Szybka likwidacja Europy

le pen_0.jpg
Szaleństwo zbrodni II Wojny Światowej i sytuacja w polityce międzynarodowej zaowocowały w zdumiewająco dziwny sposób. Masowa, systemowo – techniczna eksterminacja całych narodów, umocniła znany już w czasach nowożytnych pogląd, jakoby życie ludzkie polegało tylko na istnieniu w formie materialnej.

Zabrakło w przestrzeni publicznej choćby próby analizy zła moralnego w skali niespotykanej dotąd w dziejach ludzkości. Norymberga tak naprawdę niczego nie wyjaśniła, trwa natomiast ofensywa instytucji, zatroskanych o prawo człowieka do nieograniczonej, niejasno zdefiniowanej wolności. Czołowy kandydat na prezydenta Francji, Marine Le Pen, została w dniu 02.03.2017 pozbawiona immunitetu poselskiego Parlamentu Europejskiego za opublikowanie na Twitterze zdjęć z egzekucji zakładników Państwa Islamskiego.

Kanwa, na której Centralne Siły Polityczne tkają w XXI wieku sploty bieżących wydarzeń, pozwala na odczytanie trzech motywów. Pierwszy z nich, najbardziej intensywny, to globalizacja. Drugi w tle, to walka z Kościołem Rzymsko-Katolickim. Wreszcie trzeci, to obraz spustoszenia, o którym Pismo Święte mówi proroczo, że nie pozostanie tam „kamień na kamieniu”, a my dziś powinniśmy dodawać, „ani atom na atomie”.

Czymże wobec tego jest ta kanwa? Nienawiścią do wszelkiego ładu, która wkradła się do chrześcijańskiej Europy, przede wszystkim za sprawą Marcina Lutra, a która ukrywa się do dziś za parawanem prawa człowieka do wolności bez ograniczeń. Wieża Babel, to nie brak ekumenizmu, to jego antycypacja. Wyrok, towarzyszący wygnaniu z raju, mówił o pracy w pocie czoła i o bólach rodzenia. Wyobraźmy sobie teraz kolejne etapy egzystencji człowieka. Pierwszy, najbliższy warunkom życia w raju, kończy prowokacja szatana, który mówi do Ewy: „Czy to prawda, że Bóg powiedział: Nie jedzcie owoców ze wszystkich drzew tego ogrodu?”. Drugi i wszystkie następne, już poza rajem, obrazują dalsze oddalanie się człowieka od Boga aż po nasze dni, czyli postępującą denaturalizację warunków ludzkiej egzystencji.

Czy to jest źle, gdy latamy samolotami, zamiast zaprzęgać konie do wozu? Nie mamy tu odpowiedzi zerojedynkowej. Dobrze, gdy równocześnie wielbimy Stwórcę ptaków niebieskich jako źródło inspiracji, źle, gdy jak w znanej piosence, naiwnie uważamy, że „wystarczy odrobina dobrej woli, by stworzyć nowy świat”. Dlaczego, ktoś zapyta. Otóż z różnych powodów. Po pierwsze dlatego, że (a wynika to z teorii grup!), dzieła ludzkie nie mogą być nigdy kompatybilne z dziełami Stwórcy, a po drugie, przekraczając w coraz większym stopniu percepcję umysłu przeciętnego człowieka, zmuszają go coraz częściej do rezygnacji z poczucia osobistej tożsamości i odpowiedzialności za te dzieła, co stymuluje nieuchronną konieczność „niestwarzania nowego świata”, ale raczej przeciwdziałanie zamętowi wokół siebie i środowiska.

Niestety, często odrzucamy „a priori” wszelkie ograniczenia naszej ludzkiej działalności poprzez poddanie się realnemu, wrodzonemu człowiekowi pędowi do aktywności, w tej czy innej dziedzinie życia. Decydują o tym CSP poprzez polityków o skromnym wykształceniu ogólnym, zmuszanych do konfrontacji z przedstawicielami koncernów rolniczych, informatycznych, jądrowych i wielu innych, którzy lekceważą wciąż jeszcze niemożliwe do rozpoznania konsekwencje spożywania produktów GMO, cyfryzacji życia codziennego, ignorują skażenia promieniotwórcze, wzrost tła promieniowania elektromagnetycznego, czy też po prostu niekontrolowaną eskalację tempa życia.

Uwolnienie człowieka od pracy w pocie czoła stwarza nową sytuację niezagospodarowanej wolności jednostki, generującą niezliczone zaburzenia psychosomatyczne, których leczenie jest możliwe tylko poprzez wzbudzenie w sobie satysfakcji z bezinteresownego czynienia dobra bliźniemu, temu nienarodzonemu i temu, który zbliża się już do kresu życia. Tego wymagają skutki ucieczki przed Stwórcą, a zarazem Prawodawcą, który za wszelką cenę nie che nam odebrać wolności, ale proponuje konsekwentnie swoją miłość ku nam – okruchom jego Istnienia.

Wciąż zaniedbujemy nauczanie św. Jana Pawła II, a intelektualiści polscy, mając pod ręką dzieła Feliksa Konecznego, potęgują analfabetyzm cywilizacyjny właśnie teraz, gdy CSP likwidują Europę – przyczółek dziejów ludzkości, metodą inwazji cywilizacji gromadnościowych przeciwko personalistycznej cywilizacji łacińskiej.

Andrzej J. Horodecki
Na zdjęciu: Marine Le Pen
Myśl Polska, nr 11-12 (12-19.03.2017)