Między dżumą a cholerą, czyli dekomunizacja a la IPN

ak.jpg
Tzw. dekomunizacja nazw ulic prawie 30 lat od zakończenia PRL, jest działalnością trochę śmieszną. Dotyczy zjawisk raczej historycznych, niż żywej ideologii, którą ktoś mógłby chcieć dziś propagować. Co jednak najgorsze, to robota kompletnych dyletantów. Armia radziecka wkraczała do Polski w 1944 roku na mocy porozumień koalicji antyhitlerowskiej i to przy wsparciu Armii Krajowej działającej w ramach Akcji “Burza”.

Alianci postąpili z Polską w czasie II wojny światowej może mało szlachetnie, ale czy można sensownie twierdzić, że zachodni sojusznicy i Armia Krajowa działali z zamiarem propagowania komunizmu?
Co jednak jeszcze gorsze: jak mamy tępić ideologie komunistyczne, to dość niebezpieczne jest zastępowanie ich kultem piłsudczyzny. Tak się bowiem składa, że piłsudczyzna o praktyki totalitarne co najmniej się ocierała – żeby przypomnieć tylko mordy polityczne, proces brzeski, czy Berezę Kartuską.
Z tych powodów, w imię elementarnej logiki i prawdy historycznej postanowiliśmy zaskarżyć zarządzenie zastępcze wojewody Ewy Leniart w sprawie zmiany nazwy ul. 6 sierpnia w Mielcu na ul. Związku Strzeleckiego.

O tym, czy dzisiaj, po tylu latach jest sens zmieniać nazwę 6 sierpnia, to można dyskutować. Ale jak już koniecznie ktoś chce to robić w imię walki z praktykami totalitarnymi, to proponujemy uhonorować nadaniem nowej nazwy gen. Zagórskiego. Nawet nazwy ulicy 6 sierpnia nie trzeba zmieniać. Wystarczy nowe uzasadnienie. Tak się bowiem składa, że również 6 sierpnia, tylko że 1927 roku gen. Zagórski, najbardziej znana ofiara haniebnych praktyk piłsudczyzny był widziany po raz ostatni, gdy przewożono go do Warszawy z więzienia w Wilnie.

A jak już zmieniać nazwę celem zademonstrowania walki z praktykami totalitarnymi, to niech ulica 6 sierpnia stanie się raczej ulicą gen. Zagórskiego.

Póki co czekamy na dalszy bieg sprawy przed Wojewódzkim Sądem Administracyjnym w Rzeszowie.
Gdyby jakiś szczególarz chciał dociekać, dlaczego dzisiaj o tym informujemy, to 13 stycznia 1932 roku przed Sądem Okręgowym w Warszawie zakończył się tzw. proces brzeski - najbardziej znany proces polityczny przedwojennej Polski.

Ireneusz Dzieszko

Prezes Zarządu
Konserwatywnego Instytutu Galicyjskiego
w Rzeszowie

Mielec, 8 stycznia 2018 r.
Wojewódzki Sąd Administracyjny
w Rzeszowie
za pośrednictwem
Wojewoda Podkarpacki

Skarżący:
Ireneusz Dzieszko
Prezes Zarządu Konserwatywnego
Instytutu Galicyjskiego w Rzeszowie
skryt. poczt. 1104
35-017 Rzeszów

SKARGA

na zarządzenie zastępcze Wojewody Podkarpackiego z dnia 13 grudnia 2017 roku opublikowane w Dz. U. Województwa Podkarpackiego pod poz. 4392 w przedmiocie zmiany nazwy ul. 6 sierpnia w Mielcu.
Zaskarża się zarządzenie zastępcze Wojewody Podkarpackiego z dnia 13 grudnia 2017 roku opublikowane w dz. u. Województwa Podkarpackiego pod poz. 4392 w przedmiocie zmiany nazwy ul. 6 sierpnia w Mielcu.

Zaskarżonemu zarządzeniu zastępczemu zarzucić należy naruszenie prawa materialnego, które miało wpływ na wynik sprawy, tj. art. 1 ust. 1 w zw. z ust. 2 ustawy z dnia kwietnia 2016 roku o zakazie propagowania komunizmu lub innego ustroju totalitarnego przez nazwy budowli, obiektów i urządzeń użyteczności publicznej (Dz. U. z 2016 roku, poz. 744, poz. 1389) – poprzez jego błędne zastosowanie gdy w niniejszym przypadku nie miał on zastosowania, tj. brak podstaw dla twierdzenia, że data wkroczenia armii ZSRR do Mielca, tj. 6 sierpnia 1944 roku ma jakiś szczególny związek z szerzeniem komunizmu, natomiast wątpliwości co do celów ustawy budzi nowa nazwa ulicy zaproponowana przez Wojewodę Podkarpackiego.

W związku z powyższym skarżący wnosi o:
- uchylenie zaskarżonego zarządzenia zastępczego,
a także o:

- wstrzymanie wykonania zarządzenia zastępczego przez organ, który je wydał, a jeżeli Wojewoda Podkarpacki nie przychyli się do przedmiotowego wniosku to wnosi się o wydanie przez Wojewódzki Sąd Administracyjny w Rzeszowie postanowienia o wstrzymaniu wykonania w całości zaskarżonego zarządzenia zastępczego, gdyż w wyniku jego wykonania przed rozpatrzeniem niniejszej skargi zachodzi niebezpieczeństwo wyrządzenia znacznej szkody związanej w usunięciem starych tablic adresowych i wykonania i zamontowania nowych oraz wymiany dokumentów osób zamieszkałych przy tej ulicy.

Uzasadnienie

Wojewoda Podkarpacki uznał, iż nazwa ulicy 6 sierpnia w Mielcu jest propagowaniem komunizmu w rozumieniu art. 1 ust. 1 ustawy z dnia kwietnia 2016 roku o zakazie propagowania komunizmu lub innego ustroju totalitarnego przez nazwy budowli, obiektów i urządzeń użyteczności publicznej (Dz. U. z 2016 roku, poz. 744, poz. 1389). Ma być tak, gdyż nazwa ulicy związana jest z wkroczeniem 6 sierpnia 1944 roku wojsk ZSRR do Mielca.

Zwraca uwagę głęboka ahistoryczność argumentacji Wojewody Podkarpackiego. Wkroczenie wojsk ZSRR do Mielca 6 sierpnia było konsekwencją antyhitlerowskiej Karty Atlantyckiej (podpisanej m.in. przez ZSRR i emigracyjny rząd Polski 24 września 1941 roku), Deklaracji Narodów Zjednoczonych (ang. Declaration by the United Nations, inaczej Deklaracja waszyngtońska; podpisanej 1 stycznia 1942 roku w Waszyngtonie przez przedstawicieli 26 państw: USA, Wielka Brytania, ZSRR, Chiny, Australia, Belgia, Kanada, Kostaryka, Kuba, Czechosłowacja, Dominikana, Salwador, Grecja, Gwatemala, Haiti, Honduras, Indie, Luksemburg, Holandia, Nowa Zelandia, Nikaragua, Norwegia, Panama, Polska, Związek Południowej Afryki, Jugosławia) oraz późniejszych licznych dokumentów definiujących zasady współpracy aliantów dla pokonania III Rzeszy.

Twierdzenie, iż wkroczenie tych wojsk miało na celu propagowanie komunizmu musiałoby w tej sytuacji jak się wydaje pociągać za sobą pogląd, iż zasady działania tej koalicji miały na celu propagowanie komunizmu. Nie ma sensownych powodów by twierdzić, iż co innego mieli na myśli nawet ci, którzy nadawali nazwę ulicy w okresie PRL. Uzasadnienie uchwały w tym zakresie jest bardzo lapidarne, ale jednoznaczne - nazwę ulicy nadaje się: „Dla upamiętnienia dnia wyzwolenia miasta Mielca spod okupacji hitlerowskiej” uchwała Miejskiej Rady Narodowej w Mielcu nr XIII/29/70 z dnia 19 czerwca 1970 roku (kopia w zał.).

Oczywiście, kwestie kierunków polityki polskiej w okresie II wojny światowej, w tym prowadzonej przez rząd emigracyjny, mogą być kwestią zróżnicowanych ocen. Skoro jednak władze te mimo wszystkich negatywnych skutków dla Polski decydowały się na współpracę z aliantami (w tym ZSRR), bezsensowne wydają się obecnie twierdzenia pociągające za sobą wniosek, iż były to działania skierowane na wprowadzenie w Polsce komunizmu.

Nielogiczność i samowywrotność historyczną stanowiska Wojewody widać szczególnie dobrze biorąc pod uwagę jaką zmienioną nazwę zaproponowano dla ul. 6 sierpnia w Mielcu. W przyszłości miałaby to być ul. Związku Strzeleckiego. W uzasadnieniu Wojewoda podaje, iż głównymi działaczami Związku były osoby takie jak Władysław Sikorski, Edward Śmigły Rydz, Kazimierz Sosnkowski czy Walery Sławek.

Zważyć w tej sytuacji należy, iż nie kto inny jak właśnie Władysław Sikorski stojąc na czele rządu londyńskiego już 30 lipca 1941 roku podpisał układ Sikorski-Majski, początkującego współpracę rządu emigracyjnego z ZSRR. Można oczywiście rozważać, na ile działał w tej sprawie pod przymusem brytyjskim, jednakże pozostaje faktem, iż zdecydował się jednak na podjęcie takich działań i nie wydaje się sensowną interpretacja, iż działał w ten sposób w z góry powziętym zamiarze propagowania komunizmu.

Rzeczywista motywacja Sikorskiego była chyba bardziej skomplikowana skoro ambasador Polski w USA Jan Ciechanowski wspomina tamten okres: „Jestem pewien – napisał [Sikorski] w jednym z listów do mnie – że zdołam przekonać Stalina o tym, jak szczerze zależy mi na naszej współpracy. Postanowiłem zatem udać się do Moskwy i przedstawić mu osobiście całą sprawę. Postawiłem przed sobą jeden prosty cel. Chcę uczynić wszystko, co w mojej mocy, by nasze stosunki były normalne, szczere i przyjacielskie, a jeśli okaże się to niemożliwe, chcę przynajmniej mieć czyste sumienie, wiedząc, że odpowiedzialność za to nie spada ani na mnie, ani na mój rząd” – Jan Ciechanowski, Przegrani zwycięzcy - wspomnienia ambasadora Polski w Stanach Zjednoczonych w czasie II wojny światowej.

Niestosowność połączenia zamiany ul. 6 sierpnia jako komunistycznej z uhonorowaniem Związku Strzelec widać tym bardziej na przykładzie tych wymienionych w uzasadnieniu zarządzenia Wojewody osób, które w drugiej połowie lat 30-tych XX wieku rządziły Polską w ramach tzw. piłsudczyzny, czyli rządów spadkobierców politycznych Józefa Piłsudskiego. Zacząć należy od tego, iż środowisko to przejęło władzę w Polsce w drodze zamachu stanu w maju 1926 roku, po czym sprawowało władzę w sposób, który może być uważany za co najmniej posiadający elementy totalitarne - mordy polityczne (gen. Zagórskiego), pobicia (Dołęga-Mostowicz, prof. Zdziechowski), fałszowanie wyborów, zwalczanie opozycji w procesach politycznych (procesy brzeskie), czy właściwe systemom totalitarnym pozbawianie wolności w drodze decyzji administracyjnej (obóz w Berezie Kartuskiej z sadystycznymi metodami stosowanymi wobec przetrzymywanych). Głęboko niestosowne wydaje się w tej sytuacji odwoływanie do tej tradycji przy stosowaniu ustawy, która ma na celu napiętnowanie propagowania ustrojów totalitarnych.

Należy jednak również zważyć, iż zdaniem wielu osób, to właśnie piłsudczyzna (choćby właśnie z Rydzem Śmigłym sprawującym pod koniec lat 30-tych XX wieku nawet funkcję marszałka Polski i posiadającego bardzo duży wpływ na politykę kraju) doprowadziła swą polityką do upadku Polski w 1939 roku. Patrząc z tej perspektywy, wkroczenie wojsk ZSRR do Mielca 6 sierpnia 1944 roku było późną geopolityczną konsekwencją błędów ekipy piłsudczyzny - której uhonorowania obecnie domaga się Wojewoda Podkarpacki. Taka ocena rządów piłsudczyzny nie jest odosobniona w polskim dyskursie polityczno-historycznym i bynajmniej nie jest głoszona przede wszystkim przez historyków i polityków związanych z nurtem komunistycznym czy nawet lewicowym. Przykładowo można podać, iż skrajnie negatywną ocenę tej polityki przedstawiał ewidentny konserwatysta Stanisław Cat-Mackiewicz (na czele z książką „Polityka Becka”), a obecnie np. popularni publicyści historyczni Piotr Zychowicz czy Rafał Ziemkiewicz w swych licznych, powszechnie dostępnych publikacjach.

Dla pełnego ukazania niestosowności decyzji Wojewody Podkarpackiego przypomnieć również należy, iż po wkroczeniu wojsk ZSRR do Polski 17 września 1939 roku piłsudczykowskie władze nie zdecydowały się na wypowiedzenie wojny ZSRR, czy stwierdzenie, iż działania zbrojne Moskwy uważane są za jednoznaczne z wypowiedzeniem wojny - a po prostu dokonały niesławnej ucieczki z kraju przez Zaleszczyki.

Z kolei z perspektywy roku 1944 przypomnieć należy, iż w operacji sandomierskiej Frontu Ukraińskiego częścią której było wkroczenie wojsk ZSRR do Mielca, brały również udział oddziały Armii Krajowej i to bynajmniej nie atakując wkraczające oddziały marsz. Koniewa, a wspierając je przy wypieraniu wojsk niemieckich. To również powoduje co najmniej dwuznaczność obecnej decyzji Wojewody Podkarpackiego.

Prowadzony przez jedno z głównych mieleckich pism - tygodnik Korso - portal www.encyklopedia.mielec.pl podaje następujący opis zdarzeń z okresu wyzwalania Mielca (wydruk w zał.):

“4 VIII Oddziały radzieckiej 5. Armii Gwardyjskiej zdobyły Dobrynin, Ociekę i po ciężkich walkach Rzochów. 4 VIII Stacjonujące w rejonie Mielca wojska niemieckie rozpoczęły kontruderzenie na linii Mielec–Baranów, ale zostały powstrzymane w okolicach Krzemienicy. 4 VIII Po potyczce oddziału AK ‘Hejnał’ z oddziałem niemieckim w okolicy wsi Hyki-Dębiaki doszło do spotkania komendanta Obwodu AK Mielec rtm. Konstantego Łubieńskiego z dowództwem oddziału radzieckiego, który dotarł do tej miejscowości od strony wschodniej. Wymieniono informacje i potwierdzono gotowość do współdziałania w dalszej walce z wojskami niemieckimi.

5 VIII Radziecki oddział zwiadowczy zaatakował od strony Wisłoki stanowisko niemieckiego karabinu maszynowego na wieży kościoła św. Mateusza i zlikwidował je, ponosząc w tej akcji duże straty. Zginęli dowódca i kilkunastu żołnierzy. Po akcji oddział wycofał się za Wisłokę.

Noc 5/6 VIII Po nocnym ataku oddziału radzieckiego 1. batalionu 23. pułku piechoty 14. Dywizji Pancernej Gwardyjskiej na wschodnią część lotniska FWM i wymianie ognia – ostatni żołnierze niemieccy broniący fabryki ewakuowali się za Wisłokę, a żołnierze radzieccy weszli na teren fabryki i lotniska. W czasie ewakuacji Niemcy niemal całkowicie zniszczyli most na Wisłoce.

6 VIII Oddziały radzieckiej 5. Armii Gwardyjskiej i część oddziału Armii Krajowej ‘Hejnał’ wkroczyły do opuszczonego przez Niemców Mielca”.

Na oficjalnej stronie Światowego Związku Żołnierzy Armii Krajowej dostępny jest materiał pt. “PODOKRĘG ARMII KRAJOWEJ RZESZÓW kryptonim: „WODA”, „OGNIWO”, REZEDA”” opracowany przez Andrzeja Wojciechowskiego, w którym na stronie 18 tak opisano okres wyzwalania Mielca spod okupacji hitlerowskiej (wydruk w zał.):

Zadania Obwodu mieleckiego w ramach „Burzy”: dywersja na niemieckich szlakach komunikacyjnych, próba opanowania Mielca i lotniska w Chorzelowie, zniszczenie niemieckich magazynów amunicji w lesie Piątkowiec oraz zajęcie poligonu w Bliźnie.

W dniu 6 sierpnia akowski „Hejnał”, wraz z pododdziałami sowieckiej 14. Dywizji Piechoty Gwardii wspomaganej czołgami, wszedł do Mielca. Żołnierze AK zabezpieczali fabrykę samolotów, lotnisko i mieszkania opuszczone przez Niemców.

Polityczna sensowność akcji „Burza” łącznie z najbardziej tragicznym w skutkach powstaniem warszawskim jest często kwestionowana. Jednak nie można raczej sensownie twierdzić, iż biorący w niej udział żołnierze Armii Krajowej działali w celu propagowania komunizmu. Ich udział w operacjach wyzwalania Mielca miał na celu dokładnie to, co opisano w przywołanej uchwale Rady Narodowej - wyzwolenie spod okupacji hitlerowskiej. Twierdząc dziś, że celem wkroczenia do Mielca 6 sierpnia 1944 roku było propagowanie komunizmu, zamiar taki przypisuje się również Armii Krajowej prowadzącej akcję Burza. Idąc dalej tym tokiem myślenia pracowników IPN i wojewody, dekomunizacji powinny podlegać też wszystkie obiekty oddające cześć dowódcom tej formacji.

Reasumując:

Wkroczenie wojsk ZSRR do Mielca 6 sierpnia 1944 roku było nie tyle efektem niesienia komunizmu, co skutkiem geopolitycznym. Można oczywiście rozważać, czy zwłaszcza w świetle późniejszych wydarzeń historycznych, Polacy mieli do końca powody cieszyć się z takiego rozwoju wypadków. Pewnie lepiej byłoby, gdyby Mielec i cała Polska zostały wyzwolone przez wojska amerykańskie. Jednak alianci, w tym emigracyjny rząd polski uzgodnili inny scenariusz i obecne protestowanie przeciwko temu, wydaje się być czymś po prostu śmiesznym. Oczywiście, z takiej perspektywy można nawet domagać się zmiany nazwy ul. 6 sierpnia w Mielcu. Jednak motywacją dla takiego żądania nie może być raczej zwalczanie ustrojów totalitarnych. Tym bardziej, jeśli zmiana uhonorować ma środowisko polityczne, którego działania nie pozostają obojętne w ciągu zdarzeń zakończonych wkroczeniem wojsk ZSRR do Polski i Mielca, a poza tym nie wolne samo w sobie od ciągot i praktyk totalitarnych.

W tym stanie rzeczy decyzja Wojewody Podkarpackiego powinna zostać uchylona jako niezgodna z prawem, uchybiająca celom ustawy na którą się powołuje, a w swym uzasadnieniu po prostu nielogiczna i ahistoryczna.

Wykonanie uchwały pociągać może za sobą znaczne koszta i kłopoty dla mieszkańców, związane przede wszystkim z koniecznością wymiany wszystkich dokumentów. W związku z tym wykonanie zarządzenia powinno zostać wstrzymane.

Ireneusz Dzieszko

Na zdjęciu: żołnierze AK i Armii Czerwonej w zdobytym Wilnie - 14 lipca 1944 roku

Dzial: