Religia „żołnierzy wyklętych”

wykleci_okladka.jpg
W związku z wypowiedzią Pawła Kukiza – zresztą wyważoną i ostrożną („Nie ulega wątpliwości, że ogromna większość Wyklętych była Bohaterami, ale nie wolno gloryfikować tych, którzy pod hasłem 'Bóg, Honor, Ojczyzna' dokonywali zbrodni na ludności cywilnej”) [1] – znowu wpadli w szał czciciele religii „żołnierzy wyklętych”.

Jakakolwiek dyskusja z dogmatami ich wiary jest nie tylko niemożliwa, ale z góry niedopuszczalna. Jakiekolwiek odstępstwo od tych dogmatów powoduje z ich strony szantaż moralny z oskarżeniami o „zdradę”, bycie „ruskim agentem” i groźbami wykluczenia ze wspólnoty narodowej włącznie. Wszyscy bez wyjątku i bez dyskusji mają przyjąć dogmaty ich wiary. Dla tych, którzy mają odwagę mieć zdanie odrębne przewidziano tylko spalenie na stosie. Przecież to jest obłęd i szaleństwo.

Apologetom „żołnierzy wyklętych” pragnę przypomnieć, że Rząd RP na Wychodźstwie (w Londynie) był przeciwny działalności podziemia zbrojnego po 1945 roku. Dlatego najpierw kazał rozwiązać AK, a potem Delegaturę Sił Zbrojnych na Kraj. Przeciwny kontynuacji działalności podziemia zbrojnego był też dowódca II Korpusu Polskiego we Włoszech gen. Władysław Anders (pełniący wówczas obowiązki naczelnego dowódcy Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie) oraz większość wyższych oficerów AK z zamordowanym później przez komunistów gen. Augustem Fieldorfem-Nilem i skazanym później na dożywocie płk. Janem Mazurkiewiczem-Radosławem na czele.

Przeciwni działalności podziemia zbrojnego byli również przywódcy opozycji politycznej w latach 1945-1947: Stanisław Mikołajczyk (Polskie Stronnictwo Ludowe), Karol Popiel (Stronnictwo Pracy), Zygmunt Żuławski, Zygmunt Zaremba i Kazimierz Pużak (PPS-WRN). Podziemiu zbrojnemu było przeciwne działające nielegalnie Stronnictwo Narodowe.

Od działalności „żołnierzy wyklętych” wyraźnie dystansował się też Kościół katolicki, którego hierarchowie wielokrotnie wzywali wtedy do pokojowej pracy dla kraju i jego odbudowy ze zniszczeń wojennych. „Ogień”, „Bury”, „Rój”, „Łupaszka”, „Uskok”, „Zapora” i in. działali na własną rękę. Ani rząd polski w Londynie, ani dowództwo Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie, ani żadne niezależne czynniki polityczne, ani Kościół, ani naród nie dali im mandatu do tej działalności. Więc to nie jest tak, że wyklęły ich tylko władze komunistyczne. I jeszcze jedno. W latach 1945-1963 (sic!) nie było żadnego „powstania antykomunistycznego”. Takowe powstanie przyśniło się tylko panom Szubarczykowi, Korkuciowi i in. z IPN.

Bohdan Piętka

[1] „Paweł Kukiz: Należy rzetelnie przyjrzeć się Żołnierzom Wyklętym”, www.rp.pl, 18.02.2017.

Dzial: