Półtora wieku Sokolstwa Polskiego

sokol bogucki.JPG
„Ta organizacja ma ogromne zasługi dla Polski. Stała się bowiem zaczątkiem Armii gen. Józefa Hallera. M. in. mój dziadek służył w Armii Hallera. Spośród 20 tysięcy Polaków, którzy zgłosili się do armii polskiej w USA większość z nich należała do „Sokoła”. To byli ochotnicy, co podkreślam” - mówi dr Andrzej Bogucki, Prezes Honorowy Związku Towarzystw Gimnastycznych „Sokół” w Polsce

W tym roku Sokolstwo Polskie obchodzi piękną rocznicę – 150-lecie powstania. Co Pan uważa za największe osiągnięcie organizacji w w XIX wieku i w 20-leciu międzywojennym?
- Bardzo trudno odpowiedzieć na to pytanie, bo – jak pan przecież zaznaczył – historia Sokolstwa Polskiego obejmuje półtora wieku. Jako historyk, który napisał kilka książek o „Sokole”, często denerwuję się, gdy historycy lub publicyści piszą, że Sokolstwo powstało przy końcu XIX wieku, lub coś w tym rodzaju, i niewiele więcej. W najlepszym wypadku kończą zapisem, że historia Sokolstwa Polskiego zakończyła się w 1939 r. Dla mnie najbardziej zaniedbanym okresem dziejów „Sokoła” jest okres 1939 – 1989. Aby jednak zrozumieć tę organizację, należy powiedzieć o jej strukturze oraz działaniu w różnych zaborach. Wszystko zaczęło się w Czechach w 1862 r., gdzie „Sokół” miał charakter anty-habsburski. Zakładał, że należy wychować dobrych obywateli poprzez rozwój zarówno fizyczny, jak i duchowy. Wtedy nastąpiła próba przeszczepienia tej idei na grunt polski. Tego samego roku Czesi przyjechali do Poznania, aby pomóc w założeniu polskiego „Sokoła”. Pamiętajmy jednak, że wtedy w Królestwie już zanosiło się na powstanie, a Prusacy współpracowali z Rosją i nie pozwolili na założenie tej organizacji. Udało się natomiast w Galicji, gdy w zaborze austriackim nastąpiła polityczna odwilż.

A dlaczego właśnie sokół stanowi godło organizacji?
- Chciano przyjąć godło Orła Białego, ale to byłoby za dużo dla Austriaków - symbol niepodległej Polski, toteż przyjęto sokoła.

Jakie środowiska polityczne zakładały „Sokoła”?
- Byli to demokraci i konserwatyści. Z pierwszego ugrupowania należy wymienić redaktora Jana Dobrzańskiego, to był „sokół nad sokoły”. W ogóle dziennikarze i publicyści odegrali bardzo dużą rolę w rozwijaniu idei i organizacji ruchu sokolego. Dawali siłę przebicia. Z kolei z konserwatystów działał syn Aleksandra Fredy – Jan Aleksander. Poza nimi w organizacji brali udział lekarze, wykładowcy, drobnomieszczaństwo, studenci. Ogólnie można powiedzieć, że była to organizacja warstw średnich. Robotnicy wówczas nie przystępowali, przybyli później - w okresie międzywojennym.

A jak się przedstawiała struktura?
- Sokół powstał najpierw we Lwowie 7 lutego 1867 r. Dopiero po 20 latach zaczęły powstawać następne gniazda, między innymi w Galicji. Został założony tam Związek Polskich Towarzystw Gimnastycznych „Sokół” w Austrii. „Polskich” w odróżnieniu od czeskich. Co ciekawe, takie organizacje zaczęły powstawać w państwach słowiańskich – np. Chorwacji, Słowacji, później już w zjednoczonej Jugosławii. Także w Rosji, ale dopiero po 1905 r., przedtem władze carskie nie zezwalały.

Czy idea ta przeszła również do Polaków zamieszkałych w innych krajach?
- Tak, w 1887 r. powstał Związek Sokołów Polskich w Ameryce, głównie spośród emigrantów z Galicji, skąd ludzie masowo emigrowali do Stanów za chlebem. Istnieje do dzisiaj i nazywa się Polish Falcon of America. Jestem jedynym w Polsce kawalerem Złotego Krzyża Legii Honorowej Sokolstwa Polskiego w Ameryce. Ta organizacja ma ogromne zasługi dla Polski. Stała się bowiem zaczątkiem Armii gen. Józefa Hallera. M. in. mój dziadek służył w Armii Hallera. Spośród 20 tysięcy Polaków, którzy zgłosili się do armii polskiej w USA większość z nich należała do „Sokoła”. To byli ochotnicy, co podkreślam. Wspierał ich Polski Biały Krzyż. Przewieziono ich z Kanady przez USA do Francji, gdzie Armia Gen. Hallera rozwinęła się i osiągnęła stan prawie 80 tys. żołnierzy. Po przybyciu do Polski w 1919 r. wzięli udział w walkach z Ukraińcami i w wojnie z bolszewikami, przejmowali Pomorze, gdzie w Pucku 10 lutego 1920 r. odbyły się zaślubiny Polski z Morzem. Do dziś istnieje w USA Polish Falcons, polonijna organizacja zrzeszająca 30 tys. sokołów, wydają sokole pismo „Polish Falcon”.

Podkreślił Pan charakter ochotniczy tej armii. Dlaczego?
- Polacy do polskiego wojska wstępowali ochotniczo, nie mieli przywilejów. Smutnym było to, że ochotnicy nie mieli żadnych praw przysługujących żołnierzom amerykańskim z poboru. Rodziny tych, którzy zginęli nie otrzymały żadnych rent, nie istniała też dla nich opieka, a wielu wróciło ciężko rannych lub stało się kalekami, niektórzy stali się chorzy psychicznie. Ale Polacy w USA samodzielnie się zorganizowali i założyli Stowarzyszenie Weteranów Armii Polskiej, które zajęło się nimi, by mogli przeżyć. SWAP działa w USA do dziś, oczywiście ma nowe cele programowe. SWAP w USA wydaje świetne pismo „Weteran”.

Wspomniał Pan Prezes o zaborze pruskim, gdzie władze zaborcze nie pozwoliły przed 1867 r. na założenie polskiej organizacji sokolej. A później?
- Pierwsze gniazdo na ziemiach polskich pod zaborem pruskim powstało dzięki adwokatowi Maksymilianowi Gruszczyńskiemu z Inowrocławia, do którego docierały pisma sokole. Nawiązał on kontakt z lwowiakami i założył gniazdo w 1884 roku. W dwa lata później powstały gniazda w Bydgoszczy, Poznaniu i Szamotułach, następnie w 1894 r. w Toruniu, Gdańsku, Grudziądzu. W Grudziądzu sokołem został red. Wiktor Kulerski, który redagował „Gazetę Grudziądzką” czwartą co do wielkości nakładu gazetę w Niemczech. Potem powstają gniazda w 'Berlinie, Westfalii, Nadrenii i Hamburgu oraz w Holandii i Francji. W 1893 r. zostaje założony Związek Sokołów Wielkopolskich, przekształcony potem w 1895 r. Związek Sokołów Polskich w Państwie Niemieckim. Na czele tego Związku stanął wybitny działacz Narodowej Demokracji – Bernard Chrzanowski. To właśnie ZSP w PN walczył o tożsamość polską, krzewił polski patriotyzm, kulturę, sport, organizował zloty, szkolił i przygotował swych członków, którzy później wzięli udział w walce zbrojnej Polaków w powstaniach wielkopolskim i śląskich. Pierwszy powstaniec, który zginął w czasie powstania w Poznaniu to Franciszek Ratajczak, również sokół, szkolony w swym gnieździe sokolim w Wanne. Przypomnę też Juliana Lange naczelnika Sokoła w Berlinie, pochodził z Chełmna Pomorskiego, był Głównym Komendantem Straży Ludowej w Poznaniu. Jego szabla do dzisiaj jest ważnym eksponatem w poznańskim muzeum. Wreszcie po 1905 r. zostają założone gniazda w zaborze rosyjskim – w Warszawie, Łodzi, Wilnie, Zgierzu, Częstochowie, ale istnieją tylko do 1907 roku, gdy carat znowu zabronił tej działalności. Niemniej „Sokół” przechodzi do konspiracji. Wkład sokołów w odzyskanie niepodległości był wielce znaczący, przypomnę tylko, że II Brygada Legionów składała się w ogromnej części z sokołów, a nie brakło ich także w I Brygadzie Piłsudskiego. Po pierwszej wojnie z połączenia struktur sokolich z trzech zaborów w 1919 r. powstaje Związek Towarzystw Gimnastycznych „Sokół” w Polsce.

17BoguckiFoto.JPG

Więc zatrzymajmy się przez chwilę na 20-leciu międzywojennym. Jak wiadomo „Sokół” był ideowo związany ideowo i personalnie z Narodową Demokracją. Czy po zamachu Piłsudskiego „Sokół” doznawał trudności, dyskryminacji?
- Oczywiście. Sokoli byli inwigilowani, śledzeni, o czym przekonałem się studiując akta w archiwach m. in. w Archiwum Państwowym w Toruniu. Znalazłem w nich meldunki sytuacyjne, świadczące ponad wszelką wątpliwość o inwigilacji Związku przez służby sanacyjne. O tym zresztą pisałem w książce „Towarzystwo Gimnastyczne „Sokół” na Pomorzu 1893 – 1939”. Część sokołów próbowała współpracować z rządem w OZON-ie, chociażby prezes „Sokoła” na Pomorzu – mec. Kazimierz Tomaszewski. Niewiele wyszło z tej współpracy, bo na Pomorzu i w Wielkopolsce pojawia się „Strzelec”, uprzednio na tych terenach nieistniejący.
Dochodzi między obiema organizacjami do konfliktów, nieraz poważnych, co nie stanowiło prostego odbicia walki między endecją a sanacją. Bowiem „Sokół” miał charakter konserwatywno-prawicowy i współpracował nie tylko z Obozem Narodowym, ale również z chadecją. Ponadto „Sokół” był organizacją zakorzenioną, z tradycjami, natomiast „Strzelec” był nowa organizacją. Wartości prawicowe charakteryzowały sokolą organizację szczególnie na Pomorzu, natomiast w Wielkopolsce i w Toruniu dominowała Endecja, w Bydgoszczy raczej Chadecja. Gdańsk trzeba oceniać inaczej, ze względu na jego status Wolnego Miasta, zdominowanego przez silnie antypolski żywioł niemiecki. Tam gniazda polskich sokołów w Gdańsku i Sopocie były silnymi polskimi ośrodkami kulturotwórczymi.

Przychodzi wojna i okupacja …
- I sokoli spełniają swój patriotyczny obowiązek najpierw w czasie kampanii wrześniowej, a potem jako żołnierze Polski Podziemnej. Oddają Ojczyźnie swoją daninę krwi i cierpienia. Znaleźli się w różnych organizacjach – AK, NSZ, NOW, a niektórzy walczyli po wojnie w NZW. Np. mój ojciec, po powrocie z Armii Andersa, walczył w NZW, za co znalazł się w UB, gdzie był bity i torturowany. Jego akta liczyły 300 stron. Sokołów mordowano w kacetach i łagrach.

Rok 1945 przynosi nie tylko koniec okupacji niemieckiej, ale i władzę komunistów. Jak władza „ludowa” odniosła się do „Sokoła”?
- „Sokół”, choć z trudnościami mógł działać do 1948 roku, potem został zakazany. Co ciekawe, „Sokół” na Kaszubach i w Kartuzach został rozwiązany dopiero w 1957 roku. Należy jednak pamiętać, że „Sokół” przeszedł wtedy do konspiracji, oczywiście nie zbrojnej. Sokoli zorganizowali się w grupy gniazd sokolich w różnych miejscowościach. Konspiracja sokołów była bardzo silna i skuteczna w działaniach w różnych miastach w Polsce - Krakowie, Warszawie, Bydgoszczy, Toruniu, Poznaniu, Łodzi, Gdańsku, Wąbrzeźnie, Brodnicy.
Niestety, bezpieka komunistyczna niszczyła nasze sztandary, zabierano dokumentację, a przede wszystkim państwo pozbawiło nas majątku, wielu budynków sokolni, boisk i różnych nieruchomości. Sokoli zawiązywali nieformalne grupy, na poziomie towarzyskim, przecież wszyscy się znali i to bardzo dobrze. Odbywały się regularne potajemne spotkania sokołów. Dziś niby-historycy kwestionują konspirację sokolą, podobnie jak konspirację hallerczyków. Powiem tu, że pamiętniki Hallera krążyły potajemnie z miejscowości do miejscowości, a udostępniano je tylko osobom znanym i zaufanym na ściśle określoną liczbę dni. Konspiracja była, bo to przecież sokoli przedwojenni w głównej mierze wznowili działalność legalną gniazd i innych struktur sokolich i wysoko w 1989 r. podnieśli sztandar „Sokoła”. To jest ewenement, sokoli trwali w konspiracji 5o lat !!! Tak kochali swoją organizację. Gdy w czasie zaboru pruskiego niemiecki sędzia podczas procesu jednego z sokołów zapytał prokuratora „kto to są ci sokoli?”, ten odparł: „To są tacy ludzie, że gdy spojrzą sobie w oczy, to wiedzą bez słów, o co chodzi”. I tak pozostało. Dzięki takiej postawie konspiracja stała się możliwa.

Z czego wynika, iż Niemcy zajmowali się w tym czasie „Sokołem” dość dokładnie.
- O wiele później też, ale to sprawa szczególna. Otóż pierwszą historię polskiego „Sokoła” napisał Niemiec.

???
- Był to historyk Diethelm Blecking. Gdy dokonywał kwerendy akt w archiwach niemieckich m. in. w Nadrenii, natknął się na nazwisko Kaczmarek. Coś go tknęło i w ten sposób dotarł do spraw „Sokoła” w zaborze pruskim i samych Niemczech. A tam w archiwach SA stosy akt dotyczących inwigilacji sokołów. Porozumiał się z Uniwersytetem Poznańskim i napisał w latach 80. pracę na ten temat. Osobiście też badałem te policyjne akta, ale w Berlinie Zachodnim, Poczdamie i Merseburgu. To niemiecki historyk – o paradoksie! – pierwszy opublikował pracę na temat patriotycznej walki naszej organizacji. Ponadto w latach 90. zorganizował wystawę zatytułowaną „Kaczmarek und Andere” (Kaczmarek i inni), prezentowaną w Niemczech i Polsce.

Mamy słynny rok 1989. następuje odbudowa „Sokoła”. Kto odtwarzał organizację?
- Przedwojenni starsi sokoli, dziś w przeważającej części już nieżyjący, wznawiali działalność gniazd sokolich. Przyszło też następne pokolenie. Wspólnie z nimi zorganizowaliśmy na nowo gniazda, wznowiliśmy też działalność Związku Towarzystw Gimnastycznych „Sokół” w Polsce, prezesem został Zbigniew Okorski, ja sekretarzem generalnym, a w latach 1999 – 2007 pełniłem przez dwie kadencje funkcję prezesa. W czasie mojej prezesury ZTG „Sokół” w Polsce liczył 10 tys. członków, zorganizowaliśmy liczne wielkie imprezy sokole, m. in. IX. Zlot Sokolstwa Polskiego – Bydgoszcz – 2000, na którym ćwiczyło 2500 sokołów, w 2006 r. odbył się kolejny X. Zlot w Bydgoszczy. Uczestniczyliśmy w Wszechsokolskich Zlotach w Pradze. Sokół w świecie jest potęgą liczy 300 tys. członków. Wydawaliśmy pismo organ ZTG „Sokół”, kwartalniki „Sokół” i „Sokół Pomorski”, to są kopalnie wiedzy o sokolstwie w Polsce po 1989 r. Od 1990 r. działa do dziś Centrum Informacji Naukowej Sokolstwa Polskiego w Bydgoszczy. Trzeba przecież wiedzieć, kiedy odejść i dać szansę młodszym. Po 2011 r. następuje okres, w czasie którego niektórzy następcy nie podołali, co odbija się do teraz na organizacji. Wprawdzie Związek słabo działa, ale silnie działają niezależnie gniazda, które same koordynują swoją pracę. Obecnie działa w Polsce 70 gniazd sokolich. Pracą w gniazdach sokolich zainteresowało się młode pokolenie Polaków, tworzą aktywnie m. in. Polowe Drużyny Sokole.

Wróćmy do sprawy majątku „Sokoła”. Co i ile udało się odzyskać po 1989 roku?
- Niewiele, odzyskaliśmy zaledwie nasze siedziby w Bydgoszczy, Krakowie, Inowrocławiu i Zakopanem, Mielcu i in. Sokolnie, czyli budynki zabytkowe, siedziby gniazd sokolich, budowano jeszcze podczas zaborów, szczególnie w Małopolsce, albo za pieniądze bogatych Polaków, albo brano kredyty na ten cel. We Lwowie były 4 sokolnie, które próbowaliśmy odzyskać nie tyle dla Związku, ile dla Polaków tam zamieszkałych. Oczywiście władze ukraińskie storpedowały nasze zamiary. W obecnych granicach odzyskaliśmy naprawdę niewiele.

17BoguckiBaner_0.JPG

Tak osobliwie realizuje się w dzisiejszej Polsce tzw. święte prawo własności. Ale przejdźmy do trudności odbudowy. Przez długi czas tlił się konflikt między ZTG „Sokół” a ugrupowaniem Konrada Firleja. Jaki jest finał tej sprawy?
- Po zorganizowaniu już na początku 1989 r. i wznowieniu działalności pierwszych gniazd zamierzaliśmy utworzyć Związek. Natomiast w Krakowie powstało kilka miesięcy później Polskie Towarzystwo Gimnastyczne „Sokół” przyznając sobie prawo działania na terenie całej Polski. A przecież Związek stanowi zjednoczenie wszystkich gniazd. Do Bydgoszczy przyjechało 106 sokołów z całej Polski, gdzie postanowiono założyć Związek Sokołów Polskich Druga grupa sokołów pojechała na Jasną Górę, gdzie przekazano sztandary z Tarnopola. Jednocześnie dowiedzieliśmy się z prasy, że w Drzonkowie odbędzie się „światowy zlot sokołów” (sic!). Prócz przybyłych tam kilku gniazd połowę stanowili członkowie TKKF, LZS, nieco partyjniaków. Przyjechało ponadto 6 sokołów z Francji. Przekonaliśmy się, że organizatorzy są dobrze zaopatrzeni finansowo. Z rozmów i dyskusji wynikało, że sporo towarzystwa ma poglądy lewicowe i zamierza budować w Drzonkowie Dom Polonii, a „Sokoła” wykorzystać dla celów komercyjnych. Aby nie dopuścić do takiej sytuacji, na tym pseudo „zlocie” postanowiono utworzyć Tymczasową Radę Odrodzenia Sokoła, jej przewodniczącym został właśnie Konrad Firlej. Ja też zostałem członkiem TROS. Nasz działacz, jednocześnie endek, Henryk Łada zaprosił w tej sytuacji do Inowrocławia gniazda i wtedy wznowiliśmy działalność ZTG „Sokół” w Polsce na przedwojennym statucie. Twórcą wznowionego Związku jest właśnie Henryk Łada. Wystosowałem i rozesłałem jako dokument list otwarty do wszystkich działaczy gniazd w Polsce i na świecie, mających prawnie zarejestrowane statuty gniazd sokolich w Polsce, aby przystąpiły do Związku. List ten został wydrukowany najpierw przez „Słowo Narodowe” redagowane przez prof. Macieja Giertycha. W marcu 1990 r. zarejestrowaliśmy w Warszawie ZTG „Sokół” w Polsce, zwołaliśmy zjazd w Bydgoszczy-Fordonie, na którym wybraliśmy władze i przyznaliśmy członkostwo honorowe Prymasowi Polski ks. kardynałowi Józefowi Glempowi. W tym czasie pełniłem funkcję Sekretarza Generalnego, w związku z czym faktyczna siedziba Związku znajdowała się nie w Warszawie, ale w Bydgoszczy, nota bene w moim domu. Natomiast Konrad Firlej nie wstąpił do Związku i nie chciał z nami współpracować. Przedtem walczyliśmy ze sobą, obecnie funkcjonujemy obok siebie.

Ze zdziwieniem przeczytałem, że Sokół wsparł zamiar akcesji Polski do Unii Europejskiej. Jak to się stało? Przecież wszystkie środowiska narodowe sprzeciwiały się przystąpieniu do Unii.
- Kierowaliśmy się tutaj opinią papieża Jana Pawła II naszego Członka Honorowego, popierającego tę inicjatywę.

Ale katolicy są zobowiązani do posłuszeństwa Hierarchii Kościoła katolickiego w sprawach wiary, jurysdykcji i moralności, a nie w kwestiach politycznych.

- Dla nas Jan Paweł II stanowił również autorytet polityczny. Dodam tu, że po wielu moich staraniach, uzyskaliśmy zgodę papieża na przyjęcie członkostwa honorowego polskiego Sokoła.

Kończąc naszą rozmowę, zapytam czy w dzisiejszych czasach „Sokół” może wnieść coś istotnego do życia narodowego?
- Odpowiem krótko. Proszę zastanowić się jak aktualne jest 10 Przykazań Sokolstwa Polskiego. Gdyby chociaż część ludzi odpowiedzialnych z naszą Ojczyznę kierowała się nimi, z pewnością stan Polski wyglądałby bez porównania lepiej.

Dziękuję za rozmowę.
Rozmawiał: Zbigniew Lipiński
Myśl Polska, nr 15-16 (9-16.04.2017)