Ponadczasowe pytania

Jan_Kasprowicz_by_Leon_Wyczółkowski.jpg
Dzieła twórcy żyjącego w czasach minionych mają niejednokrotnie znaczenie nie mniejsze dla nas, egzystujących w XX wieku, niż utwory, które powstają dzisiaj. Z tego powodu w moich tekstach publikowanych w „Myśli Literackiej” nie dochodzi do głosu ujęcie chronologiczne. Czas publikacji dzieła nie ma znaczenia, jeśli poszukuje się w literaturze pięknej treści o znaczeniu ponadczasowym.

Pragnę przezwyciężyć niesłuszne odsuwanie w cień twórców, zwłaszcza polskich, na rzecz gloryfikowania dzieł modnych. Takim wyrazistym przykładem są reklamowane powieści Coelho nasycone moralizatorstwem. A jeśli mowa o literaturze z tezą, to nasuwa się pytanie dlaczego nie jest dziś czytana „Pestka” Anki Kowalskiej, powieść opublikowana swego czasu w Instytucie Wydawniczym PAX? Było o niej nie tak dawno bardzo głośno.

Nie tyle odpowiedzi, co pytania ponadczasowe, dręczące myślącego człowieka rozmaitych epok, wyraził w swoich „Hymnach” Jan Kasprowicz. Był rektorem Uniwersytetu Jana Kazimierza we Lwowie, tłumaczem, na przykład dramatów Ibsena, doktorem nauk, a przede wszystkim poetą, o czym do niedawna było powszechnie wiadomo. Natomiast w ostatnich latach w znacznym stopniu był pomijany w nauczaniu szkolnym, marginalizowano jego znaczenie. Podobnie zresztą jak twórczość – cenionego poza Polską – Stanisława Przybyszewskiego. Wymieniam Przybyszewskiego nie przypadkowo, ponieważ odczuł i zrozumiał wielkość Jana Kasprowicza, a także ją rozsławiał. Funkcjonującą trójcę wielkich wieszczów: Mickiewicz, Słowacki, Krasiński – proponował zastąpić trójcą następującą: Kochanowski, Mickiewicz, Kasprowicz.

Mickiewicz cierpiał za miliony. Czuł się odpowiedzialny za naród. Kasprowicz czuł się cząstką ludzkości i za nią miał poczucie odpowiedzialności. W jego czasach było o wiele mniej sygnałów informujących o niszczeniu środowiska naturalnego przez człowieka w porównaniu z XXI wiekiem. A jednak wyraźny jest w poezji Kasprowicza katastrofizm. Wzbudzany przez nią strach i lęk jest zdolny wyrywać „zjadaczy chleba” z samozadowolenia i bezmyślności. Poeta skierowuje uwagę ku sprawom ostatecznym.

Sens zmagań kolejnych pokoleń, to problem, który nurtuje Jana Kasprowicza. Czy mamy jakiś cel do spełnienia? Może znaleźliśmy się nagle na Ziemi – nie pytani o zgodę na własne istnienie – po to, by zniknąć bez śladu? „Hymny” zaczął publikować Kasprowicz w 1889 roku. Zawierają wizje końca świata. Archaniołowie wywołują ludzkość z grobów na Sąd. Wielu czeka potępienie. Grozę budzi orszak widm skazanych na śmierć. Śmierć dominuje nad życiem, zło nad dobrem. Bóg odległy od nędzy i cierpień dręczących ludzkość jest niewzruszony. Dlatego w hymnie „Święty Boże” poeta zwraca się do szatana, bo w nim szuka ratunku.

Jan Kasprowicz rozmawiając w swojej twórczości z Bogiem zarzuca mu brak litości dla ludzkości, którą powołał do życia. Pozwala na działanie szatana, który rozpala nienawiść i skłania do wojen. Świadomi wprawdzie jesteśmy istnienia wyższych sił, ale możemy liczyć jedynie na siebie. Historiozofię Kasprowicza można odczytać jako proroczą wizję wojen toczących się w XX i w XXI wieku.

Jan Kasprowicz żył w latach 1860-1926. Urodził się w Szymborzu, koło Inowrocławia, w rodzinie chłopskiej. Stąd w jego poezji zachwyt nad przyrodą, zwłaszcza Kujaw, a także Tatr. W 1924 roku osiadł bowiem na Harendzie, tuż obok Zakopanego. Do dzisiejszego dnia czynne jest w jego chacie muzeum utrwalające zarazem jego miłość do ostatniej żony Marii Kasprowiczowej, z domu Bunin, córki rosyjskiego generała. Maria Kasprowiczowa, trzecia żona, przyczyniła się do rozkwitu jego poezji, a przede wszystkim rozsławiała także i po II wojnie światowej jego twórczość.

Pierwsza żona Teodozja Szymańska nie wywarła większego wpływu na Kasprowicza. Natomiast dramatycznie przeżył – co znalazło wyraz w jego twórczości – odejście drugiej żony Jadwigi. Odeszła zakochując się w Stanisławie Przybyszewskim. Kasprowicz miał dwie córki, których matką była Jadwiga. Poruszona dramatem miłosnym Kasprowicza odnalazłam kilkanaście lat temu Annę Jarocką, żonę malarza Władysława, córkę Jana Kasprowicza. Myślę, że moją rozmowę z córką poety warto kiedyś opublikować w „Myśli Literackiej”.

prof. Maria Szyszkowska
Myśl Literacka, wrzesień 2017