Czas niemieckiej hańby

eckardt_3.jpg
79 lat temu na Polskę nie napadli żadni naziści. 1 września 1939 roku napadli na nią Niemcy. Owszem, w przygniatającej większości byli nazistami, bo chcieli nimi być. Dlatego jednomyślnie poparli i wynieśli do władzy zbrodniczy system. Dopóki szło dobrze, obdarzali Hitlera i jego sadystyczną świtę miłością wyjątkowo namiętną. Uwierzyli, że są rasą panów. Wielu z nich wierzy w to do dzisiaj.

Rozpętując wojnę, rozpętali tak naprawdę piekło. Z iście niemiecką precyzją i systematycznością przystąpili do mordowania milionów Europejczyków, w tym europejskich Żydów. To, czego nie mogli ukraść, niszczyli. Byli jak Hunowie. Z tą różnicą, że ci ostatni nie wydali z siebie filozofów i kompozytorów. Europę zdziesiątkował i spustoszył naród kulturowo i cywilizacyjnie, wydawałoby się, wiodący.

Nie ma w Polsce rodziny, której by nie dotknęła ta pożoga. Zdziesiątkowane rodziny, osierocone dzieci, kalecy ludzie. Wyzuci z rodzinnych domostw, maltretowani w obozach, upodlani w najgorszy możliwy sposób – Polacy, Żydzi, Cyganie… Pięć lat życia w permanentnym strachu, o siebie, o dzieci, o dom, o los zaginionych członków rodzin. W imię obłąkańczej ideologii, żyrowanej przez jeden naród, ginęły inne narody. Wszyscy, jak leci – starcy, kobiety i dzieci. Nie było żadnych świętości. II wojna światowa, to czas niemieckiej hańby i dzień gorzkiej refleksji nad tym, do czego zdolny jest człowiek.

1 września pokazał jednocześnie, jak słabym państwem była Polska. I nie chodzi tu o tragiczną politykę Józefa Becka czy dyletanctwo pomajowych pułkowników, powierzających sobie nawzajem stery państwa. 1 września pokazał, że Polska jest sama i nie ma przyjaciół. Żadnych. Na dodatek okazało się, że mało kto ją lubi, bo jest kłopotem. Wyszło, że jak przychodzi co do czego, musi liczyć tylko na siebie.

Europa wyciągnęła wnioski z drugiej wojny światowej. Jest dzisiaj miejscem wolnym od wojennej pożogi, choć z tlącymi się konfliktami militarnymi w jej obrębie. Jest wciąż, pomimo multikulturowego naporu, kontynentem państw narodowych, twardo realizujących swoje partykularne interesy. To zupełnie zrozumiałe i naturalne. My też tacy powinniśmy być. 1 września to nasz, polski dzień pamięci o początku bezmiaru okrucieństwa i niewyobrażalnego cierpienia, które pomimo upływu tylu lat, wciąż przeraża. Wciąż boli. Wciąż nie daje o sobie zapomnieć.

Maciej Eckardt
Myśl Polska, nr 37-38 (9-16.09.2018)