„Kierownictwo Ukrainy to łajdacy”

orban 3_0.jpg
Nasila się węgiersko-ukraiński konflikt na tle ustawy edukacyjnej i wydawania węgierskich paszportów obywatelom Ukrainy. Obie strony wydalają dyplomatów, a Węgry wprost oskarżają Kijów o praktyki rodem z III Rzeszy – Stany Zjednoczone stają po stronie Ukrainy, a Polska milczy.

We wrześniu 2017 r. Ukraina przyjęła nową ustawę oświatową, która otwiera możliwość ukrainizacji szkół mniejszości narodowych, w tym szkół polskich. Nowe ukraińskie prawo oświatowe stwierdza, że „językiem nauczania (procesu edukacyjnego) w placówkach oświatowych jest język państwowy”, czyli język ukraiński. Zgodnie z przyjętą ustawą, od roku szkolnego 2018/2019 dzieci będą mogły uczyć się w swoim języku ojczystym tylko w państwowych przedszkolach i do klasy IV szkoły początkowej. Od klasy V, wszystkie przedmioty miałyby być nauczane w języku ukraińskim. Szkoły mniejszości narodowych, w których teraz większość przedmiotów nauczana jest w ich językach, będą musiały stopniowo przejść na język ukraiński. Dotyczy to szkół ponadpodstawowych i wyższych. Ustawa otwiera możliwość dowolnego zwiększania liczby przedmiotów nauczanych po ukraińsku samymi aktami wykonawczymi. Ustawa oznacza pogorszenie sytuacji szkół węgierskich i polskich, bowiem uniemożliwia nauczanie wyłącznie w języku mniejszości.

Węgry od samego początku ostro sprzeciwiły się tej ustawie. Zdaniem szefa węgierskiej dyplomacji Petera Szijjarto konflikt Węgier z Ukrainą wokół ustawy oświatowej jest „poważny”. Szef ministerstwa spraw zagranicznych Węgier Peter Szijjarto powiedział Radiu Swoboda, że brak podczas niedawnego szczytu NATO posiedzenia komisji NATO-Ukraina był wynikiem sprzeciwu Budapesztu. Jego zdaniem ukraińskie władze niczego nie zrobiły w kierunku zmiany ustawy o oświacie uderzającej w ponadpodstawowe szkolnictwo mniejszości narodowych.

"Mamy do czynienia z poważnym konfliktem w tej sprawie, ponieważ Ukraina nie zrobiła absolutnie nic, jeśli chodzi o oczekiwania zarówno Komisji Weneckiej, jak i Unii Europejskiej. Kontynuujemy rozmowy z nimi, ale nic nie zostało zrobione, mając prawie osiem miesięcy na doprowadzenie do zgodności [ustawy o oświacie] z międzynarodowymi oczekiwaniami" – powiedział Szijjarto po zakończeniu posiedzenia rady ministrów spraw zagranicznych Unii Europejskiej.

Szef węgierskiej dyplomacji wyraził nadzieję, że Ukraina w końcu zmieni językowe zapisy ustawy o oświacie, ponieważ Budapeszt „ma jasne oczekiwania, że Ukraina odpowie na wymogi Komisji Weneckiej i UE”. W przeciwnym razie, mówił Szijjarto, Węgry w dalszym ciągu nie będą wspierać kursu Ukrainy w stronę Unii Europejskiej i NATO. Węgierski minister wyjaśnił, że na szczycie NATO w Brukseli nie doszło do posiedzenia komisji NATO-Ukraina właśnie z powodu sprzeciwu Węgier. „Zdecydowaliśmy o blokowaniu wszystkich posiedzeń komisji NATO-Ukraina na poziomie ambasadorów i ministrów. Właśnie dlatego nie było także zaplanowanego szczytu NATO-Ukraina” – mówił Szijjarto.

Do tego doszedł konflikt wokół węgierskiego konsula w Rusi Zakarpackiej, gdzie mieszka 150 tys. Węgrów. Został on wydalony za wydawanie obywatelom Ukrainy węgierskich paszportów w tym regionie. „Ukraina nie ma podstaw prawnych do wydalenia węgierskiego konsula w mieście Berehowe, dlatego Budapeszt odpowie na takie działanie na zasadzie wzajemności” – oświadczył w Moskwie szef węgierskiej dyplomacji Peter Szijjarto.

Węgrzy dotrzymali słowa i wywalili Ukraińca. „Węgry wydaliły jednego z ukraińskich konsulów w odpowiedzi na wydalenie przez ukraińskie MSZ węgierskiego konsula z miasta Berehowe” – poinformował szef węgierskiej dyplomacji Peter Szijjarto. „Wezwaliśmy do Ministerstwa Spraw Zagranicznych i Handlu budapeszteńskiego ambasadora Ukrainy i poinformowaliśmy go, że jeden z konsulów ambasady Ukrainy działającej w Budapeszcie – oczywiście podaliśmy nazwisko – w ciągu 72 godzin musi opuścić Węgry” – oznajmił Szijjarto na nadzwyczajnej konferencji prasowej.

To co dzieje się w tych dniach narastało od wielu miesięcy. Już od zeszłego roku władze węgierskie, w tym sam Viktor Orban – krytykowały politykę wewnętrzną Ukrainy. I tak, podczas szczytu NATO latem tego roku, Orban ujawnił dokument zatytułowany „Memorandum: Inicjatywa mająca na celu ustalenie nowej polityki NATO wobec Ukrainy”. Orban wyraził pogląd, że Ukraina nie jest państwem praworządnym, nie respektuje praw mniejszości węgierskiej na Zakarpaciu, a także że jest tak słaba, że nie jest w stanie wywiązać się ze swoich zobowiązań wobec organizacji międzynarodowych.

W Memorandum zawarta została ostra ocena działań ukraińskich władz, która – zdaniem Orbana – powinna odprowadzić do rewizji polityki Sojuszu wobec Kijowa. „Mimo niespotykanej w przeszłości rangi politycznej i finansowej pomocy dostarczonej przez NATO, UE, MFW, Bank Światowy i dużą grupę państw, rządowi ukraińskiemu brakuje woli politycznej i zdolności do wykonania podstawowych reform reorganizujących system gospodarczy, polityczny i społeczny wymaganych przez międzynarodowych donatorów” – czytamy. Orban podkreślił również, że Ukraina stała się niebezpieczna dla swoich sąsiadów. „W celu zapewnienia stabilności w regionie na wschodniej flance Sojuszu, NATO powinno dostosować politykę wobec Ukrainy do nowych okoliczności” – pisał węgierski premier.

W odpowiedzi, Ukraina wręczyła Węgrom notę protestacyjną z powodu „nieprzyjaznych kroków Budapesztu”. Ukraiński resort spraw zagranicznych wręczył notę protestacyjną chargé d'affaires Węgier na Ukrainie Laszlo Papu w związku z „nieprzyjaznymi krokami” Budapesztu wobec Kijowa — oznajmiło biuro prasowe ukraińskiego MSZ. 31 lipca 2018 roku do MSZ Ukrainy został wezwany chargé d'affaires Węgier na Ukrainie Laszlo Papu. Węgierskiemu dyplomacie wręczono notę protestacyjną w związku z szeregiem nieprzyjaznych kroków oficjalnego Budapesztu wobec Ukrainy oraz podkreślono konieczność zaprzestania działań negatywnie wpływających na stosunki dwustronne — czytamy w komunikacie ministerstwa.

MSZ Ukrainy wskazało na niedopuszczalność najnowszych oświadczeń premiera Węgier Viktora Orbana w sprawie eurointegracyjnych i euroatlantyckich dążeń Ukrainy kolidujących z polityką UE. Węgierskiemu dyplomacie wręczono notę z żądaniem złożenia oficjalnych wyjaśnień w związku z decyzją węgierskiego rządu dot. stworzenia urzędu pełnomocnika ministra odpowiedzialnego za rozwój obwodu zakarpackiego i programy rozwoju przedszkoli Basenu Karpackiego, „ponieważ w sferze kompetencji pełnomocnika znalazła się część terytorium suwerennej Ukrainy”. Pomimo konstruktywnego podejścia strony ukraińskiej do rozwiązywania istniejących problemów ostatnie działania Węgier świadczą o preferowaniu konfrontacji zamiast współpracy, i bezpośredniej ingerencji w sprawy wewnętrzne Ukrainy — oświadczyło ukraińskie MSZ.

Według rosyjskiego analityka Władimira Brutera, politologa z Międzynarodowego Instytutu Badań Humanistyczno-Politycznych stosunki między obu państwami będą się raczej rozwijać w złym kierunku. „Ale istnieje też prawdopodobieństwo, że po wyborach prezydenckich na Ukrainie coś się zmieni. Węgry żądają od Ukrainy niewiele — respektowania praw węgierskiej mniejszości narodowej (…) oraz wycofania się z reformy edukacji. Ukraina mogłaby to zrealizować, gdyby nie polityka, skierowana na nacjonalizm, którą Kijów uprawia od ostatnich czterech lat. Na przykład dosłownie na dniach sąd w obwodzie mikołajowskim cofnął decyzję ws. statusu regionalnego języka rosyjskiego. Można więc przypuścić, że jeśli takie praktyki mają cały czas miejsce, to Węgry nie dogadają się z obecną Ukrainą”.

Ilustracją napięcia jakie panuje między Kijowem a Budapesztem jest artykuł jednego z założycieli Fideszu, znanego publicysty prawicowego Zsoltana Bayera, który napisał w dzienniku „Magyar Idoek”, że „obecne kierownictwo ukraińskie to bez wyjątku łajdacy”. Według niego początkowo wszystkie „ograniczające prawa posunięcia przeciw mniejszościom” na Ukrainie były skierowane przeciw Rosjanom, ale niestety w kraju tym żyją także Węgrzy, Polacy i inni. „Świetlany Zachód natomiast siedzi jak mysz pod miotłą, bo uważa za dopuszczalne pozbawianie rosyjskiej mniejszości praw. Ale nas to interesuje. Nie tylko z powodu Węgrów zakarpackich. Uważamy za niedopuszczalne także naruszanie praw tamtejszych Rosjan czy Rumunów” – pisze Bayer.

„Właśnie dlatego trzeba łajdackiemu ukraińskiemu kierownictwu jasno powiedzieć: w takich warunkach niech nawet nie marzą o członkostwie w NATO czy UE. Niech najpierw się nauczą jeść nożem i widelcem i zachowywać jak homo sapiens. Powiedzmy też wyraźnie, że z samymi Ukraińcami nie mamy żadnego problemu. Możemy nadal przyjmować na wakacje ich dzieci i leczyć ich rannych, jak dotąd. Ale Poroszenko i inni łajdacy są od teraz persona non grata” – czytamy. Dziennikarz innego dziennika „Magyar Hirlap” Zoltan Veczan pisze zaś, że działania Kijowa „stanowią unikatowy stop dążeń Trzeciej Rzeszy do uszlachetnienia rasy i (...) stalinowskiego multikulturalizmu”.

W tym konflikcie Stany Zjednoczone, tak jak wcześniej Kanada, stanęły po stronie Kijowa, mimo że w innych przypadkach tego typu rugają państwa naruszające prawa mniejszości. Jak się okazuje, Ukraina może sobie pozwolić na wiele. „Wezwaliśmy Budapeszt, by nie blokował posiedzenia Komisji NATO-Ukraina. Będziemy dalej do tego nakłaniać Węgrów” – oświadczyła Kay Bailey Hutchison, ambasador USA przy NATO. I dodała patetycznie: „Ukraina jest jednym z kluczowych partnerów, naszych sojuszników (...). Rosjanie się temu sprzeciwiają. Chcemy być silni i myślę, że chce tego całe NATO, aby pomóc Ukraińcom uzyskać niepodległość, którą oni już rozpoczęli dla siebie zdobywać. Na Majdanie w sposób cudowny zwrócono się do narodu, aby być w Unii Europejskiej i NATO i chcemy zrobić wszystko, aby pomóc w tej misji”.

Wymowne milczenie w tej sprawie polskiego rządu i MSZ wskazuje na to, że podzielamy stanowisko Waszyngtonu i nie mamy zamiaru upomnieć się choćby o Polaków zamieszkujących Ukrainę. Jest to zgodne z ogólną koncepcją tzw. polityki wschodniej podporządkowującą interesy Polaków na rzecz bezwarunkowego wspierania Ukrainy i sprzeciwiania się tzw. „rosyjskiej agresji”. To kolejna kompromitacja polskiej polityki i polskiego rządu.

Na podst. PAP, Interia.pl, Onet.pl. kresy.pl

Dzial: