Wielki nieobecny

Przybyszewski2.jpg
Od dawna nurtuje mnie potrzeba pisania o Stanisławie Przybyszewskim. Moje rozważania powinny mieć tytuł „Z powrotem do Przybyszewskiego”. Niepokojące są stereotypowe sądy deprecjonujące jego twórczość. Aktualność jego myśli w XXI wieku jest niewątpliwa.

Wpływ tego twórcy na literaturę piękną innych krajów oraz odkrywczość jego poglądów nie przezwyciężyła niechęci narosłej wokół tego pisarza w Polsce. Mogilnictwo, a więc docenianie wartości i wielkości twórcy dopiero gdy odejdzie – oto los niejednego polskiego pisarza, uczonego, czy artysty. W stosunku do Przybyszewskiego zawiodło nawet mogilnictwo.

Po 1989 roku nie wystawia się na polskich scenach jego dramatów, a przypomnę, że znakomici polscy aktorzy wcielali się w czasach PRL na przykład w role bohaterów „Śniegu” napisanego przez tego twórcę. Twórczość Stanisława Przybyszewskiego nie przebrzmiała. Wiele mnie nauczyła, a w tym sięgania pod ludzką „skorupę i nakładane maski”. Dążenie do prawdy i pozasłownego głębokiego kontaktu w relacjach człowiek-człowiek przenika dzieła Przybyszewskiego. Na gruncie filozofii zostało uzasadnione przez egzystencjalizm, że ma sens jedynie autentyczny otwarty kontakt z drugim człowiekiem. Ten nurt filozoficzny również nie doczekał się należytej wysokiej oceny w Polsce.
Wracając do mogilnictwa, to nawet na Zamek Warszawski Przybyszewski nie powrócił po śmierci w formie muzealnych pamiątek. Upamiętnione zostało jedynie mieszkanie Stefana Żeromskiego.

W Berlinie, Norwegii, Szwecji, w Czechach mówiło się o Przybyszewskim jako genialnym Polaku. Carl Schleich, słynny chirurg berliński, właśnie pod wpływem sugestii Przybyszewskiego – o czym pisał Stanisław Helsztyński – dokonał epokowego wynalazku w medycynie, mianowicie znieczulenia miejscowego.

Zastanawiająca jest niechęć wielu krytyków literackich do twórczości Przybyszewskiego. Być może głoszone przez niego prawdy o człowieku obnażające naszą pruderię, drażnią aż tak, że przemilcza się to, co napisał. A poszukiwanie prawdy własnego życia oraz zawiązywanie więzi istotnych z drugim człowiekiem pozostaje wciąż cennym drogowskazem, który wynosi się z książek Stanisława Przybyszewskiego.

Narosłą niechęć wokół tego pisarza wyjaśnia w części zła sława ugruntowana o nim przez Boya Żeleńskiego. U podłoża ośmieszających go opinii leżała miłość Boya do pierwszej żony Przybyszewskiego, Dagny, a więc zawiść w stosunku do Przybyszewskiego. Jako przeciwwagę ocen negatywnych dodam, że Wyspiański, pełen podziwu dla Przybyszewskiego, domagał się, by Kraków postawił pomnik temu pisarzowi. Nicoll, wybitny angielski krytyk, w „Dziejach dramatu” – cenionej pracy o światowych dramaturgach – wyraża głębokie uznanie tylko dla jednego Polaka, dla Przybyszewskiego. Ale Maria Kuncewiczowa w książce „Fantasia alla polacca” stwierdza wyraźnie, że twórczość tego pisarza śmieszy a nie wzrusza i zestarzała się. Niepokojące swoją wymową jest retoryczne pytanie Kuncewiczowej: „On, tak rozkochany w diabelskich trąbach i bębnach, we wściekłych tańcach wiatru i w wieńcu cierniowym Chrystusa, czy to nie on powinien był się spalić w piecu oświęcimskim?”.

Stanisław Przybyszewski był po II wojnie światowej ośmieszany w Polsce z powodu sformułowanej przez niego idei sztuka dla sztuki. Nie rozumiano i nie rozumie się tego nadal, że krytykując pogląd, iż sztuka ma jakiś cel – Przybyszewski bronił autonomii sztuki i literatury. Wyjaśniał, że nie powinna pełnić służebnej funkcji. Sztuka i literatura powinna być objawieniem ukrytych w człowieku, a nieznanych mu potęg, których – jak pisał Przybyszewski „tylko małą cząsteczką trzymaną na uwięzi zmysłów żyjemy”.
Przybyszewski pisał wyraźnie, że nie tworzy się dzieł sztuki ze względu na cele leżące poza nią. To nie znaczy, by pisarz miał pozostawać obojętny wobec problemów świata, w którym żyje.

Ale tworzenie dzieł, jeśli mają być sztuką w pełnym tego słowa znaczeniu, a nie tworem pisanym dla poklasku, musi pozostać sprawą osobistą, autentyczną, wyrazem nadmiaru przeżyć, doznań i przemyśleń, które domagają się ujścia. Osobisty sens dzieła nie wyklucza oddziaływania na społeczeństwo Przybyszewski ujawnia niski motyw twórczości jeżeli przyświecają jej cele pragmatyczne. Muszę dodać, że Stanisław Przybyszewski z pasją publikował artykuły w „Gazecie Robotniczej” ,domagając się zasadniczych przemian społecznych i politycznych.

prof. Maria Szyszkowska
Myśl Literacka, grudzień 2016