Chorągiewki zamiast Niepodległości

Skiwski (1).jpg
Jan Emil Skiwski (1894-1956) – postać kontrowersyjna, ale ciekawa intelektualnie. Przed wojną zwolennik sanacji a potem endecji, w czasie wojny pisał w polskojęzycznej prasie niemieckiej i uznany został za kolaboranta. Po wojnie ukrywał się w Wenezueli. Pozostawił kilka znaczących tekstów, opublikowanych dopiero kilka lat temu. Oto fragment jednego z nich.

W narodzie o takim jak nasz kulcie gestu imperializm anglo-amerykański ma zapewnione powodzenie. Ten imperializm odbiera wprawdzie rzeczywistą samodzielność narodom, ale zachowuje chorągiewki i protokół. Ma swoich niezmordowanych (uczciwych, bezinteresownych) agentów w szlachetnych panienkach.

Rozumie się, że w poszczególnym wypadku szlachetna panienka może mieć majestatyczną łysinę, nosić mundur generała, togę rektora, nazwisko cenionego publicysty. Ten imperializm daje potężne atrakcje emocjonalne dzięki hasłom głoszącym „samodzielności narodów”, zwalczanie przemocy, dzięki wracaniu się zawsze przeciw temu, kto w Europie jest silny, zatem kto już ma "złą prasę”.

Nie trzeba lekceważyć w polityce szlachetnych panienek. Właśnie dlatego, że nie mając racji naprawdę, mają ją pozornie. Anglicy zawsze o tym pamiętali. Ten element entuzjastyczny i bezkrytyczny jest bezcennym narzędziem politycznym w ręku ludzi znających swój lach. Proszę pomyśleć, w jakim położeniu znalazłby się mówca, który by wobec polskiego patriotycznie nastrojonego audytorium próbował przekonywać, że zależność nasza od imperializmu angloamerykańskiego jest o wiele groźniejsza niż zależność nasza od jakiegokolwiek imperializmu kontynentalnego.

Dość w jednym wierszu zestawić takie słowa jak „Sybir”, „hakata”, „obozy koncentracyjne” z takimi łagodnymi i „gabinetowymi” pojęciami jak „preponderancja gospodarcza” Anglii i Ameryki; nazwiska takie jak Mikołaj I, Bismarck... ale mniejsza o nazwiska – aby wywołać śmiech na sali. Nigdy się tym ludziom nie wytłumaczy, że człowiek, który bije i strzela, może być mniej niebezpieczny od człowieka, który upodobał sobie w zajęciu tak niewinnym i na wskroś pokojowym jak handel.

Istnieje absolutna sugestia słowa, przed którą ludzie pewnego gatunku zawsze się ugną. Gatunku większości. Bo doznać wstrząsu od strzału jest bardzo łatwo. Wystarczy, aby ktoś wystrzelił. Za to śledzić maskowane związki przyczynowe jest znacznie trudniej. Trzeba wyjść poza pierwszy plan widzenia. A szlachetne panienki są właśnie bardzo przywiązane do pierwszego planu.

Jan Emil Skiwski
W: J.E. Skiwski, „To o czym się nie mówi. Szkice polityczne z lat 19461956”, Warszawa-Łomianki 2014, ss. 203-204.

Dzial: