Etos, czyli brudna szmata pomyj

Wolow_Solidarity_Park.JPG
W historii Polski wydarzenia przez które mieliśmy decydujący wpływ na dzieje Europy można policzyć na palcach jednej ręki. Było ich trzy, może cztery. Tym trochę naciąganym była bitwa pod Legnicą w 1241 roku. To była całkowita klęska w której polskie rycerstwo zginęło broniąc Europy po raz pierwszy i ostatni w ramię w ramię z krzyżakami.

Po prawie pięciuset latach była bitwa pod Wiedniem w 1683 roku, a potem bitwa warszawska z 1920 roku. Pod Wiedniem i pod Warszawą wsławił się polski oręż. Po raz czwarty wpłynęliśmy na losy Europy w latach 1980 - 1981 i w 1989, który to rok był zakończeniem procesu upadku komunistycznych rządów. Najpierw strajki, a potem porozumienia sierpniowe to nadzwyczajne wydarzenie w polskiej historii. Bezkrwawe zwycięstwo nad opresyjnym systemem politycznym, trzymającym w mocnym uścisku wschodnią część Europy.

Choć na pewno przesadą będzie powiedzieć, że "Solidarność" obaliła system komunistyczny, to na pewno zapoczątkowała jego rozkład. To autentyczny powód do dumy. I co z tego dzisiaj zostało? Co zostało z bardzo swego czasu nośnego określenia "etos solidarnościowy"? Jeszcze coś zostało, ale to coś mocno już gnije i śmierdzi. Etos "Solidarności" kiedyś łączył Polaków. Dzisiaj staje się punktem odniesienia dla podziałów. Gdy przysłuchać się hasłom przeciwnych obozów politycznych przed obchodami kolejnej rocznicy "sierpnia 1980", to nie są to na pewno wezwania do dobrych uczynków względem przeciwników.

To coraz brutalniejsza walka o zawłaszczenie tradycji tamtych wydarzeń. Pisałem już, że tu chodzi o zapanowanie na przeszłością, by rządzić teraźniejszością i wytyczać przyszłość. Ten spór w najbardziej widoczny sposób potwierdza to stwierdzenie. Niestety staje się coraz bardziej jałowy i wyniszczający dla polskiego życia publicznego. To kłótnia nie o etos, a o kawałek styropianu, który stał się mniej chlubnym symbolem wydarzeń z lat 1980-1981. Styropian ma to do siebie, że się z czasem utlenia. Najwyższy już czas, żeby utlenił się i zniknął całkowicie. Etos i legenda "Solidarności" są jak brudna, mokra szmata pomyj, służąca do okładania a to Wałęsy albo przeciwników Wałęsy. Czas kiedy zaangażowanie w "Solidarność" dawał legitymację do sprawowania władzy powinien minąć bezpowrotnie. Zamiast być wyzwoleniem od nadal trzyma nas w komunie. Bez tego polski nie tyle chocholi, co styropianowy taniec nigdy się nie skończy.

Andrzej Szlęzak