Jak Kuba Bogu...

glebocki.jpg
Wydalono z Rosji polskiego naukowca zajmującego się stosunkami polsko - rosyjskimi w XIX i XX wieku. Strona rosyjska nie podała żadnego uzasadnienia tego drastycznego kroku. W Polsce oburzenie no bo jak można tak potraktować osobę dla Rosji zupełnie niegroźną? Grupa historyków napisała list protestacyjny zamieszczony w „Rzeczpospolitej”.

Jak to się mówi sprawa jest rozwojowa i pewnie będzie wykorzystywana do pokazywania nieuzasadnionej wrogości Rosji, czyli do rosnącego zagrożenia z jej strony. Mam jednak wrażenie, że wspomniana grupa historyków albo świadomie, albo nieświadomie występuje w politycznej roli, udając, że broni swobody badań naukowych. Wiadomo, że wydalony naukowiec jest związany z Instytutem Pamięci Narodowej, Wiadomo również o roli IPN-u w usuwaniu pomników żołnierzy sowieckich i wiadomo wreszcie jakie oburzenie Rosjan wywołało to usuwanie pomników. Jak się połączy te fakty, to wniosek jest prosty.

Zapewne żaden historyk związany z IPN-em nie zostanie do Rosji wpuszczony
. Ta sprawa nie ma nic wspólnego z wolnością badań naukowych. Jest czysto polityczna i tylko w takich kategoriach należy ją rozpatrywać. W Polsce upowszechnia się pogląd, że w sprawie pomników sowieckich żołnierzy prawdziwa i ważna jest tylko nasza wrażliwość i pamięć historyczna, ponieważ racje moralne stoją wyłącznie po polskiej stronie. Dlatego wydalenie polskiego uczonego, to nie jest symetryczne działanie, ale nieuzasadniona, wroga retorsja. Niestety to się w polityce nie sprawdza. Rosjanie wychodzą z założenia, że jeżeli wy nie respektujecie naszych racji, to my mamy gdzieś wasze i panie uczony wynocha z zakazem wjazdu. Nie przyjęło się w polityce uznawanie wyższości racji moralnych. Zamiast nich cały czas istnieją interesy.

W tym kontekście list polskich historyków jest hipokryzja wymieszaną z cynizmem. To ludzie zbyt dobrze znający i materię polityki, i stan relacji polsko - rosyjskich, by wierzyli, że wydalenie ich kolegi, to brak okrzesania u Rosjan. Ta hipokryzja jest tym większa, że żaden z nich nie wystąpił publicznie w obronie innego polskiego historyka, któremu Ukraińcy zabronili wjazdu do swojego kraju, również tego nie uzasadniając tylko z sobie wiadomych poglądów uznając go za niebezpiecznego dla Ukrainy. Porównanie tych dwu spraw pokazuje miarę antyrosyjskiego zaślepienia polskich elit. Przypomina się żydowskim dowcip w którym żona rozpacza, bo męża wysyłają na wojnę. Icek ją pociesza i mówi; nie martw się Sale, zabiję jednego, drugiego i wrócę. Na to żona; a jak ciebie zabiją? A Icek, czyli nasi oburzeni historycy; a mnie?! Za co?!

Andrzej Szlęzak

Od redakcji: Bez wątpienia wydalenie z Rosji dr. Henryka Głębockiego ma związek z niedawnym wydaniem z Polski rosyjskiego historyka Dmitrija Karnauchowa. Jak oświadczyło rosyjskie MSZ: „Pragniemy przypomnieć, że 11 października br. polskie władze na podstawie absurdalnych zarzutów wydaliły z Polski rosyjskiego naukowca, historyka zajmującego się tam działalnością wykładową. Środki podjęte wobec Henryka Głębockiego są odpowiedzią na ten nieprzyjazny akt”.

Wtedy żaden z protestujących obecnie polskich historyków nie zareagował, uznając pewnie, że to rzecz normalna wydalić naukowca bez przedstawienia wiarygodnych powodów i nie dając szans na jakąkolwiek obronę. Dlatego obecny protest jest zwyczajnie pozbawiony wiarygodności.