O Ryszardzie Gontarzu wspomnienie

gontarz_1.jpg
Najwybitniejszego, najbardziej „niepoprawnego politycznie” publicystę, scenarzystę i dramaturga, poznałem w 1968 r. przez Bohdana Porębę. Początkowo wydawało mi się, na podstawie kłamliwych tekstów większości prasy „salonowej” i rozmów „korytarzowych” na Woronicza czy w WFD, że to jeden z czołowych „moczarowców”, a więc oczywiście „antysemitów” i „narodowych komunistów”.

Ale wystarczyło kilka rozmów i przekonałem się, że to po prostu polski patriota, rozumiejący, iż na tamtym etapie należy reformować sypiący się system, ale nie mogą tego robić dawni stalinowcy i ich dzieci – zwani wówczas „komandosami”. Był również krytyczny wobec Kuronia i Michnika, jak i wobec Gomułki, który kilkakrotnie represjonował Ryszarda Gontarza poprzez zakazy druku. O tych zakazach nigdy nie zająknęli się „obrońcy Adama Mickiewicza” i urządzający demonstracje na spektaklach „Dziadów”, które doprowadziły do wydania przez Gomułkę zakazu dalszych spektakli. Temu zakazowi także Ryszard Gontarz był przeciwny. Ale o tym „obrońcy” Mickiewicza także udawali, że nie wiedzą. Ponurym paradoksem jest fakt, że ci sami ludzie walczyli zajadle w ostatnich latach przeciw Mickiewiczowi i Sienkiewiczowi w lekturach szkolnych, wychwalając ponad miarę Gombrowicza…

Przypomnę teraz najważniejsze publikacje Ryszarda Gontarza, o których stalinowcy nie pamiętają: były to wstrząsające reportaże o dzieciach wegetujących w rozpadającym się domu opieki w Lublinie – w czasie, kiedy towarzysze z PZPR budowali sobie komitet w Lublinie. Wówczas Ryszard Gontarz pisał, że powinni ten budynek przekazać powojennym sierotom. Innym razem pisał o człowieku, który w ramach reformy rolnej otrzymał kilka hektarów i któremu „władza ludowa” zabierała grunt do polskiej odmiany sowieckiego kołchozu. Tego typu interwencyjnych reportaży w obronie zwykłych ludzi było bardzo dużo, wdowa – Pani Elżbieta Jaroń – ma ich całą stertę. Sądzę, że patriotyczna prasa narodowa winna przypomnieć większość tych tekstów.

Ważna częścią działalności twórczej Pana Ryszarda były scenariusze filmowe i teatralne, w tym m.in. scenariusze do filmów dokumentalnych „Sprawiedliwi” (film o ratowaniu przez Polaków Żydów w czasie okupacji – w reżyserii Jana Kidawy), „Cena życia i śmierci” oraz fabularnych: „Dwaj Panowie N”, „Gdzie woda czysta i trawa zielona” (scenariusz ten został nagrodzony na Festiwalu Filmowym w Gdańsku), „Antyki”, „Zamach stanu” (wersja filmowa i czteroodcinkowa – telewizyjna). Korzystał z nich Ryszard Filipski, tworząc teatr RF w Nowej Hucie. Reżyserował również Jego sztuki teatralne: „Nasza Patetyczna”, „Piękne słowo NIE”, „Przed Grudniem”, „Nakaz aresztowania”, „Nie ma ratunku” (zostały zakupione przez Telewizję Polską, ale emisji nie doczekały się do dziś).

zamach.jpg
"Zamach stanu" (1980) - scenariusz filmu napisał Ryszard Gontarz

Wiele scenariuszy filmowych – ze wspomnianym „Zamachem stanu” – doczekało się jednak ekranizacji, ale najważniejszym był „Hubal” w reżyserii Bohdana Poręby, którego inspiratorem i obrońcą przed głupimi urzędnikami był właśnie Ryszard Gontarz. Przypomnę, że film ten jest jednym z rekordzistów frekwencyjnych – obejrzało go ponad 12 milionów widzów. Specjalnie na sercu leżały Panu Gontarzowi sprawy Kresowiaków i Mazurów. Na pogrzebie widziałem przedstawicieli tych środowisk.
Na koniec przypomnę, że Pan Ryszard był synem przedwojennego zawodowego wojskowego, uczestnika wojny 1920 r. i wojny obronnej 1939 r., zamordowanego przez Niemców w czasie organizowania ZWZ i AK. Po śmierci Ojca, kilkunastoletni przedwojenny harcerz, utrzymywał chorą na gruźlicę Matkę i dwie siostry, najmując się do najcięższych prac polowych. Od śmierci głodowej uratowali Go żołnierze sowieccy, wkraczający na wschodnie tereny Polski.

Potem zjawił się u Pana Ryszarda dawny przyjaciel Ojca – oficer Batalionów Chłopskich, a potem Armii Krajowej – z propozycja wstąpienia do Urzędu Bezpieczeństwa. Motywował to tym, że „ jeśli nie my – Polacy – to aparat ten obejmą sowieccy Żydzi”. Kilkunastoletni Ryszard Gontarz wstąpił wówczas do UB, ale został wkrótce stamtąd usunięty i uwięziony za „ZATAJENIE KONTAKTÓW Z ARMIĄ KRAJOWĄ I ZA NAZWANIE „MORDERCAMI” FUNKCJONARIUSZY WIĘZIENIA NA LUBELSKIM ZAMKU” (takie uzasadnienie wyczytałem w materiałach Instytutu Pamięci Narodowej). Teczka w IPN jest dostępna każdemu badaczowi historii najnowszej czy twórcy filmowemu. Po latach występują kontakty Pana Ryszarda ze służbami PRL, ale głownie w celu zdobywania materiałów do tekstów publicystycznych, nawołujących do naprawy systemu i oczyszczenia aparatu z wrogów Polski. Apogeum następuje w marcu 1968 r., o czym już wyżej wzmiankowałem.

Kiedy pytałem w ostatnich latach o takich ludzi, jak Gomułka czy Moczar, Pan Ryszard oceniał ich jako „półinteligentów, którzy może dobre mieli intencje, ale nie wystarczyło im odwagi, by podołać reformom we współczesnym, skomplikowanym układzie, w którym się Polska znalazła”. Był także wyjątkowo krytycznie ustosunkowany do polityki Jaruzelskiego i Kiszczaka, których Adam Michnik uznawał za „ludzi honoru”. O tym także media „salonowe” milczą aż do dziś.

Nieco światła na działalność Ryszarda Gontarza w ostatnich latach starałem się rzucić w filmie pt. „Rewolta marcowa”, opartym o książkę Jego autorstwa pod pseudonimem Jerzy Brochocki i wspomnieniach samego Pana Ryszarda. Postaram się, aby film ten ukazał się w Internecie, bowiem żadna z telewizyjnych stacji nie odważyła się go pokazać.

Sądzę, że najwyższy czas, aby „zamilczanego na śmierć” do tej pory publicystę, dramaturga i działacza politycznego, o niepokornym, niezależnym charakterze, przybliżyć Polakom. Mimo często kontrowersyjnych opinii o Jego poglądach, warto je poznać.
Cześć Jego pamięci.

Krzysztof Wojciechowski
Myśl Polska, nr 37-38 (10-17.09.2017)

Dzial: