Nikt nas w Iranie nie prześladuje

iran 2b.JPG
„Naprawdę nie wiem skąd wzięła się opinia, że jesteśmy tutaj prześladowani. To jest nieprawda. Tak jak wcześniej powiedziałem – nie powinniśmy wierzyć mediom. Nie wiem co mam więcej powiedzieć. Przecież to jest bardzo klarowne i oczywiste. Powinniśmy poznać realia doświadczając czegoś osobiście, dotykając rzeczywistości” – mówi dla Myśli Polskiej ks. Ryan Issa z Katolickiego Kościoła Asyryjskiego pw. Świętego Józefa w Teheranie

Szczęść Boże! Spotykamy się w nietypowych okolicznościach – dziennikarka z Polski rozmawia z katolickim księdzem na ziemi rządzonej przez ajatollahów. Czy ksiądz jest Irańczykiem?

- Tak, jestem Irańczykiem.

Od kiedy są tu chrześcijanie?

- Chrześcijaństwo ma długą historię w tym kraju – przybyło do Iranu pięć wieków przed islamem. Mamy tutaj bardzo stare kościoły, nawet sprzed kilkuset lat.

W zachodnich mediach często słyszymy złe opinie na temat życia w Iranie. Mówi się nawet, że chrześcijanie są tutaj mordowani i nie mają żadnych praw. Jak naprawdę wyglądają na co dzień wasze stosunki z muzułmanami? Czy jako chrześcijanie czujecie się tutaj bezpiecznie?

- Odpowiem na to pytanie jako chrześcijanin. Ocenianie ludzi, narodu czy kraju na podstawie przekazu z mediów jest nielogiczne. Jest tyle innych dróg wiodących do poznania prawdy – na przykład można zobaczyć coś na własne oczy. Trzeba poznać rzeczywistość, aby lepiej zrozumieć sytuację. Cokolwiek słyszymy z mediów nie jest wiarygodne. Prawda jest taka, że nasze codzienne życie w tym kraju jest bardzo podobne do życia muzułmanów. Jesteśmy wolni w naszych religijnych obrzędach. Posiadamy dobre relacje z pozostałymi kościołami i wyznawcami innych religii. Jako część społeczeństwa tego kraju żyjemy w zgodzie z naszymi sąsiadami. Mamy przyjaciół i rodziny wśród muzułmanów. Jesteśmy ze sobą w bliskim kontakcie. Więc ten pomysł, że nie czujemy się tutaj bezpiecznie jest nieprawdziwy. I ten nieprawdziwy koncept nie może kształtować obrazu chrześcijan w Iranie.

Czy to znaczy, że bez problemu możecie obchodzić swoje święta religijne?

- Oczywiście że tak. I nie mamy w związku z tym żadnych problemów.

Jak wygląda wspólnota katolicka w tym kraju?

- Katolicy w Iranie są podzieleni na trzy grupy: wspólnotę rzymskokatolicką, ormiańską i asyryjską.*

Czy jako chrześcijanie płacicie podatek dżizja? Czy są jakieś inne regulacje, które dotyczą tylko innowierców, a muzułmanów już nie?

- Jeśli chodzi o podatki w Iranie, to jesteśmy wszyscy równi, a zatem wszyscy – bez względu na wyznanie – płacimy po równo. Stosujemy się do prawa zawartego w konstytucji, która zapewnia nam tę równość. Nie dajemy dodatkowo nic, czego nie dawaliby muzułmanie.**

Czy prawo w Iranie zabrania apostazji?

- Przeciwko prawu naszego kraju (prawu szariatu) jest prozelityzm, czyli namawianie kogoś, aby przyjął inną religię. Ponieważ staramy się szanować prawo i rzeczywistość kraju w jakim żyjemy – w którym większość narodu stanowią muzułmanie – nasze kościoły nie praktykują tej formy. Namawianie do przejścia na inną wiarę jest przeciwko prawu i konstytucji, więc staramy się żyć w naszej wierze wśród nas samych. Chrześcijaństwo w Iranie ma bardzo długą historię, a kościoły mają też pewien kanon, według którego postępujemy.***


Tymczasem – jak już wspomniałam – wiele osób na Zachodzie, także w moim kraju, jest przekonanych, że w Iranie chrześcijanie cierpią potworne prześladowania z rąk muzułmanów.

- Naprawdę nie wiem skąd wzięła się opinia, że jesteśmy tutaj prześladowani. To jest nieprawda. Tak jak wcześniej powiedziałem – nie powinniśmy wierzyć mediom. Nie wiem co mam więcej powiedzieć. Przecież to jest bardzo klarowne i oczywiste. Powinniśmy poznać realia doświadczając czegoś osobiście, dotykając rzeczywistości. Jeśli chcemy ocenić ludzi, jakiś kraj, naród czy rząd, nie powinniśmy generalizować i osądzać tylko po tym, co usłyszeliśmy w przekazie płynącym z mediów. Powtórzę raz jeszcze – szanujemy konstytucję i szanujemy prawo szariatu, które jest też prawem naszego kraju. Tak jak mówiłem, nasze kościoły mają swoje własne prawa, które zapewnia nam konstytucja Iranu. Obecność katolików jest tutaj bardzo znacząca. I jest między nami – różnymi kościołami – neutralny dialog.

Jak ksiądz sądzi, dlaczego media na Zachodzie głoszą takie opinie, że chrześcijanie w Iranie są w niebezpieczeństwie?

Tu nie chodzi tylko o chrześcijan. Media atakują nasz kraj na wiele sposobów, dlatego rozsądniej będzie przyjrzeć się temu specyficznemu zjawisku szerzej, nie tylko w kontekście mniejszości wyznaniowych. Jeżeli spojrzymy na media np. w Polsce i porównamy ich przekaz z mediami innych krajów, to zobaczymy, że powielają one ten sam pogląd na Iran i wyobrażenie o nim. Myślę, że jest pewien wpływ i oddziaływanie jednych mediów na drugie. Amerykańskie i europejskie media mają dokładnie te same zależności i zasoby. Jeśli chce się podzielić jakiś kraj, zniszczyć jakiś system czy politykę, to media które są pod wpływem np. Stanów Zjednoczonych, zaczynają głosić te same idee i opinie, a następnie starają się je zaakceptować bez zadawania pytań: co? jak? dlaczego? Myślę, że to jest nierozsądne. I dzięki Bogu są tacy dziennikarze jak Pani, którzy poznają rzeczywistość na własne oczy.

A jak wyglądają relacje Iranu z Watykanem?

- Oczywiście mamy oficjalne relacje. Każdego roku Iran wysyła swoich studentów na studia do Watykanu i odwrotnie. Ale nasze wzajemne relacje nie ograniczają się tylko do tych formalnych. Nie powinniśmy zapominać, że Kościoły katolickie rozumieją realia ludzi i w niektórych kwestiach współuczestniczą w zwykłych sprawach tego kraju. Podam przykład. Kiedy w 2003 roku dotknęła nas wielka tragedia, jaką było trzęsienie ziemi w mieście Bum [miejscowość doszczętnie zniszczona, śmierć poniosło 26 tysięcy ludzi, przyp. AP], katolickie organizacje charytatywne, takie jak Caritas International, aktywne włączyły się w pomoc na terenie Iranu. Takie działania przyczyniają się do zacieśnienia wzajemnych relacji i porozumienia. Jeśli mówimy o realiach na poziomie nieformalnym, to powinniśmy pamiętać o tych przykładach współuczestnictwa, budowy i pomocy ludziom.

Dziękuję za rozmowę.
Rozmawiała Agnieszka Piwar

*Szacuje się, że w Iranie jest obecnie ponad 300 kościołów należących do chrześcijan, z czego ok. 200 należy do Ormian, zaś ponad 60 świątyń do Asyryjczyków. Zgodnie z irańską konstytucją chrześcijanie mają także zagwarantowane dwa miejsca w tamtejszym parlamencie.

**Dżizja – podatek nakładany dawniej na niemuzułmanów żyjących w krajach muzułmańskich. Usankcjonowany przez Koran (Sura 9:29). Jest to podatek ochronny i opłata za zwolnienie ze służby wojskowej. Obowiązek płacenia leżał po stronie wszystkich dojrzałych nie-muzułmańskich mężczyzn, a zwolnieni z płacenia go byli ci, którzy przyłączali się do armii lub nie mieli środków do życia. W przeciwieństwie do podatku zakat płaconego przez wszystkich muzułmanów, którzy mieli środki do życia, w tym osoby starsze, kobiety i dzieci (za które płacił zazwyczaj dodatkowo ojciec lub mąż). Z podatku dżizja zwolnione były kobiety, dzieci, osoby kalekie, ludzie starsi, księża czy zakonnicy. Po rewolucji islamskiej w Iranie w 1979 r, mimo że wprowadzono oficjalnie prawo szariatu, podatek dżizja nie został wprowadzony, a konstytucja irańska - oparta na Koranie - zapewnia wszystkim obywatelom w tej kwestii równość, bez względu na wyznanie.

***Apostazja jest wielkim grzechem w islamie. Jednak jeśli chodzi o prawo karne, to problemem nie jest – jak mówią niektóre fatwy ajatollahów - samo odejście od wiary, co jest osobistą relacją człowieka z Bogiem i jego prawem do własnej woli („Nie ma przymusu w religii” Koran 02:256). Problem stanowi raczej obnoszenie się z tym publicznie. Za apostatę nie można też uznać człowieka, który przestaje się modlić, pościć i przestrzegać szariatu dopóki nie zadeklaruje swojego odejścia od wiary. Apostazja piętnowana przez państwo muzułmańskie, to ta ogłoszona jawnie ze względu na to, że jest traktowana wtedy jak sprawa zewnętrzna i występowanie przeciwko panującemu porządkowi religii. Jeśli ktoś nie ogłosi swojej apostazji i będzie przestrzegał porządku ogólnego, społecznie i prawnie, to nie może zostać ukarany za zmianę religii. W samym Iranie konwersja muzułmanina na chrześcijaństwo teoretycznie może oznaczać wszczęcie procedury mogącej zakończyć się orzeczeniem kary śmierci, ale nie jest to mechanizm automatyczny. W praktyce jednak przepis ten jest od lat niestosowany. Największy w Iranie Kościół Ormiański ma własne regulacje przeciw prozelityzmowi. Z kolei drugie wyznanie chrześcijańskie Iranu – Kościół Asyryjski – zanotowało w ostatnich latach dynamiczny wzrost, ponieważ to do Iranu uciekali Asyryjczycy z Iraku i Syrii.

Myśl Polska, nr 49-50 (3-10.12.2017)

Dzial: