Oryginalny myśliciel XX wieku

laszowski.jpg
Polscy wielcy twórcy są w swojej ojczyźnie często niedoceniani. O tym zjawisku pisano już w okresie Polski niepodległej, określając to mianem mogilnictwa. Oznaczało to docenianie dopiero po śmierci, jak również wypowiadanie słów, które by mogły rozświetlić istnienie na pogrzebie – a nie za życia – zdarza się niejeden raz.

Odrzucenie przez współczesnych może być wywołane nadmierną oryginalnością na miarę kolejnych pokoleń. Uznając często talent i wielkość dopiero wtedy, gdy ktoś odejdzie, skąpimy nawet tego niejednokrotnie naszym twórcom mimo, że ich znaczenie doceniono w innych krajach.
Alfred Łaszowski, podobnie jak Franciszek Fiszer, oddziaływał mocno słowem mówionym. Był pisarzem, publicystą, krytykiem literackim, myślicielem, który pod koniec życia zainteresował się i przejął filozofią Dalekiego Wschodu. Był także astrologiem interesującym się losem ludzkości a nie pojedynczych jednostek. Przede wszystkim zgłębiał świat ludzki.

Życie tego myśliciela i pisarza przypada na lata 1914-1997. Szkołę ukończył w Cieszynie i tam pozostawał pod wpływem Juliana Przybosia. Alfred Łaszowski działał i tworzył po II wojnie światowej w kręgu osób zaprzyjaźnionych z Bolesławem Piaseckim. Jego drugą żoną była Danuta Lemirska, siostra Ryszarda Reiffa. Ale przez całe życie była obecna we wspomnieniach Alfreda Łaszowskiego – Zofia Nałkowska. W swoich dziennikach pisarka ta zamieściła interesujące uwagi o początkującym za jej życia twórcy – Alfredzie. Interesującym faktem w jego życiu były zaręczyny przed wybuchem II wojny światowej z córką Leśmiana, które zerwał z powodu ideowych.
Alfred Łaszowski miał dużą siłę opiniotwórczą. Wynikało to z jego niepospolitej indywidualności. Na przykład rozsławił poezję Romana Śliwonika.

Swoje poglądy wygłaszał nie tylko na zebraniach literackich prowadzonych systematycznie w Klubie im. Włodzimierza Pietrzaka przez wybitnego krytyka literackiego Zygmunta Lichniaka. Skupiał on najwybitniejszych pisarzy żyjących w czasach PRL, by wymienić Jana Dobraczyńskiego, Wojciecha Żukrowskiego. Zdzisława Łączkowskiego, Kazimierza Koźniewskiego. Alfred Łaszowski oddziaływał także poprzez bardzo liczne audycje radiowe. Był wspaniałym gawędziarzem i wielkim erudytą. Napisał kilka książek, a w tym „Psy gończe”. Niestety, są one zapomniane. Niepokojący jest los jego rękopisów. Wiadomo mi, że przekazał je pod koniec życia swojemu kuzynowi, który nie wywiązał się do dziś z obowiązku ich opublikowania. Tę informację potwierdza wdowa po Alfredzie – Danuta.

Poglądy niedoceniające potęgi wolnej myśli są zdaniem Alfreda Łaszowskiego absurdalne. Wyjaśniał, że przecenia się wpływ środowiska na człowieka i wskazywał sensowność nieprzystosowywania się do społeczeństwa, do tego, co przeciętne. Ceniąc wybitne indywidualności wykazywał trafność koncepcji pozytywnego nieprzystosowania, by odwołać się do pojęcia wprowadzonego przez Kazimierza Dąbrowskiego.

W swoich licznych artykułach Alfred Łaszowski ubolewał między innymi z tego powodu, że uczeni nie rozwiązali fundamentalnych problemów, jakimi jest głód, nędza, choroby, bezdomność, bezrobocie, eksplozja demograficzna – a przyczynili się do wytworzenia narzędzi powszechnej zagłady. Te poglądy ugruntowane zostały już w pierwszym okresie jego twórczości, gdy był zwolennikiem lewicy i publikował artykuły w „Robotniku”. Potem w czasie studiów filozoficznych zbliżył się do radykalnych, prawicowych organizacji, by wymienić ONR. Publikował wówczas w piśmie „Prosto z mostu”. Alfred Łaszowski ubolewał z powodu obniżenie autorytetów uczonych, ich bezsilności. Wykazywał wadliwość świata ludzkiego przede wszystkim z tego powodu, że głos ludzi mądrych jest lekceważony i nie ma wpływu na bieg świata.

Poglądy Łaszowskiego publikowane i wyrażane w audycjach radiowych wyrywały słuchaczy ze stereotypów myślowych i obyczajowych. Charakteryzowała go antymieszczańskość, odrzucanie wszelkich uprzedzeń. Uważał się za ucznia Karola Irzykowskiego, a spośród profesorów Uniwersytetu Warszawskiego szczególnym szacunkiem darzył Władysława Tatarkiewicza, którego wykładów słuchał.

Brak należytego rozgłosu tego myśliciela i pisarza – na miarę wartości wyrażanych poglądów – można wyjaśnić nieprzystawaniem do czasów, w których przyszło mu żyć. Pragnę podkreślić, że jego przemiany w poglądach politycznych, szczerze wyrażane, były poszukiwaniem do końca życia wartości, które mógłby autentycznie zaaprobować. Alfred Łaszowski jest wzorem człowieka poszukującego prawdy i odległego od przejawów konformizmu i oportunizmu, które obecnie dominują w naszym życiu. Niezapomniane są dla mnie dyskusje z Alfredem Łaszowskim w czasie wykwintnych obiadów w domu Danuty Lemirskiej po ich ślubie.

Maria Szyszkowska
Myśl Literacka, nr 107, maj 2017