„Solidarność” i PRL

okl mazewski_0.jpg
Ta książka jest wzywaniem wobec kombatanckiej i infantylnej wizji historii „Solidarności” lansowanej obecnie w ramach tzw. polityki historycznej. Jest to nieco zmieniona wersja wydanej w 2004 roku książki pt. „Niszczący dualizm. Polityka NSZZ „Solidarność” w latach 1980-1982”. Była ona jednoznacznym oskarżeniem „Solidarności” o to, że sprowokowała stan wojenny swoją nieodpowiedzialną polityką.

Teraz autor trochę inaczej rozkłada akcenty, zachowując dawny krytycyzm, i piętnując radykalizm i głupotę liderów „Solidarności”, uważa wszakże, że nie wszystko poszło na marne, gdyż władze PRL po wyeliminowaniu „Solidarności” po stanie wojennym, de facto zaczęły realizować jej postulaty programowe. Pewnie nie spotka się to z entuzjazmem obecnych władz ani IPN-u (tym bardziej, że postać Lecha Wałęsy nie jest tu przedstawiona w agenturalno-zdradzieckim sosie, a wręcz odwrotnie). Oto kluczowa teza autora:

„Trzeba zatem jasno stwierdzić, że władze stanu wojennego, odrzucając kurs na demokratyzację ustroju forsowany dotąd przez NSZZ „Solidarność", nie zrezygnowały wcale z polityki reform, ale nadały jej inny wektor. Chodziło o kontynuowanie przed-sierpniowej liberalizacji ustroju, która pozostawiając władzę polityczną w rękach zwycięskich generałów, zmieniałaby zarówno kształt aparatu państwa, jaki pomniejszałaby zakres jego ingerencji w działalność jednostek, szczególnie na polu gospodarczym.
Interesujące jest również, że mimo zmiany kierunku reform przez władze stanu wojennego, często korzystały one z dorobku programowego związku. Tak miało stać się chociażby w przypadku powołania Trybunału Konstytucyjnego, wprowadzenia samorządowej reformy gospodarczej czy wzmocnienia własności prywatnych gospodarstw rolnych — tu chodziło o niezrealizowane dotąd zapisy porozumienia gdańskiego i ustalenia powtórzone później w porozumieniu ustrzycko-rzeszowskim.

NSZZ „Solidarność" w latach 1980-1981 odegrał zatem rolę użytecznego taranu, niszczącego struktury państwa partyjnego w PRL, ale niebędącego w stanie ustanowić nowego ładu. Z niszczącego dualizmu państwo — związek zwycięsko wyszło państwo, ale wcześniej destrukcji została poddana struktura państwa partyjnego; to, co pozostało po nim po 13 grudnia 1981 r., miało już tylko reliktowy charakter. W to miejsce powstać musiały nowe rozwiązania instytucjonalne.

W tej sytuacji to władze stanu wojennego, po likwidacji niszczącego dualizmu państwo-związek, czemu towarzyszyło początkowo zawieszenie NSZZ „Solidarność", a później uchylenie rejestracji związku, korzystając niejednokrotnie z solidarnościowego dorobku programowego, podjęły zadanie budowy ustroju gospodarczego i politycznego PRL na mocno zmienionych zasadach. Rodzajem idei regulatywnej przyświecającej tym działaniom była liberalizacja, ale nie demokratyzacja państwa. Jest prawdą, że nie o to chodziło przywódcom związku, gdy formułowali swój program reform. Ale nie zmienia to faktu, że po 13 grudnia 1981 r. PRL nadal ulegał zmianom, tyle że wektor reform przyjął inny kierunek. Jeśli ktoś twierdziłby w antypeerelowskim zapale, że nie było w tym korzyści dla Polski, to trzeba jasno mu powiedzieć, że nie wie, o czym mówi”.

L. Mażewski, "Ustrojowopolityczny taran. Polityka NSZZ "Solidarność" a przemiany ustrojowe w PRL w latach 1980-1982", von Borowiecky, Radzymin 2017, ss. 496.

Dzial: