„... abyś dzień święty święcił” (1)

biedronka.JPG
W następujących krajach Europy obowiązuje zakaz handlu w niedzielę, z różnymi niewielkimi odstępstwami: Wielka Brytania, Norwegia, Dania, Niemcy, Austria, Belgia, Holandia, Luksemburg, Francja, Hiszpania, Włochy, Szwajcaria, Węgry, Grecja, Cypr, Malta, Ukraina. Nie powoduje to chaosu, dodatkowego bezrobocia, rozpaczy zapracowanych klientów, którzy „tylko” w niedzielę mogą zrobić niezbędne zakupy, przedsiębiorcy nie grożą z tego powodu państwu.

Jak się okazuje, wprowadzenie takiego zakazu w Polsce spowodowałoby apokalipsę, gdyby wierzyć właścicielom supermarketów, środowiskom lewicowo-demoliberalnym oraz mainstreamowym „przekaziorom”. Nie tylko. Również publicyści określający się jako „prawicowi”, a nawet „narodowi” biją w postulat niedziel wolnych od handlu. Co ma wspólnego akceptacja wyzysku najbardziej bezbronnych pracowników oraz rozmywania świętości niedzieli z poglądami narodowymi, dalibóg nie wiem.

Zauważmy, w PRL – oprócz Święta 3 Maja i 11 Listopada – zniesiono wolne dni od pracy obowiązujące w niektóre święta kościelne.
Ostatnie zniesione święta (w 1960 r.) to Trzech Króli (6 stycznia) i Wniebowzięcie NMP (15 sierpnia). Natomiast niedziela stanowiła obowiązkowy dzień wolny od pracy, oczywiście poza zakładami pracującymi w ruchu ciągłym, służbami porządku publicznego itp. Za czasów gierkowskich zrobiono niechlubny „wyjątek” dla górników. Natomiast rządy demoliberalne praktycznie zniosły niedzielę dla pracowników handlu. Praktyka ta zaistniała pod naciskiem wielkich sieci handlowych, głównie zagranicznych, które pracowników zatrudniały na śmieciowych umowach i w czasie szalejącego bezrobocia dawały minimalne stawki godzinowe.

Rodzinne małe sklepy, aby choć częściowo sprostać konkurencji, też zaczęły handlować w niedzielę.
Odrębny problem stanowi praca niedzielna pracowników wielu firm, które zatrudniają minimum ludzi, obciążając ich ponad miarę. I by sprostać wymaganiom pracodawcy, muszą pracować w niedziele, często w domu. Ale ta sprawa nie stanowi przedmiotu niniejszych rozważań.

Umowa Solidarność-PiS

Zabiegając o głosy, PiS uzgodnił z NSZZ Solidarność („S”), że po zwycięskich wyborach przywróci wolne niedziele dla pracowników handlu. 3 czerwca 2016 r. organizatorzy akcji społecznej „Niedziela dla Rodziny” złożyli petycję skierowaną do prezydenta Andrzeja Dudy, na rzecz ograniczenia handlu w niedzielę. Petycję podpisało ponad 30 tys. osób. Akcję zainicjowała organizacja „Misja Gabriela” oraz Rada Sekcji Krajowej Pracowników Handlu NSZZ „Solidarność”. Aby projekt ustawy obywatelskiej mógł być rozpatrywany przez Sejm, wymagane jest co najmniej 100 tys. podpisów. „S” zebrała wielokrotnie więcej podpisów i skierowała projekt do Sejmu we wrześniu 2016 r. Po czym zapadło milczenie „oficjałów”. Dopiero pod koniec marca 2017 r. rząd zaakceptował projekt obywatelski.

W projekcie czytamy m.in.: „Kto dopuszcza się handlu oraz wykonywania innych czynności sprzedażowych w niedziele oraz Wigilię Bożego Narodzenia i Wielką Sobotę zakazanych w Ustawie podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat dwóch”. Projektodawcy przewidzieli szereg wyjątków, a to m.in. stacje benzynowe, apteki, piekarnie (do godz. 13.00), niewielkie kwiaciarnie, oraz „placówki prowadzące sprzedaż pamiątek, upominków i dewocjonaliów, w których sprzedaż tych produktów stanowi minimum 30 proc. miesięcznego obrotu sprzedaży”.

Autorzy uzasadniali zakaz następująco: „Niedziela dla katolików to dzień Pański, poświęcony przede wszystkim Bogu, ale też sobie i bliźnim”. Wprawdzie rząd dał pozytywną rekomendację, ale zgłosił do niego co najmniej kilkanaście uwag. Jak informował rzecznik rządu: „Rząd premier Szydło nie godzi się na to, aby karać chociażby więzieniem osoby, które będą ten zakaz naruszały”. Poinformował też o „zastrzeżeniach co do zakresu zakazu handlu”.

„Niech sobie będą”

Wprawdzie nie można zarzucić ekipie PiS-owskiej nagminnego łamania obietnic wyborczych (wręcz przeciwnie są one realizowane z nielicznymi wyjątkami z żelazną konsekwencją), ale tym razem rząd zmienił ustalenia przedwyborcze. Minister rodziny, pracy i polityki społecznej Elżbieta Rafalska tak zaprezentowała nowe stanowisko rządu: „...uważamy, że należałoby „etapować” wprowadzanie ograniczeń handlu w niedzielę. Od dawna mówił o tym wicepremier Mateusz Morawiecki, my też o tym mówiliśmy, że etapem rozsądnym, rozsądną propozycją są dwie niedziele w miesiącu, zachowując te pozostałe ograniczenia dotyczące handlu w dni wolne od pracy”. Zauważyła, że rząd nie może popędzać parlamentu w pracach. Podkreśliła też, iż obecnie przewodniczącym podkomisji rozpatrującej projekt jest Janusz Śniadek, b. przewodniczący „S”. Minister spotkała się nawet z Komisją Krajową „S”, podczas posiedzenia której Alfred Bujara zapytał ją kogo boi się rząd PiS, nie wprowadzając wolnych niedziel, na co Rafalska sprytnie odparła - „złych rozwiązań ustawowych”. W czerwcu br. przewidywała uchwalenie ustawy pod koniec roku z terminem wejścia w życie od 1.01.2018 r. (Obecnie termin ten jest już nieaktualny, ponieważ kolejną dyskusję odroczono.)

Ponieważ PiS ostatnio mówi dwugłosem, odnotować trzeba woltę wicepremiera Mateusza Morawieckiego: „Zakaz handlu w cztery niedziele w miesiącu byłby akceptowalny, rozumiem ten postulat, można się dogadać i jeśli o mnie chodzi, to można rozszerzyć na cztery niedziele. Ale kompromis to kompromis i nie będę załamywał rąk, jeśli będą to dwie niedziele w miesiącu”. PiS-owi świeczkę, Związkowi ogarek.
Rzecznik Pałacu Prezydenckiego Krzysztof Łapiński niewiele wniósł do dyskusji, mówiąc: „Ten spór jest sporem, który ma podłoże ekonomiczne, społeczne i także trochę ideologiczne”. Jak stwierdził, przez ostatnie 27 czy 28 lat właśnie handel w niedzielę służył temu, że wiele sieci handlowych miało dużo większe zyski, ale pracownicy za bardzo z tego nie korzystali. „Bo proszę zobaczyć jak rosły zyski sieci handlowych, tych szczególnie wielkich, jak rosły ich obroty, jak rosły ich zyski, a czy to się przekładało na wyższe zarobki pań przy kasach?” – pytał rzecznik. Podkreślił, że „ten problem trzeba rozwiązać ... w tym kształcie, który proponuje teraz podkomisja, czy w jakimś innym”.

Europoseł Jarosław Kalinowski (PSL) określił kompromis jako pewne wyjście, choć „nie zadowoli żadnej ze stron”. Jak powiedział pos. Grzegorz Długi (Kukiz '15) „kompromis zawsze jest zgniły ... więc czasami trzeba mieć odwagę i spróbować kształtować postawy. (...) Jestem z tego pokolenia, że większość swojego życia przeżyłem, mając w niedziele wszystko zamknięte”. Dodał, że Klub Kukiz 15 jest pro-obywatelski i postuluje, aby obywatele zdecydowali: „Jeżeli większość chce wprowadzenia tych ograniczeń, to niech sobie będą” – przyzwolił Długi. Opiniami antypolskiej opozycji nie ma co się zajmować, bo z góry wiadomo – skrytykują wszystko, co zaproponuje lub uchwali PiS.

Po poprawkach projekt zakłada handel w drugą i czwartą niedzielę miesiąca oraz w dwie kolejne niedziele poprzedzające pierwszy dzień Bożego Narodzenia. Podkomisja poszerzyła także katalog placówek, które byłyby wyłączone z zakazu handlu w niedzielę. Zmieniła się też wysokość kary dla firm, które nie przestrzegałyby zakazu. Posłowie zaproponowali karę grzywny w wysokości od 1 tys. do 100 tys. zł.

Polska wielkim targowiskiem

Bardzo mocno zakaz handlu we wszystkie niedziele wsparł Kościół. „Żaden system wyzyskujący człowieka nie przyniesie prawdziwego sukcesu (...) Państwo powinno ją chronić prawem jak świętość. (…) Niedzielę należy zwrócić człowiekowi. (…) Sami do tego dopuściliśmy przez grzech zaniechania” – mówił arcybiskup Wiktor Skworc, apelując do uczestników Pielgrzymki Mężczyzn i Młodzieńców w Piekarach Śląskich, na którą przyjechał prezydent Andrzej Duda. Dodał też: „ Dziś Polska – kraj ochrzczonych – wygląda na mapie Europy jak wielkie targowisko. (…) Musimy się bronić przed bezmyślnym trwaniem w kieracie pracy i konsumpcji, z agresywną reklamą w tle”.

Nie tylko arcybp Skworc, ale Prezydium Konferencji Episkopatu Polski zabrało zdecydowany głos w tej sprawie: „wyrażamy nasz niepokój wobec losu obywatelskiej inicjatywy Związku Zawodowego „Solidarność”, która została poparta podpisami ponad 500 tys. obywateli naszego kraju. Tak Konferencja Episkopatu Polski, jak i biskupi poszczególnych diecezji wielokrotnie udzielali tej inicjatywie jednomyślnego poparcia w komunikatach i listach pasterskich, licząc na przywrócenie całemu społeczeństwu niedzieli jako dnia wypoczynku i czasu budowania więzi rodzinnych oraz umacniania relacji społecznych. Niestety, jak wynika z dotychczasowych prac nad ustawą, aktualnie proponowane rozwiązania odbiegają zasadniczo od proponowanego kształtu tej inicjatywy. Milczenie z naszej strony w tej kwestii byłoby zaniedbaniem naszego pasterskiego obowiązku stania na straży dobra wspólnego”.

Wyrażając się z uznaniem o roli „S” w obronie wolnych niedziel, Prezydium KEP podkreśla: „Wolna niedziela zawiera się w etosie „Solidarności”, z którego nie wolno korzystać wybiórczo, zwłaszcza tym, którzy się na nią programowo powoływali i powołują. W okresie przygotowań do obchodów 100-lecia odzyskania Niepodległości ...nie można pominąć niedzieli jako budulca duchowej wspólnoty narodu. Ten społeczny wymiar „uwolnienia” niedzieli zawiera w sobie jedną z podstawowych prawd o naturze człowieka, który współistnieje z innymi tworząc z nimi wspólnotę, społeczność, naród. Chodzi również o uwolnienie człowieka, gdyż osoba, której odbiera się wolną niedzielę, jest kimś wykorzystywanym. Rzecz nie dotyczy jedynie osób pracujących w handlu – choć to ich los najbardziej leży nam na sercu. Wykorzystywani są również i ci, którym – oferując spędzanie jedynego wolnego dnia w handlowej galerii – zacieśnia się tym samym obszar budowania relacji z innymi do samej tylko konsumpcji, do zdobywania nowych towarów, mających rzekomo nieustannie poprawiać standard życia, co ostatecznie jest formą materializmu praktycznego”.

Końcowe słowa stanowiska KEP wyraźnie skierowane są do ekipy rządzącej: „Apelujemy więc do tych, którzy mają realny wpływ na kształt prawa w naszym państwie, aby mieli na względzie przede wszystkim dobro obywatela i dobro społeczeństwa, zagrożone – podobnie jak w innych państwach Europy – laicyzacją. Nie wolno zapominać własnych haseł i postulatów wysuwanych w drodze do osiągnięcia władzy, w tak ważnej społecznie kwestii. Nie wolno – nawet wobec lobbingu środowisk, dla których zysk stanowi większą wartość niż człowiek czy naród”. Nawiązując do setnej rocznicy odzyskania niepodległości, Episkopat wzywa: „Niech integralnym elementem tego święta całego narodu stanie się prawne i definitywne zabezpieczenie wolnej od pracy niedzieli, jako spoiwa umacniającego narodową wspólnotę”.

CDN
11 listopada 2017 r.
Zbigniew Lipiński