Oto wszyscy „zdrajcy”

Stanisław_Szeptycki_-_Komendant_Legionów_Polskich.jpeg.jpeg
W duchu tej historycznej psychopatii wypowiada się Sławomir Cenckiewicz, ogłaszając triumfalnie przygwożdżenie zdrajcy Jaruzelskiego odnalezieniem („wielki dzień”) raportów tegoż o walce z wyklętymi z lat 1946-47. A cóż to za sensacja?

To już nie wystarczy kierowanie przez Jaruzelskiego w 1981 „związkiem przestępczym o charakterze zbrojnym”, nie wystarczy stały repertuar obelg o namiestniku Kremla, czerwonym pachołku itd. I dopiero raporty z walk z podziemiem świadczą i przesądzają o strasznej zdradzie gen. J.?

Wielki dzień? Czekam aż Cenckiewicz i jemu podobni ludzie o konstrukcji psychicznej a la Robespierre zdekomunizują wreszcie Polskę do końca. I razem z gen. Jaruzelskim wymarzą z polskiej historii tych wszystkich zdrajców, którzy w tamtych latach 1946-47 służyli w wojsku „sowieckiej kolonii”.

Wymieńmy kilku z nich i to tylko samych generałów i admirałów służących przed 1945 rokiem w II Rzeczypospolitej: Stanisław Szeptycki, Juliusz Rómmel, Mieczysław Boruta-Spiechowicz (do 1946), Heliodor Cepa, Izydor Modelski, Bruno Olbrycht, Gustaw Paszkiewicz (on i Olbrycht pacyfikowali wyklętych), Bolesław Szarecki, Stefan Mossor, Mikołaj Prus-Więckowski, Bronisław Prugar-Ketling. Jerzy Kirchmayer, Franciszek Herman, Stanisław Tatar, Adam Mohuczy, Włodzimierz Steyer. Ewentualnie tych, którzy byli później prześladowani przez stalinowców, można łaskawie tylko zdegradować. Dalej panowie jakobini – prawdziwy dzień waszej chwały dopiero przed wami.

Fragment nowego artykułu Adama Śmiecha pt. „Poza granicą szaleństwa”, który ukaże się w najnowszym numerze Myśli Polskiej.

Na zdjęciu: Stanisław Szeptycki, jeden z najwybitniejszych generałów II RP, dowódca Legionów Polskich w czasie I wojny światowej – po 1945 roku w służbie czynnej Wojska Polskiego w Kraju. Fakt prawie w ogóle nieznany.