Jan Pękosławski i Pogotowie Patriotów Polskich

zamach.jpg
Nakładem Wydawnictwa von borowiecky ukazały się wspomnienia Jana Pękosławskiego zatytułowane: „Dla potomnych. Z okresu zarania naszej niepodległości 1919-1926”. Praca stanowi interesujący przyczynek do historii politycznej pierwszej dekady II RP, przede wszystkim jednak znajdziemy w niej liczne informacje poświęcone założonej przez autora organizacji.

Powołane do życia w listopadzie 1922 r. Pogotowie Patriotów Polskich było pierwszą polską organizacją wzorowaną na partiach typu faszystowskiego. Jej założyciele naczelny cel działalności PPP postrzegali w „uzdrowieniu naszych stosunków państwowych, podniesieniu stanu ekonomicznego i po prostu ratowaniu naszej Ojczyzny”.

Poza osobą Jana Tomasza Pękosławskiego, wywodzącego się z rodziny o tradycjach patriotycznych warszawskiego przedsiębiorcy budowlanego, Pogotowie współtworzyli przede wszystkim wojskowi oraz przedstawiciele duchowieństwa. Wśród tych pierwszych dominowali oficerowie dawnej armii carskiej, Legionu Puławskiego oraz dowborczycy, wśród nich m.in. gen. Witold Ostoja-Gorczyński, blisko związany z gen. Józefem Dowbór-Muśnickim gen. Gustaw Macewicz, gen. Jan Wroczyński i gen. Tadeusz Żukowski.

Wśród przedstawicieli duchowieństwa wspomnieć należy m.in. ojca Honorata Adamczyka z kościoła kapucynów na Miodowej, ks. Edwarda Zegarta z kościoła Wszystkich Świętych na Grzybowie, ks. Mariana Wiśniewskiego z warszawskich Bielan, ks. Czesława Oraczewskiego, aktywnego działacza Towarzystwa „Rozwój”, zaś po r. 1945 związanego ze Stowarzyszeniem PAX oraz ojca Beniamina Sontaga, spowiednika Eligiusza Niewiadomskiego. To właśnie też postać malarza – zamachowca organizacja obrała za swego patrona. Jej członkowie składali przysięgę na krzyż, który przed śmiercią ucałować miał Niewiadomski.

W relacji Pękosławskiego odnajdujemy liczne opinie na temat funkcjonowania państwa i różnych środowisk politycznych. Pękosławski, pomimo iż był postacią kojarzoną z prawicą (i to skrajną, wszak propagował faszyzm), był typowym przykładem politycznego romantyka, irracjonalisty kultywującego ideę czynu zbrojnego, co w połączeniu z silną wiarą w mit wodza sytuowało go raczej w obozie antagonistów ówczesnej prawicy. Świadczą o tym chociażby wypowiedzi Pękosławskiego o Piłsudskim:

„Z obserwacji wszelkich poczynań Marsz[ałka] Piłsudskiego muszę powiedzieć, że jest on dla mnie człowiekiem niezwykle bezinteresownym, szlachetnym i przejętym tylko swoimi ideami. Jest on demokratą z krwi i kości, idzie z postępem naprzód i w stosunku do ludzi, losem pokrzywdzonych, kieruje się najlepszymi chęciami. Jestem najmocniej przekonany, że cała przyszła Polska, tak jak Kościuszce, będzie mu stawiała pomniki za to, że najniższe warstwy narodu wyzwolił z ucisku, że im dał prawo głosu, że im otworzył drogę do wolności, wiedzy, kultury i dobrobytu (...) Nasza prawica stawiała mu wiele zarzutów, a między innymi na przykład, że wprowadził politykę do wojska. A czy to tylko politykowali jego zwolennicy, czy też, i to głównie, prawica? (...) Poza tym powiadali, że pochód na Kijów z 1919 roku był niepotrzebny, i że Piłsudski dlatego go tylko przeprowadził, że jakoby miał powiedzieć, że on bez wojny żyć nie może i twierdzili, że skutek tego pochodu, a właściwie odwrót spod Kijowa, był dla nas katastrofą. Dowodzili, że to było bezcelowe, i że sprowadziło fatalne następstwa. Zobaczymy więc, czy tak było w istocie. Ja sądzę, że nie należy przywiązywać wagi do słów, ale do rezultatów, i że wypadki wielkiej wagi historycznej i państwowej należy oceniać nie podług zamiarów, choćby na pozór ze szkodą poczętych, ale podług rezultatów, jakie one nam dają. Otóż wiadomo wszystkim było, że Bolszewia stała pod bronią, że chcąc nieść w świat swój sztandar idei komunistycznej, szykowała się do rozprawy z nami, że tego nigdy by nie zaniechała, i że ta rozprawa musiała kiedyś nastąpić, a że nastąpiła bezpośrednio po odwrocie spod Kijowa i nastąpiła wcześniej, tym dla nas było lepiej. Sprowadziła ona Cud nad Wisłą, wystawiła świadectwo naszej armii i naszemu narodowi i ustaliła pokój na długie lata. Czy więc można to było nazwać szkodliwym i katastrofalnym?”.

okl PPP.jpg

Znamienne wydają się też liczne na kartach pracy krytyczne uwagi na temat obozu Narodowej Demokracji, na czele z opinią o jej przywódcy: „Co zaś do p. Dmowskiego, to pod względem politycznym był on dla mnie uosobieniem taktyki ugodowej i lawirowania. Postępował ostrożnie, w pewnych tylko granicach i w miarę możliwych tylko okoliczności, starał się osiągnąć to, co się da, i drżał z obawy, żeby sytuacji nie pogorszyć i żeby swojej, według mnie bezcelowej, polityki na szwank nie narazić. Przecież w 1905 roku, w czasie rewolucji rosyjskiej, w sposób zdecydowany wystąpił przeciw młodzieży domagającej się w szkołach języka wykładowego polskiego i z tego powodu musiał się jakiś czas ukrywać, bo młodzież obiecywała go obrzucić kamieniami i zgniłymi jajami. Obawiał się wtedy, aby nas Rosjanie jeszcze więcej nie uciskali. Również w 1905 roku, tj. w czasie trwania wojny Rosji z Japończykami, kiedy Piłsudski starał się wszelkimi sposobami podtrzymywać nastrój rewolucyjny w Polsce, to Dmowski urządzał zjazdy i wiece w Warszawie, aby złożyć Rosji dowód lojalności i wiernopoddańczości kraju i tym sposobem psuł i krzyżował plany Piłsudskiego”.

Nie lepiej Pękosławski oceniał obóz narodowy jako całość: „Obcując stale z czołowymi ludźmi prawicy miałem możność poznania ich blisko i dobrze. Twierdzę z całą kategorycznością, że są to ludzie przeważnie niezdecydowani, niedołężni i nieudolni, natomiast tylko przesyceni zachłannością, zarozumiałością i nienawiścią partyjną, a w swojej niemądrej polityce posuwają się nieraz nie tylko do absurdów, ale i do nikczemności”. Obóz narodowy, pomimo licznych związków łączących go z PPP (głównie o charakterze personalnym), od pewnego momentu zaczął się od niego wyraźnie dystansować. Na łamach „Gazety Warszawskiej” z grudnia 1923 r. sugerowano m.in. lewicowe konotacje Pogotowia, Stanisław Kozicki zaś, jeden z liderów Związku Ludowo-Narodowego, który zasiadał w specjalnej komisji sejmowej mającej za zadanie ukazanie działalności tajnych organizacji w Polsce, stwierdzał w swoich pamiętnikach wprost, iż „«Pogotowie» okazało się przedsięwzięciem niepoważnym, bez żadnego znaczenia” (S. Kozicki, „Pamiętnik 1876-1939”, Słupsk 2009).

Kres działalności Pogotowia Patriotów Polskich położyły decyzje drugiego gabinetu Władysława Grabskiego, gdy w styczniu 1924 r. większość działaczy organizacji została aresztowana, lokal zaś opieczętowany. Po dwóch latach odbył się proces założycieli i członków organizacji kierowanej przez Pękosławskiego. Rozprawa toczyła się w dramatycznych dniach zamachu majowego, oskarżonym zarzucano m.in. udział w nielegalnej organizacji. Pucz Piłsudskiego paradoksalnie dostarczył Pękosławskiemu szeregu argumentów świadczących na jego korzyść. Sam odnosił się zresztą entuzjastycznie do zbrojnego rokoszu:

„Teraz Bogu dziękuję, że doczekałem się chwili, że moje idee przyoblekły się w ciało, że Marszałek Piłsudski wziął bat do ręki i porozpędzał szkodników państwowych, i dzisiaj jestem zupełnie spokojny o losy naszej Ojczyzny, a to tym bardziej, że jestem przekonanym, że gdyby szkodnikom państwowym odrosły uszy, to im je Marszałek Piłsudski na nowo obetnie”. Sam Pękosławski po zakończeniu procesu wycofał się niemal całkowicie z życia publicznego.

Organizacja powołana do życia przez Pękosławskiego przyczyniła się bez wątpienia do popularyzacji faszyzmu w Polsce. Na gruncie PPP zaczęły bowiem w okresie późniejszym powstawać liczne organizacje, odwołujące się do pochodzącej z Włoch doktryny. Zwracał na to m.in. uwagę Olgierd Grott: „Po zlikwidowaniu przez władze Pogotowia Patriotów Polskich w 1923 r. jego działacze zaczęli skupiać się w licznych drobnych organizacjach, nad którymi patronat przejęła, założona w 1921 r., zakonspirowana organizacja o nazwie Zakon Rycerzy Prawa. Z tej to inspiracji w 1924 r. powołano do życia ugrupowanie o nazwie Wojskowa Organizacja Faszystów Polskich, a następnie w kwietniu 1925 r. przemianowano je na Polską Organizację Faszystów” (O. Grott, „Faszyści i narodowi socjaliści w Polsce”, Kraków 2007).

Jak wykazały jednak dalsze losy licznych organizacji reprezentujących podobny kierunek polityczny (w latach 30. „moda” na faszyzm ustąpiła miejsca równie mgławicowym próbom przeniesienia na rodzimy grunt narodowego socjalizmu), miały one najczęściej charakter efemerydalny, pozostając w cieniu nie tylko ówczesnego hegemona na prawicy, jakim była Narodowa Demokracja, ale również jej formacji odpryskowych, ze Związkiem Młodych Narodowców i Obozem Narodowo-Radykalnym na czele.

Maciej Motas

Jan Pękosławski, „Dla potomnych. Z okresu zarania naszej niepodległości 1919-1926”, wstęp i opracowanie U. Kozłowska i T. Sikorski, Wydawnictwo von borowiecky, Radzymin-Warszawa 2017, ss. 304.
Na zdjęciu: Eligiusz Niewiadomski (kadr z filmu „Śmierć prezydenta”), mentalnością i poglądami pasował do ideologii Pogotowia Patriotów Polskich.

Myśl Polska, nr 9-10 (26.02-5.03.2017)

Dzial: