Dwa polskie getta

PiS.jpg
Rzadko zdarza się, że ukazuje się na naszym rynku księgarskim książka oddająca prawdę o polskiej rzeczywistości politycznej i społecznej. Z reguły publicyści są wynajętymi żołnierzami obu zwalczających się w Polsce obozów politycznych i dostarczają im propagandowego paliwa.

Po jednej stronie mamy „koncern” „Gazety Polskiej” zajmujący się demaskowaniem „resortowych dzieci”, „dziadków z Wermachtu” czy innych agentów, a z drugiej Tomasza Piątka, autorów biografii o Macierewiczu czy twórców teorii o moskiewskiej proweniencji PiS-u. Co ciekawe, obie strony odwołują się często do tych samych skojarzeń i klisz – obrzucają się zarzutami o wysługiwanie się Rosji Putina i o bycie przechowalnią „komuny” i „agentury”.

Tę kuriozalną i niebezpieczną dla państw i narodu sytuację doskonale zdiagnozował Rafał Matyja, niegdyś prawicowy dziennikarz, obecnie politolog – w książce pt. „Wyjście awaryjne”.

Pisze on na ten temat: „Opinia publiczna jest zdezorientowana propagandą i coraz poważniejszymi oskarżeniami rzucanymi w debacie publicznej. Towarzyszące temu emocje sprawiają, że jest bardziej podatna na manipulacje niż kiedykolwiek wcześniej. Co więcej, opinia publiczna jest podzielona na dwa odseparowane od siebie obiegi informacyjne. Główne telewizje informacyjne przedstawiają tak odmienne rzeczywistości, iż można mieć wrażenie, że chodzi o dwa różne kraje. Ba, dwa różne światy. Są w Polsce ludzie, którzy szczerze martwią się ingerencją Brukseli w wewnętrzne sprawy kraju, i tacy, którym sen z powiek spędza budowa państwa autorytarnego na wzór putinowskiej Rosji”.

Frazes, pomówienie, obelgi i szukanie haków – to jest obecnie żywioł obu głównych partii, które od lat świetnie żyją dzięki sobie i końca tego nie widać. Z pozoru bardzo się różniące, w istocie reprezentują ten sam obóz, który Matyja określa obozem polskiej peryferii. Państwa peryferyjne żyją w stworzonym przez siebie świecie ułudy, w klaustrofobicznej przestrzeni z fałszywą wizją własnej historii, z megalomanią i oderwaniem od realiów.

To jest istota polskiej polityki lat ostatnich. Co gorsza, obie formacje utworzyły w państwie polskim dwa wielkie getta, zamieszkałe przez wyznawców jednie słusznej linii obu partii i wierzących we wszystko co im się podsunie. Życie w takim państwie jest gehenną przede wszystkim dla tych, którzy nie chcą być mieszkańcami ani jednego, ani drugiego getta.

Jan Engelgard
Myśl Polska, nr 31-32 (29.07-5.08.2018)