Nuta radości

chrystus_zm.jpg
Rok przecinają w naszej tradycji dni świąteczne, wśród których największymi wydarzeniami są Boże Narodzenie i Wielkanoc. Nastrój, który niosą ze sobą te święta jest odmienny. Tajemniczość charakteryzuje wieczór wigilijny oraz oczekiwanie na coś nieokreślonego, co może zdarzyć się tego wieczoru.

Wielkanoc natomiast to święta niosące ze sobą radość, poczucie odrodzenia. Pomijam tu sens religijny i towarzyszącą Wielkanocy symbolikę. Wszystkich Polaków łączy przede wszystkim obrzęd, śniadanie wielkanocne. Łamanie się jajkiem zmodyfikowałam w moim domu i oto każdy przy stole wielkanocnym sam przełamuje się ze sobą jajkiem i składa sobie życzenia, Kto bowiem trafniej odczyta nasze oczekiwania i zarazem trafniej sformułuje życzenia niż my sobie?

Wielkanoc to swoiste odrodzenie wiążące się ze skłonnością do przebaczania. Przebaczenie powinno dotyczyć wszelkich relacji człowiek – człowiek. Nawołują do tego kapłani rozmaitych wyznań. W kulturze chrześcijańskiej przebaczanie odnosi się przede wszystkim do relacji Bóg – grzeszny człowiek.

Przebaczać należy w imię dobrze pojętego egoizmu. Kultywowanie poczucia krzywdy i niechęci do tego, kto nas skrzywdził, wracanie pamięcią do bolesnych rozczarowań – a więc brak przebaczania prowadzi do naruszenia wewnętrznej harmonii. Skoro Wielkanoc ma wiązać się ze swoistym wewnętrznym odrodzeniem, to warto pozbyć się zakłóceń w swoim wnętrzu, które chorobotwórczo oddziałują na ciało. Przebaczyć to znaczy nie tyle zapomnieć, bo nie jest to możliwe – lecz wyrzucić ze sfery przeżyć poczucie krzywdy. Przestać rozpamiętywać i przezwyciężyć urazy. Wyrazem przebaczenia jest pozbawiona emocjonalności świadomość doznanych niesprawiedliwości. Naiwnością w znaczeniu negatywnym byłoby nawiązywanie na nowo bliskich więzi z kimś, kto nas zawiódł.

Wielkanoc to czas radości i pokoju. Właśnie konstytutywnym składnikiem postawy nasyconej pokojem jest zdolność do przebaczania, a więc umiejętność pozbywania się wrogich uczuć.

Wielkanoc wzmaga tęsknotę do więzi z przyrodą i dzieje się tak zapewne także z powodu odczuwalnych podmuchów wiosny. Być może w sposób nieuświadomiony tęsknimy do świata ideałów. One właśnie sprawiają, że rodzą się tęsknoty ku temu, czego nie ma. Pragniemy sprawiedliwości, piękna, dobra – a spotykamy się z ich niepełnym urzeczywistnieniem. Zdarza się, że tęsknimy za czymś, co bezpowrotnie przeminęło. Wolny czas świąteczny pozwala na istotne refleksje. Gubi je na co dzień pośpiech, któremu się poddajemy. W poezji Leśmiana przejmujący jest wyraz tęsknoty osób umarłych za życiem na Ziemi.

W znakomitym dramacie Jerzego Żuławskiego „Eros i Psyche” została oddana odwieczna tęsknota człowieka ku czemuś wielkiemu, nieokreślonemu. Stanisław Przybyszewski wyznawał w dziennikach, że tęsknota wzmagała się w nim w nocy, gdy wpatrywał się w spacerujący po niebie księżyc. „Moi współcześni” zawierają wiele refleksji tego pisarza o znaczeniu ponadczasowym. Bliskie są im wyznania Annais Nin w „Dzienniku”. Otóż lęk wzbudzało w niej życie babci, ponieważ było zbyt prozaiczne. Pisarka lękała się istnienia w którym wyobraźnia nie wpływa na rzeczywistość, a nastroje zostają zredukowane. Nawet niełatwa do zaspokojenia tęsknota, którą niejeden z nas odczuwa w czasie Wielkanocy, porusza głęboko i może prowadzić do sensownych przemian.

prof. Maria Szyszkowska
Myśl Literacka, marzec 2018