Niemieckie fundacje na straży ładu i porządku w Polsce

boll.jpg
Stan polskiej demokracji, brudny węgiel, rozwijający się w Polsce nacjonalizm czy troska o dialog polsko-ukraiński wszystko to jest obiektem troski i zainteresowania niemieckich fundacji w Polsce. Fundacje niemieckich głównych nurtów politycznych prowadzą w Polsce większą działalność intelektualną w dziedzinie polityki niż wszystkie polskie partie razem wzięte: Sama tylko Fundacja Adenauera ma do dyspozycji od 100 do 200 milionów euro rocznie na badania, ekspertyzy, prace
naukowe, wydawnictwa, organizacje sympozjów czy kongresów.

Dzięki takim środkom można kształtować poglądy i urabiać mieszkańców takich państw, jak Polska, Czechy czy Litwa. Podatni na urabianie są zwłaszcza studenci zachłyśnięci „nowoczesnym” światopoglądem Zachodu. Robi się to tym łatwiej, że wraz z gwałtownym wzrostem liczby studentów spada ich poziom intelektualny i zdolność do samodzielnego myślenia. Z działalności niemieckich fundacji zadowolona jest kadra naukowa uczelni wyższych, która za kilkaset niemieckich euromarek wygłosi referat na dowolny temat czy udzieli stosownego wywiadu w duchu Mitteleuropy.

Fundacja Adenauera

W dziele pracy nad właściwą świadomością Polaków, prym wiedzie fundacja Adenauera, czyli nurt chadecki w niemieckiej polityce. Adenauerowcy w Polsce głoszą teorię, wedle której Władysław Bartoszewski jest zaraz po Janie Pawle II najwybitniejszym wśród Polaków. W kwietniu podpisany został list intencyjny dotyczący współpracy pomiędzy Uniwersytetem Warszawskim a Fundacją Konrada Adenauera w Polsce, na rzecz rozwoju Katedry im. Tadeusza Mazowieckiego. Katedra utworzona została w 2015 roku, przy Kolegium Międzyobszarowych Indywidualnych Studiów Humanistycznych i Społecznych. Ma rozwijać wśród studentów postawy obywatelskie, kształtować elity społeczne i polityczne patrzące krytycznie na świat nie tylko z perspektywy zmian zachodzących w Polsce.

Teraz konkretne wykłady, seminaria, konferencje czy sympozja organizowane przez Katedrę wspierać będzie Fundacja. „Nazwiska Mazowieckiego i Adenauera łączą w sobie wspólne wartości odnoszące się do pewnego sposobu uprawiania polityki i właśnie te wartości chcemy przekazywać dalej” – stwierdził Christian Schmitz, dyrektor Fundacji Konrada Adenauera w Polsce. Ostatnio o tej fundacji głośno u nas za sprawą dofinansowania przez nią Konferencji organizowanej przez Trybunał Konstytucyjny kwotą 20 tys. zł. Władze fundacji tłumaczyły, iż nie chcą angażować się w polityczny spór w Polsce ale chcą oczywiście, żeby Polska rozwijała się w sposób korzystny dla siebie i Europy. Jednocześnie władze fundacji sugerowały, iż mówienie o wsparciu tej imprezy w kontekście „niemieckich pieniędzy” jest nieporozumieniem, ponieważ nie są to pieniądze bezpośrednio z budżetu niemieckiego a sama fundacja jest wg nich apolityczna, posiadając jedynie chrześcijańskie korzenie (sic!).

Fundacja Heinricha Boella

Jeszcze ciekawsze poglądy reprezentują niemieccy zieloni reprezentowani przez Fundację Heinricha Boella, promującą aborcję, związki homoseksualne oraz – co szczególnie ciekawe – walkę z węglem. Fundacja ta, w Polsce, w kraju który posiada około 90 % zasobów węgla całej UE, przygotowała publikacje pt. „Atlas węgla”. Jest to zbiór artykułów i infografik dot. górnictwa w Polsce i na świecie, które – jak twierdzą autorzy publikacji – „odpowiada na potrzebę rzeczowej dyskusji o stopniowej rezygnacji z węgla jako surowca energetycznego. Atlas zachęca do krytycznej analizy obecnego systemu energetycznego oraz sposobu eksploatacji surowców, a tym samym refleksji nad całym modelem gospodarczym i konsumpcyjnym”. Czy jeszcze gdzieś na świecie istnieje możliwość swobodnego funkcjonowania obcej struktury wywierającej szkodliwy wpływ na gospodarkę państwa, które na swoim terytorium taką strukturę gości?

Fundacja Friedricha Naumanna

Liberałów reprezentuje Fundacja Friedricha Naumanna współpracująca w Polsce ze Stowarzyszeniem Projekt: Polska. Większości czytelników pewnie nazwa stowarzyszenia niewiele mówi, ale o jednym z profili działalności stowarzyszenia było w Polsce kilka miesięcy temu głośno. Mowa mianowicie o projekcie „Projekt HejtStop”, którego celem jest walka z rasizmem, antysemityzmem, homofobią i innymi przejawami tzw. „mowy nienawiści” w przestrzeni publicznej. To właśnie ta inicjatywa postanowiła donieść do prokuratury na Mariusza Pudzianowskiego, który miał czelność skrytykować politykę imigracyjną UE i wyrazić publicznie swoją niechęć wobec ewentualnego napływu islamskich uchodźców.

Stowarzyszenie to mocno kiedyś wspierał aktualny Rzecznik Praw Obywatelskich, ten sam, który toczy ostrą batalię w celu wyrugowania poglądów narodowych z przestrzeni publicznej. Oprócz zamożnego wujka z Niemiec stowarzyszenie mogło liczyć na wsparcie szczodrej cioci z Platformy Obywatelskiej, która za pomocą podległych sobie ministerstw i instytucji tylko w jednym roku przekazała stowarzyszeniu 258.000 tys. zł, i tak m.in. Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego przekazało 70.000 zł na program pt. „Kompetencje instytucji kultury a praktyczny wymiar otwartości”, którego zadaniem było badanie kompetencji kadr kultury dotyczących otwartości. (sic!). Dzięki wsparciu tej zamożnej niemiecko-polsko budżetowej rodziny Stowarzyszenie mogło pochylić się nad problemem rozwoju organizacji nacjonalistycznych w Polsce.

Fundacja Współpracy Polsko-Niemieckiej

Na deser zostawiłem Fundację Współpracy Polsko-Niemieckiej, która wspiera finansowo projekty realizowane w ramach współpracy pomiędzy polskimi i niemieckimi instytucjami oraz uczestniczy merytorycznie lub organizacyjnie w wybranych przedsięwzięciach. Fundacja zachęca do składania wniosków na dofinansowanie różnorodnych przedsięwzięć odpowiadających interesom niemieckim jak chociażby promocja Euro. Fundacja ta angażuje się w upamiętnianie między innymi ofiar niemieckiego ludobójstwa podczas II wojny światowej, ale nawet tu wykazuje się perfidią i cynizmem mówiąc o ofiarach hitlerowskich zbrodni a nie zbrodni niemieckich.
W zarządzie Fundacji od 2009 roku, znajduje się między innymi Krzysztof Miszczak, który kilka lat temu sprawując funkcję Pełnomocnika Prezesa Rady Ministrów ds. Dialogu Międzynarodowego, w opinii jednego z blogerów używał bezprawnie tytułu profesorskiego. Dociekliwy internauta, który poświęcił temu tematowi sporo czasu zauważa: „Pan dyrektor Krzysztof Miszczak, podający się na wzór swojego szefa – pana ministra Władysława Bartoszewskiego (również nie posiadającego takiego tytułu) za profesora, jest typowym przykładem człowieka z „ekipy symulujących autorytety”.

Czy posługiwanie się nieuznanym oficjalnie w Polsce tytułem naukowym doktora i fikcyjnym tytułem profesora przez dyrektora Krzysztofa Miszczaka posłużyło mu do uzyskania stanowiska w rządzie RP? Pomogło mu uzyskać osobiste korzyści, rządowe stanowisko i wpływ na kształtowanie niekorzystnej, dla polskich dzieci, polityki zagranicznej RP, podobnie jak panu Władysławowi Bartoszewskiemu?”.
Fundacja wspiera finansowo funkcjonowanie strony internetowej eastbook.eu, która to strona jest projektem Fundacji Wspólna Europa. Przewodniczącym Rady Fundacji jest Łukasz Purski, jak sam informuje był pierwszym redaktorem strony eastbook.eu i przez cztery lata współpracownikiem Pawła Kowala posła do PE. Purski w artykule poświęconym filmowi „Wołyń” pisze między innymi tak: „Smarzowski nakręcił „Wołyń” w złym okresie dla polskiej polityki. Budowany przez partię rządzącą, ze wsparciem populistów i sił skrajnie prawicowych mit „Wielkiej Polski Katolickiej” to opowieść, w której jest miejsce na mówienie tylko o krzywdach wobec Polaków”. Zarówno w tym, jak i innych swoich artykułach na portalu, Purski krytykuje proukraiński przecież PiS za to, że jest za mało proukraiński i za to, że idzie na rzekomy kompromis z polskim populistami-nacjonalistami.

Taka postawa jest o tyle dziwna, że na stronie Fundacji Wspólna Europa można znaleźć informację, iż fundacja ta jest wspierana przez MEN. Współpracowniczka eastbooka.eu Elena Babakova udzieliła wywiadu dla ukraińskiej telewizji internetowej hromadksie.ua, w którym odniosła się do tego jak film ”Wołyń” oceniają sami Polacy. Wg niej film spotyka się z wieloma głosami krytycznymi w Polsce a ona sama choć docenia muzykę, scenografię zdjęcia czy grę aktorską, to traktuje film jako nie mający nic wspólnego z faktami historycznymi. Mamy więc dziwny konglomerat – niemiecka fundacja, powiązana z polską fundacją, której jednym z liderów jest człowiek z otoczenia proukraińskiego Pawła Kowala, wspierana jednocześnie przez PiSowskie Ministerstwo Edukacji, krytykująca jednocześnie rząd polski za odchylenie nacjonalistyczne. Działająca bardziej z myślą o interesie ukraińskim niż polskim i współpracująca z Ukraińcami, którzy pełniąc rolę korespondentów z Polski, zakłamują obraz Polski na Ukrainie. Im głębiej w las, tym więcej drzew, jak mówi porzekadło, i tak też jest z niemieckim fundacjami w Polsce.

Prawdziwa rola

Podsumowując – fundacje niemieckie w Polsce dysponując potężnymi budżetami. Bez względu na opcję polityczną, którą reprezentują w ramach niemieckiej sceny politycznej, prowadzą one zgodnie, na terenie Polski, działalność w interesie Niemiec. Ich działalność w Polsce uderza zarówno w ład moralny, w polską gospodarkę, jak i kreuje polityków jakich wg niemieckich kręgów politycznych powinni wybierać Polacy na swoich przedstawicieli zarówno w parlamencie jak i pałacu prezydenckim.
Za niemieckie pieniądze deprawuje się polską młodzież, zaburza i niszczy strukturę rodziny i kupuje wedle uznania, takie a nie inne przekonania i poglądy kadry naukowej uniwersytetów. Ustala kto zasługuje w Polsce na stereotypowe miano faszysty. Tak osłabia się strukturę narodu i niszczy państwo. Wszystko to pod okiem i często przy współudziale polskich polityków i przy biernej postawie polskich służb specjalnych. Bez względu na opcję polityczną proceder ten trwa nieprzerwanie od momentu powstania III RP.

Arkadiusz Miksa
Myśl Polska, nr 9-10 (26.02-5.03.2017)

Dzial: