Śladami Dmowskiego w Tokio

pista.jpg
W Tokio, niedaleko ujścia rzeki Sumida do Zatoki Tokijskiej, z dala od turystycznych szlaków i w oddaleniu od miejskiego zgiełku, mieści się charakterystyczny budynek międzynarodowego szpitala św. Łukasza. Zabytkowy budynek (z 1933 r.) nie jest szczególne widowiskowy. Znacznie ciekawsza jest historia miejsca, w którym ulokowany został szpital.

Cała dzielnica Tsukiji została zbudowana na gruntach pozyskanych poprzez zasypanie nizinnych bagien położonych wzdłuż delty rzeki Sumida. W roku 1869 teren ten został wyznaczony jako zamknięty obszar mieszkalny dla obcokrajowców. W miejscu, gdzie mieszczą się obecnie budynki szpitala powstała najpierw pierwsza amerykańska placówka dyplomatyczna w Tokio, później zaś zbudowano tutaj hotel Metropole. Ten ostatni obiekt jest ważny dla naszej historii.

Właśnie w hotelu Metropole, 14 lipca 1904 r., doszło do sławnego spotkania Romana Dmowskiego z Józefem Piłsudskim. Obaj przebywali w Japonii z misją dyplomatyczną, jednak ich cele były gruntownie odmienne. Trwała właśnie wojna rosyjsko-japońska, z którą PPS wiązała określone nadzieje. Socjaliści roili możliwość zorganizowania na tyłach armii rosyjskiej akcji dywersyjnej, ukoronowanej antyrosyjskim powstaniem w Królestwie Polskim. Od Japończyków oczekiwali broni i pieniędzy. Natomiast Narodowa Demokracja sprzeciwiała się powstańczym mrzonkom PPS, słusznie uważając, że kolejne nieprzemyślane i nieprzygotowane powstanie musi skończyć się katastrofą.

metropole-harbor.jpg

14 lipca Piłsudski (wraz z Filipowiczem) odwiedził Dmowskiego w hotelu Metropole. Panowie rozmawiali z sobą aż dziewięć godzin, lecz nie osiągnęli wspólnego stanowiska. Sam Dmowski po latach posumował to spotkanie w dość krytycznych słowach: „Próbowałem dowiedzieć się od kierowników PPS, co mają zamiar osiągnąć przez ruch powstańczy w Królestwie, jak im się przedstawiają widoki jego powodzenia, jak sobie wyobrażają realne jego skutki. Usiłowałem ich przekonać, że to, co chcą zrobić, jest nonsensem i zbrodnią wobec Polski. Ani jedno, ani drugie mi się nie udało. W odpowiedzi dostałem procesję mętnych frazesów, wygłoszonych z ogromną pewnością siebie”.

Przemysław Piasta
Od redakcji: korespondencja autora z Japonii w następnym numerze
Myśl Polska, nr 29-30 (15-22.07.2018)

Dzial: