę ponad rok od wykonania kary grzywny, gdyż wtedy nastąpi zatarcie tego skazania.

Oczywiście, jest jeszcze jedno, najprostsze rozwiązanie – usunięcie przez ustawodawcę tej bezsensownej kolizji przepisów poprzez zastosowanie jednego rozwiązania (mniejsza o to, którego) do obu ustaw i przyjęcie, że będzie ono miało zastosowanie od następnych wyborów. Dlaczego w dyskusjach na ten temat nie pada ta najprostsza propozycja? Gdzie jest PiS głoszący tak hałaśliwie potrzebę reformy prawa w Polsce? Przez trzy lata władzy nikt w PiS-ie nie zauważył tego problemu? Od czego należy zaczynać proces uzdrowienia systemu prawa, jeżeli nie od eliminacji takich oczywistych sprzeczności?

Na koniec rzecz znamienna – kilku moich kolegów z dawnych lat, z pierwszej narodowej fali po 1989 r., wraz z rodzinami głosowało na Hannę Zdanowską. Nie dlatego, że nie mają jej nic do zarzucenia, nie dlatego, że jest ich wymarzonym kandydatem, ale w imię nie dopuszczenia PiS do władzy. Tak podpowiedział im instynkt polityczny, który kiedyś zaprowadził ich do ruchu narodowego. Ja głosowałem w Pabianicach, ale wedle podobnej logiki…

Adam Śmiech
fot. profil fb Hanny Zdanowskiej

Dzial: