Najemnik Holocaust Industry (1)

KLADKA 2.jpg
Kolejne, coraz częściej pojawiające się w ostatnich czasach publikacje dot. holocaustu są elementem szerokiej kampanii oskarżającej Polaków o eksterminację Żydów. Sam Gross napisał aż cztery książki na ten temat („Upiorna dekada”, „Sąsiedzi”, „Strach”, „Złote żniwa”), z których największy rozgłos uzyskała książka „Sąsiedzi”.

Musimy zadać sobie pytanie – czy istnieje coś takiego jak „rzetelność historyczna” w twórczości J. T. Grossa? Odpowiedź może być tylko jedna – nie istnieje i wcale rzetelność historyczna nie jest celem jego pisarstwa. Bowiem Gross pod płaszczykiem „odkłamywania historii i stawania w prawdzie”, z iście goebbelsowską wprawą chłoszcze Polaków za winy, które zrodziły się w wyniku „objawienia” w jego głowie. Piszę o „objawieniu” Grossa, bo sam stwierdził, że poznając relację Wasersztejna doznał „objawienia”, że to musi być prawda. A więc nie badania, nie weryfikacja dokumentów, ale „objawienie” dominuje w warsztacie pisarskim Grossa. Podstawowym bowiem zabiegiem stosowanym przez Grossa jest rozciągnięcie czynu pojedynczego człowieka na całą społeczność i Naród. Nie ma też znaczenia dla niego, czy czyn jest zgodny z prawdą, czy nie, byle pasował do jego z góry założonej tezy. Ba, w swoim poczuciu wyższości megalomańsko stwierdza i apeluje o potrzebę nowej historiografii, którą właśnie on stworzył.

W jednym z rozdziałów swojej książki „Sąsiedzi” stawia siebie w roli nauczyciela nowej historiografii, pouczającego niezbyt rozgarniętych polskich historyków, jak należy podchodzić do… stworzonej przez niego historiografii. Intencją nadrzędną książek Grossa jest pokazanie, że Polacy nie byli wcale ofiarami wojny, nie byli biernymi obserwatorami Zagłady, ale byli czynnymi uczestnikami eksterminacji Żydów. To co pisze Gross nie jest literaturą historyczną, nie jest także, moim zdaniem, literaturą faktu, jest to bowiem lewackie kłamstwo, które wpisuje się w promowaną mocno „pedagogikę wstydu”. Nie bez kozery niemiecki korespondent „Süddeutsche Zeitung”, Tomas Urban, po ukazaniu się „Sąsiadów” napisał z nieukrywaną satysfakcją: „Prysnął mit bohaterskich Polaków”. Polityka wstydu zmierza wprost do tego, aby Polacy i inne narody, w tym także religijni Żydzi zaczęli wstydzić się swojej przeszłości i ma doprowadzić do wyzucia społeczeństw ze swoich tradycji. Ma doprowadzić do realizacji bolszewickiej wizji świata, bez religii, bez narodu, bez tożsamości. Ale nie tylko, ma być podstawą do zaspokajania przez „gorsze narody” finansowych żądań żydowskich.

Gross bardzo skrupulatnie przygotowywał się do swojej roli najemnika Holocaust Industry. Już w 1998 roku napisał i wydał książkę pt. „Upiorna dekada. Trzy eseje o stereotypach na temat Żydów, Polaków, Niemców i komunistów 1939-1948”. Historycy polscy uznając „Upiorną dekadę” za książkę niepoważną, nie podjęli z zawartymi tam tezami naukowej polemiki. Książka nie zrobiła też wrażenia na czytelnikach, ale zauważyli ją nieliczni krytycy, którzy poddali analizie treści w niej zawarte. Byli to prof. Iwo Cyprian Pogonowski i dr Piotr Gontarczyk. Książka zawiera „przemyślenia” Grossa na temat postaw Polaków wobec holocaustu, losów Żydów podczas sowieckiej okupacji w latach 1939- 1941 r. oraz wzajemnych stosunków pomiędzy Polakami a Żydami w latach 1944-1948.

Już pisząc tę książkę Gross wyraził przekonanie, że otwiera ona nowy rozdział w historiografii polskiej, bowiem to co do roku 1998 zostało na ten temat napisane, powstało jego oczywiście zdaniem, wyłącznie w „obronie dobrego imienia [Polaków], ku pokrzepieniu serc”. Bo zdaniem Grossa, prace powstałe w Polsce nie były rzetelne historycznie i żąda, by o swojej historii Polacy opowiedzieli sobie tak szczerze jak wcześniej Niemcy o swojej fascynacji Hitlerem i dokładnie tak samo. Ta opowieść Polaków musi być zgodna z jego, Grossa wskazówkami i oczekiwaniami. Oczywiście okrasza to stwierdzenie o jakże, jego zdaniem częstym uczestnictwie Polaków w eksterminacji Żydów. Można by oczywiście spróbować przewartościować swoje postrzeganie tego okresu, gdyby Gross podał jakiekolwiek fakty powiązane z logicznym wywodem potwierdzającym jego „objawienia”. Tych jednak brak. Ba, jak wykazał prof. Iwo Pogonowski, Gross fałszuje nawet cytaty, aby uzyskać odpowiadający mu efekt.

Na stronie 56 zmienia sens zdania z pamiętnika doktora Zygmunta Klukowskiego („Dziennik z lat okupacji Zamojszczyzny”). Gross insynuuje, że w październiku 1942 roku Polacy zamordowali około 2.300 Żydów, podczas gdy w rzeczywistości Niemcy deportowali na egzekucje 934 ofiary. Oszustwo powstało przez pominięcie oznaczenia („”) – ten zabieg zmienił znaczenie istotnej wypowiedzi w oryginale pamiętnika, w którym cytat ów odnosił się do stacjonujących na miejscu niemieckich żandarmów. (za: I.C. Pogonowski, „Krzywe zwierciadło. Komentarz do „Upiornej Dekady” [w] „Cena „Strachu”. Gross w oczach historyków”, Warszawa 2008 s. 31)

Największym mankamentem „Upiornej dekady” jest, zdaniem dr. Gontarczyka, brak jakiejkolwiek próby zrelacjonowania sytuacji społeczno-politycznej we wschodniej Polsce przed wybuchem wojny. Zamiast tego Gross lansuje tezę o „obsesyjnym dążeniu Polaków do stworzenia państwa narodowego”. Nie zauważa przy tym ani aspiracji Ukraińców, ani Białorusinów. Nie zauważa także dążeń politycznych Żydów, które były odmienne od dążeń Polaków, Ukraińców czy Białorusinów. Ortodoksyjni Żydzi na Kresach żyli w kręgu religijnego mistycyzmu, syjoniści natomiast marzyli o utworzeniu swojego państwa w Palestynie. Gross nie zauważył też dążeń komunistów, nielicznych co prawda, ale bez względu na narodowość dążących do zniszczenia „burżuazyjnej Polski” w imię światowego komunizmu.

Myślę, że „oszczędne” opisanie przez Grossa stosunków społeczno-politycznych było świadomym wyborem, bowiem musiałby napisać o tym, że po wejściu sowietów, to głównie Żydzi postrzegani byli jako zdrajcy Polski. Dokonuje zresztą prawdziwych łamańców aby wytłumaczyć entuzjazm ludności żydowskiej dla wojsk sowieckich. Entuzjazm ten, zdaniem Grossa, to nic innego jak efekt iluzji, a tłok żydowski na ulicach był spowodowany trudnościami… mieszkaniowymi. Te „trudności mieszkaniowe” wzięły się z tego, że na Kresach znalazło się mnóstwo Żydów-uciekinierów z Centralnej Polski.

Ale z wielu opracowań i źródeł archiwalnych wiemy, że Żydzi masowo wręcz przystąpili do budowy socjalizmu na tych terenach. I z tą prawdą usiłuje Gross się rozprawić w charakterystyczny dla niego sposób. Otóż, korzystając z materiałów opracowanych przez żydowskiego historyka, Ben-Cion Pinchuka, pomija te, które nie pasują do jego tezy. Pisze, że nieprawdą jest nadreprezentacja Żydów we władzach sowieckich, bo w takich radach deputowanych była ich zdecydowana mniejszość. To prawda, ale nie pisze tego, co zauważył Pinchuk, że rady deputowanych były fasadą, mającą uwiarygodnić tzw. demokrację ludową, a prawdziwa władza była w administracji, NKWD i milicji i tam Żydów było bardzo dużo. Ba, jako dowód prześladowania Żydów przez Sowietów przytacza likwidację społeczno-religijnych instytucji żydowskich. To prawda, ale „zapomina” dodać (a pisze o tym Pinchuk, z którego prac korzystał), że tą likwidację przeprowadzono przy aktywnej pomocy lewicowej młodzieży… żydowskiej działającej w „Lidze Bezbożników”.

Pinchuk szeroko opisywał rolę Żydów w budowie administracji sowieckiej, ale o tym w „Upiornej dekadzie” nie ma praktycznie nic. Jest natomiast kolejne kłamstwo dotyczące wywozu Żydów na Sybir, których wg. Grossa we wszystkich deportacjach miało być 30%. Faktycznie, w tzw. trzeciej deportacji w czerwcu 1940 roku, spośród 80 tys. wywiezionych, znaczną część stanowili Żydzi. Były to osoby, które zadeklarowały chęć wyjazdu do niemieckiej strefy okupacyjnej i zostały uznane przez sowietów jako „element niepewny”. O wyjazd do niemieckiej strefy okupacyjnej starali się Żydzi, głównie uciekinierzy z Centralnej Polski. Ale i na tą deklarowaną przez Żydów chęć „ucieczki Żydów z raju komunistycznego” Gross znalazł odpowiedź. Otóż nazywa on te deklaracje wyjazdu „żydowską akcją antyreżimową”. Czyżby kolejne z „objawień” Grossa?

Czytając „Upiorną dekadę” trudno zorientować się, kto tak naprawdę wymordował Żydów: Niemcy czy Polacy? Gross pisząc, że Polacy straszliwie gromiąc Żydów wystawili im wyimaginowany rachunek krzywd za prześladowanie władzy sowieckiej. Nie ma dla niego znaczenia, że w 1941 roku Ukraińcy (we Lwowie) i Litwini (Ponary) dokonali wielu rozpraw z Żydami, którzy nie „zabrali się” z uciekającą Armią Czerwoną na wschód. Można przywołać setki takich relacji jak poniższa, które opisują zachowanie Żydów wobec Polaków podczas okupacji sowieckiej.

Barbara Obuchowska-Duś pisała po latach: „Sąsiadka – Żydówka, Chana, przyprowadziła żołnierzy sowieckich i powiedziała; „Polska Pani, jej mąż to wojskowy”. No i zaczęło się. Wyrywali deski z podłogi, klawisze z fortepianu, pruli materace. Szukali mego ojca „orżuja” (P. Gontarczyk, „Upiory Jana Tomasza Grossa” [w] „Cena „Strachu”. Gross w oczach historyków”, Warszawa 2008 s. 26).

Dla Grossa powyższe nie ma znaczenia, cierpienia inne niż żydowskie nie są jego zdaniem cierpieniami i nie zasługują na uwagę. Dominuje u niego ton oskarżycielski wobec Polaków. Twierdzi wręcz, że represje Niemców wobec Polaków miały charakter incydentalny, bo… incydentalna była pomoc Polaków dla Żydów. Gdyby, jego zdaniem, Polacy szeroko zaangażowali się w pomoc dla Żydów, to… gestapo by sobie z tym nie poradziło.

Na pewno rację mają tacy amerykańscy historycy jak Rossino czy Lukas, którzy oględnie nazywają twórczość Grossa jako owładniętego nienawiścią do Polski i Polaków propagandysty. Reasumując, „Upiorna dekada” jest zaledwie wstępem do tego, co w zakresie kłamstw potrafi Gross, ale o tym w następnej części.

Ireneusz T. Lisiak
Myśl Polska, nr 3-4 (15-22.01.2017)

Dzial: