„Związki partnerskie” nad Wełtawą?

kdu.jpg
Czeskich polityków zazwyczaj chwalę, ale tym razem zza południowej granicy dotarł niepokojący sygnał. Rząd premiera Bohuslava Sobotki przyjął projekt nowelizacji ustawy o związkach partnerskich, obowiązującej od 2006 roku i pozwalającej na zawieranie przez pary tej samej płci rejestrowanych związków partnerskich.

Nowelizacja umożliwiłaby zarejestrowanym związkom jednopłciowym adopcję dzieci w przypadku, gdy jeden z partnerów posiada dziecko z poprzedniego związku heteroseksualnego lub zapłodnienia pozaustrojowego. O decyzji rządu poinformowała na Twitterze minister rozwoju regionalnego Karla Šlechtová z partii ANO, wchodzącej w skład rządzącej koalicji socjaldemokratyczno-liberalno-chadeckiej, a oficjalnie potwierdził we wtorek (25.10) rzecznik prasowy czeskiego rządu.

Autorami zmian są socjaldemokratyczny minister ds. praw człowieka i równouprawnienia Jiří Dienstbier, obok Vaclava Havla jeden z najbardziej znanych działaczy opozycji w Czechosłowacji w czasach komunistycznych i pierwszy niekomunistyczny szef dyplomacji czechosłowackiej po 1989 roku oraz reprezentujący liberalne stronnictwo ANO minister sprawiedliwości Robert Pelikán. Dienstbier argumentuje, że obowiązujące od dekady ustawodawstwo o związkach partnerskich, jedne z najbardziej liberalnych w całej Europie Środkowej, nie realizowało w pełni zasady równości obydwu partnerów w związku, nie dając drugiemu partnerowi wpływu na wychowanie dziecka jego partnera oraz uniemożliwiało mu dostęp do dokumentacji medycznej dziecka. Projekt nowelizacji zostanie poddany pod głosowanie w obydwu izbach parlamentu.

Decyzja rządu spowoduje najprawdopodobniej kryzys w koalicji rządowej. Nowelizacji zdecydowanie sprzeciwia się Unia Chrześcijańsko-Demokratyczna-Czechosłowacka Partia Ludowa (KDU-ČSL), dysponująca w gabinecie premiera Sobotki fotelem wicepremiera, dwoma resortami: rolnictwa i kultury oraz 14 mandatami w niższej izbie parlamentu (czes. Poslanecká sněmovna) i 6 w Senacie. Ugrupowanie jest zwycięzcą przeprowadzonych w dwóch rundach (we wrześniu i na początku października br.) wyborów do Senatu Republiki Czeskiej.

Lider chadeków i wicepremier Pavel Bělobrádek (na zdj. za: kdu-csl.cz)
oświadczył, że istniejące od 2006 roku regulacje prawne są w kwestii związków partnerskich wystarczające i nie należy podejmować prób ich dalszej liberalizacji. Polityk dodał, że nie widzi żadnej możliwości, aby posłowie jego stronnictwa poparli rządowy projekt. Napięcie w koalicji chcą tonować sami inicjatorzy nowelizacji: Jiří Dienstbier stwierdził, że najprawdopodobniej podczas głosowań w parlamencie nie będzie obowiązywała dyscyplina koalicyjna i partyjna, a każdy deputowany będzie mógł oddać głos w zgodzie z własnym sumieniem.

Podobny projekt został pod obrady parlamentu wniesiony podczas poprzedniej kadencji niższej izby parlamentu, ale w wyniku upadku ówczesnego rządu i przyśpieszonych wyborów w 2013 roku został wycofany. Nowelizację ponownie zaproponowała grupa posłów w tym roku, ale po burzliwej dyskusji w izbie w czerwcu br. została odrzucona. Podzielone w tej kwestii było również najsilniejsze ugrupowanie w koalicji, Czeska Partia Socjaldemokratyczna (ČSSD). Podczas czerwcowej debaty, jedna z lewicowych posłanek, Pavlína Nytrová stwierdziła, że wprowadzenie nowelizacji ośmieli środowiska homoseksualne do dalszych roszczeń, a nawet spowoduje wzrost zjawiska pedofilii.

Łukasz Kobeszko
Na podst.: idnes.cz, lidovky.cz

Dzial: