Jan Olszewski nie pozwala o sobie zapomnieć

bandera_5.jpg
Tego byłego premiera, o którym niewielu już pamięta, swego czasu tzw. kręgi niepodległościowe wylansowały na swojego bohatera, a to z racji upadku jego rządu w wyniku wotum nieufności, co okrzyknięto „nocną zmianą”, czyli w ich rozumieniu jakimś spiskiem, który uniemożliwił naprawę Polski.

Nie przerwało to jednak działalności politycznej Olszewskiego i gdyby był on faktycznie zdolnym politykiem, jak np. Jarosław Kaczyński, to powróciłby do władzy i znaczenia. Tak się jednak nie stało i głownie angażował się on w jakieś kompletnie nieudane inicjatywy typu Konwent Świętej Katarzyny, ROP, czy inne podobne, których nazwy nikt już nie pamięta.

Zakres czasowy całej jego działalności politycznej obejmuje pełny okres istnienia PRL i jeszcze wiele lat III RP. Ta postać to chodzący pomnik historii i najlepiej by było gdyby wyłączył się z komentowania bieżących zdarzeń a przynajmniej czynił to w sposób nie budzący takich kontrowersji, co sprawia, że chyba trzeba go uznać za osobę nie rozumiejącą rzeczywistości. Polityka uznaje i respektuje tylko pomniki nieme. Jeśli zaś taki pomnik zabiera głos to tym gorzej dla niego. A tych mocno kontrowersyjnych, często kompletnie nie do zaakceptowania, wypowiedzi miał ostatnio Olszewski wiele. Przy czym, Olszewskie czyni te swoje uwagi z pozycji jakby jakiegoś mentora, posiadacza absolutnej prawdy.

Jego niektóre opinie są po prostu śmieszne i wskazują, że kompletnie nie rozumie on demokracji i jej reguł. I tak na przykład, gdy pojawił się konflikt na linii prezydent Duda – minister Macierewicz, to Olszewski powiedział, że Duda powinien przeprosić Macierewicza za swoją opinię o jego działaniach.[i] Takie wskazywanie, że prezydentowi brak kindersztuby i powinien się ugiąć przed ministrem jest kompletnym niezrozumieniem zasad demokracji i może budzić co najwyżej zażenowanie. Widać, że pan Olszewski nie wie, że pozycję w polityce ustawiają wybory i zajmowane stanowisko a nie wiek i jakieś dawne zasługi. Taki dziwaczny paternalizm może dziś jedynie śmieszyć.

Kompletnie zaszokował zaś Olszewski gdy stwierdził kiedyś w wywiadzie dla tygodnika „Do Rzeczy”, że … Bandera nie miał nic wspólnego z ludobójstwem na Wołyniu.[ii] Niestety, podobne opinie powtórzył on także ostatnio w wywiadzie dla Super Expresu.[iii]

Doprawdy chciałby się spuścić zasłonę milczenia na te opinie wygłaszane przez Jana Olszewskiego. Trudno wprost pojąc że można coś takiego wygłaszać. Ale jeśli już jesteśmy zmuszeni, to odnieśmy się do tego. Według Olszewskiego Bandera nie odpowiada za to ludobójstwo bo wtedy był przetrzymywany przez Niemców. Ale czy można zaprzeczyć, że to właśnie machina zbrodni stworzona przez Banderę, czyli banderowska frakcja OUN, która powołała potem UPA, to wszystko przeprowadziła? Nie! Zwalniać Banderę z odpowiedzialności to tak samo jak uwolnić Rudolfa Hessa z odpowiedzialności za udział w tworzeniu nazizm.

No przecież Hess uciekł do Anglii zanim rozpoczął się Holokaust. No to także, według „logiki” Olszewskiego i jemu podobnych, nie odpowiadałby za zbrodnie. A jednak został skazany na dożywocie, albowiem to on, będąc zastępca Hitlera, współtworzył ten zbrodniczy system i miał udział w przygotowaniach do wojny.

A pan Olszewski Banderę rozgrzesza z odpowiedzialności za ludobójstwo. Jakimś systemem wartości kieruje się Olszewski? Może to kwestia przynależności do masonerii? A może to kwestia uprawiania zawodu adwokata wpłynęła na to, że nawet w sytuacji beznadziejnej próbuje on bronić Banderę, którego postrzegać może jako swojego klienta. Ale to nic chwalebnego mieć takiego klienta jak Bandera.

Stanisław Lewicki

[i] http://www.rp.pl/Polityka/171128925-Olszewski-Duda...
[ii] https://dorzeczy.pl/11706/UPA-to-nie-tylko-zbrodni...
[iii] http://www.se.pl/wiadomosci/opinie/olszewski-bande...
[iv] http://www.se.pl/wiadomosci/polityka/gigantyczna-e...

Dzial: