Kto zniszczył pomnik w Hucie Pieniackiej?

kurier.jpg
Analizując kwestie dewastacji pomnika w Hucie Pieniackiej, trzeba zwrócić uwagę na kilka kwestii. Oczywiście, każdy z nas może mieć własne sugestie, gdyż nie ma twardych dowodów na sprawstwo. Dlatego, też formułowanie jednoznacznych tez, że to zrobili nacjonaliści ukraińscy z własnej inicjatywy lub agentura rosyjska na Ukrainie nie przystoi.

Dla obserwatorów sytuacji na zachodniej Ukrainie wybija się kilka elementów. Po pierwsze kłótnie i podziały w środowiskach nacjonalistycznych, które tworzą liczne autonomiczne organizacje, które licytują się kto jest lepszym Ukraińcem. Po drugie coraz liczniejsze zaplecze weteranów walk w Donbasie, w tym byłych ochotników. Wracają oni do domów bez perspektywy pracy, widzą brak społecznej wdzięczności za swoją ofiarę i mają własną broń i amunicję w nielimitowanych ilościach (na Ukrainie poza kontrolą państwa jest parę milionów sztuk broni).

Sytuacja ta sprzyja chęci odwetu, za niszczenie nielegalnych pomników UPA w Polsce i wyreżyserowanej prowokacji, z którą mieliśmy do czynienia w Przemyślu w grudniu ubiegłego roku. Była ona masowo podawana przez ukraińskie media jako powszechny stosunek Polaków do Ukraińców (chodzi o jednostkowy prowokacyjny okrzyk spoza kolumny marszu - „śmierć Ukraińcom”). Kwestia odgrażania się Polakom i zamiarów wobec naszego kraju nacjonaliści ukraińscy nie kryli już przez EuroMajdanem, także w sprawie „weryfikacji” upamiętnień polskich na Ukrainie. [pisałem o tym trzy lata temu - link http://anteportas.pl/…/Zapalowski_Andrzej_Ante_Portas_nr_2.…

Formułowanie przez media tezy o rosyjskiej prowokacji, która przenika z kręgów szefa ukraińskiego IPN-u Wiatrowicza i Związku Ukraińców w Polsce jest prostacka. Czy można wykluczyć taki scenariusz? Oczywiście nie. Rosjanie mogli to zrobić poprzez swoją agenturę w obozie nacjonalistów ukraińskich (taką agenturę w tym środowisku ma wiele państw). Należy jednak zauważyć, że pierwsze informacje o wysadzeniu pomnika pojawiły się w rosyjskojęzycznych mediach na Ukrainie. Czy ktoś uważa rosyjski wywiad za tak prostacki, że się tak po prostu wyłoży? Patrząc na obecną sytuację na Ukrainie należy zwrócić uwagę na kilka elementów:

1. Nasilenie napięcia w Donbasie przed przejęciem władzy przez Donalda Trumpa.

2. Wyrzucenie 25 dyplomatów rosyjskich przez Baraka Obamę z USA

3. Gwałtowne embargo USA na Rosję za manipulacje wyborcze

4. Chęć zwrócenia uwagi nowej administracji USA na rosyjskie prowokacje na Ukrainie

5. Pogłębiające się nastroje buntu społecznego na tle socjalnym na Ukrainie

6. Rozczarowanie środowisk nacjonalistycznych brakiem wpływu na władzę

To tylko kilka elementów zewnętrznych. Pytanie czy Rosjanie byliby zainteresowani psuciem stosunków polsko-ukraińskich. Ależ oczywiście tak i to w każdej postaci, bo oba kraje są z Rosją od kilku lat w stanie wojny informacyjnej. Jednakże jeżeli by tego dokonali to rękoma ukraińskich nacjonalistów. Podsumowując formułowanie dzisiaj tezy, że to rosyjska prowokacja jest niepoważne. Można oczywiście formułować i podawać takową jako jedną z wielu hipotez (ale tylko wespół z innymi).

Czy można postawić jednoznaczną tezę, że to operacja jakiegoś środowiska nacjonalistów ukraińskich na Ukrainie, tak ale jako jedna z hipotez (podawana wespół z innymi). Należy także założyć, iż było to działanie lokalnych ukraińskich „patriotów” szukających odwetu na Polakach za niszczone nielegalnie pomniki UPA w Polsce. Tak, czy inaczej należy zakładać, iż wspomniany incydent może być tylko preludium do wykorzystania bazy „nabuzowanych” nacjonalizmem ukraińskich działaczy na zachodniej Ukrainie. Kto i jak to wykorzysta jest pytaniem otwartym, problem jest w tym, że to środowisko rośnie za przyzwoleniem rządu RP.

Andrzej Zapałowski
za: profil fb
Fot. Kurier Galicyjski

Dzial: