Zawrót głowy od sukcesów?

stalin_1.jpg
Jeszcze dwa tygodnie temu wydawało się, że PiS ma przed sobą spokojne wakacje i jesień. Dobra sytuacja gospodarcza, nadwyżka budżetowa, wzmocnienie polityczne po wizycie Donalda Trumpa, kompromitacja opozycji i wysokie sondaże. I nagle, z dnia na dzień – wszystko runęło.

Dziesiątki tysięcy ludzi na ulicach, opozycja łapie wiatr w żagle i wychodzi z niebytu. Jak to było możliwe? Z prostego powodu – bo rządzący, a raczej szef rządzących – uznał, że można w cztery dni, przy złamaniu wszelkich reguł stosowanych przy procedowaniu tak ważnych ustaw – przepchnąć na chama potrzebną skądinąd reformę sądownictwa. Potem doszły do tego „kanalie” i „mordy zdradzieckie” – i stało się.

Nie wiem, czy te kolejne sztucznie kreowane kryzysy to jest część taktyki politycznej PiS, czy raczej rezultat stanu umysłów tej części kierownictwa PiS, która nadaje ton jego polityce. Ma ono skłonność do autodestrukcji, która już raz zakończyła się utratą władzy. PiS i jego rząd ma przeciwko sobie potężne siły, wspierane przez zagranicę, także jawne jaczejki międzynarodowego układu firmowanego przez Georga Sorosa, by wymienić tylko hołubioną do niedawna także przez partię rządzącą ukraińską Fundację Otwarty Dialog. W takiej sytuacji, kiedy tak naprawdę mamy tylko poparcie Węgier – dostarczanie paliwa tym siłom jest co najmniej przejawem braku rozsądku. Nikt mi nie wytłumaczy, że reformy sądownictwa nie można było przeprowadzić stopniowo, rozciągając w czasie i procedując w sposób normalny a nie rewolucyjny. Przy okazji tego rewolucyjnego procesu uaktywniono tych ludzi w Polsce, którym ten styl się nie podoba i którzy podatni są na podszepty tych, którzy twierdzą, że mamy już dyktaturę, faszyzm, Białoruś, czy co tam jeszcze.

Michał Karnowski na portalu wpolityce radzi PiS-wi takie wyjście: „To jest moment, w którym PiS powinien przejść do kontrofensywy. Trzeba głośniej mówić prawdę o rządach III RP, trzeba się bić na każdym froncie. Tak jak rząd węgierski, który otwarcie pyta rodaków: czy ma wygrać Soros czy Węgrzy?”. Obawiam się, że nie tędy droga, bo w Polsce przeciwnik jest znacznie silniejszy niż na Węgrzech. Nawet Józef Stalin przejściowo wstrzymał kolektywizację, kiedy uznał, że dalszy radykalizm jest groźny dla państwa i napisał słynny artykuł pt. „Zawrót głowy od sukcesów”.

Jan Engelgard