Rozmowy małżeńskie Wielomskich 1: AfD

wielomscy 1.jpg
Od Redakcji: W dn. 18-19 XII 2017 roku z wizytą w Polsce przebywał prof. Jörg Meuthen – europoseł i przewodniczący Alternative für Deutschland. W trakcie wizyty niemiecki gość miał odczyt w Sejmie RP na temat niepożądanych skutków wprowadzenia euro. Na odczycie w Sejmie byli min. Magdalena Ziętek-Wielomska i Adam Wielomski.

Adam Wielomski: Spotkanie oceniam jako interesujące. Prof. Meuthen zrobił na mnie dobre wrażenie, odległe od medialnego wizerunku AfD jako partii ekstremistycznej, populistycznej i „neonazistowskiej”. Całkowicie zgadzam się także z centralną tezą jego wykładu, że euro służy drenażowi krajów południowej Europy przez Niemcy, napędzając tutejszą koniunkturę dla banków i wielkich korporacji, przy czym za długi państw południowych – których one same nie są władne spłacić – ostatecznie płaci niemiecki podatnik. Jest to mechanizm mający na celu wzbogacenie garści niemieckich bankierów i przemysłowców, kosztem narodów śródziemnomorskich i niemieckiej klasy średniej. To spełnienie ideału niemieckiej SPD stworzenia socjalizmu opartego na sojuszu wielkiego kapitału z państwem, aby zmarginalizować klasę średnią, którą partia ta traktuje jako wroga swojej koncepcji świata.

Magdalena Ziętek-Wielomska: Muszę zaznaczyć, że tak wyraźnie tezę tę sformułował dopiero wtedy, kiedy został „przyciśnięty do muru” przez jednego z uczestników imprezy. Ogólny wydźwięk samego referatu był taki, że w perspektywie krótkofalowej niemiecka gospodarka korzysta z opisanego przez Ciebie mechanizmu. Docelowo ktoś będzie musiał spłacić te długi, czyli niemieccy obywatele, natomiast o dużych korporacjach nie wspominał. Uważam, że tak naprawdę chodziło mu o coś innego. Po pierwsze, Niemcy boją się, że kryzys w strefie euro może doprowadzić do rozpadu UE, co byłoby dla nich całkowitą klęską. Prelegent podkreślał, że jest przeciwnikiem euro, ale nie wspólnego rynku, który przyczynił się do tego, że Niemcy stały się eksportowym mistrzem świata. Druga kwestia jest jeszcze ważniejsza. Meuthen przyznał w odpowiedzi na moje pytanie, że Helmut Kohl zgodził się na rezygnację z niemieckiej marki w zamian za zgodę Francji na zjednoczenie Niemiec. Wprowadzenie euro miało być kagańcem dla Niemiec, które po zjednoczeniu mogłoby szybko stać się europejskim hegemonem. Powrót Niemców do swojej waluty oznaczałby de facto złamanie umowy z Francją, zwykłe oszustwo. Na tym etapie niemiecka chadecja nie może głosić takich postulatów – w końcu Kohl zgodził się na ten układ – więc robi to AfD, która być może właśnie po to powstała, by mówić to, czego oficjalnym władzom Niemiec mówić nie wypada.

AW: Nasza różnica zdań odnośnie AfD jest dość duża. Nie zgadzam się z Twoim poglądem, że partia ta wyraża „nieoficjalne” stanowisko elit politycznych. To zdecydowanie partia antystemowa, w której winniśmy zobaczyć ruch autentycznie opozycyjny. Mam nadzieję, że AfD nie będzie forum wyrażania resentymentów pangermańskich, lecz stanie się wyrazem niezadowolenia niemieckiej klasy średniej, która powoli biednieje, właśnie w wyniku zjawiska opisanego przez Meuthena.

MZ: Oczywiście, że jest to partia antysystemowa, ale ważniejsze jest wskazanie na to, jakich Niemiec chce AfD. Część niemieckich elit już zrozumiała, że przyszłość należy do silnych państw narodowych i chce zrzucić z siebie brukselski kaganiec, ale zachować korzyści związane z europejską gospodarką wielkoobszarową. Meuten wprost powiedział: wspólny rynek – tak, wspólna infrastruktura i polityka dotycząca bezpieczeństwa wewnętrznego – tak. Ale dotrzymanie słowa Francji – nie. Przede wszystkim: pozostając w sferze euro Niemcy muszą ponosić także negatywne skutki swojego ekspansjonizmu gospodarczego. Po powrocie do swojej waluty będą mogły już bezkarnie korzystać ze swojej przewagi gospodarczej.

Magdalena Ziętek-Wielomska
Adam Wielomski

Myśl Polska, nr 1-2 (1-7.01.2018)