W obronie PAX-u i Bolesława Piaseckiego

BP potrtet.jpg
Stowarzyszenie PAX formalnie nie istnieje od blisko ćwierćwiecza. W coraz większym stopniu organizacja założona i kierowana przez Bolesława Piaseckiego staje się zagadnieniem z dziedziny historii najnowszej. Zagadnieniem, które, co warto podkreślić, wciąż intryguje. Widoczny jest wzrost zainteresowania PAX-em zarówno ze strony historyków, politologów, jak i kulturoznawców.

Głos w dyskusji nad bilansem blisko półwiecznej historii Stowarzyszenia zabierają zarówno polityczni adwersarze PAX-u, jak i osoby z nim związane. Wśród tych ostatnich poczesne miejsce, obok dawnych działaczy Stowarzyszenia, zajmują członkowie rodzin liderów formacji.

Swoje wspomnienia zatytułowane „Spowiedź grzesznika. Z PAX-u, Solidarności i Andersena” opublikował niedawno Zygmunt Maria Przetakiewicz, syn Zygmunta Przetakiewicza, najbliższego współpracownika B. Piaseckiego, drugiej osoby w PAX-ie. Niemal równolegle ze wspomnieniami Przetakiewicza juniora ukazał się na łamach sobotnio-niedzielnego dodatku do „Rzeczpospolitej” („Plus Minus” z 24-25. 09. 2016) obszerny szkic autorstwa Ładysława Piaseckiego, syna przewodniczącego PAX-u. Artykuł zatytułowany „W obronie Bolesława Piaseckiego” posiada siłą rzeczy mniejszy ciężar gatunkowy niż przywołane powyżej wspomnienia, z całą jednak pewnością godny jest najwyższej uwagi. Jego autor, mający nomen omen w swojej biografii podobnie jak Przetakiewicz junior (i większość dzieci liderów Stowarzyszenia) epizod działalności w PAX-ie (w końcowym okresie jego funkcjonowania był członkiem Zarządu Głównego), stara się ze współczesnej perspektywy ukazać sens i dalekosiężne cele, jakie stawiała przed sobą organizacja.

Zarówno Piasecki, jak i Przetakiewicz starają się zdystansować od emocjonalnego wymiaru swoich związków z PAX-em, stawiając pytania o całościowy bilans organizacji, której działalność odcisnęła trwałe piętno na najnowszej historii Polski. Z całą pewnością dla osób tak blisko związanych z założycielami formacji katolików-postępowych nie było to zadanie łatwe. Sformułowane przez nich wnioski i przemyślenia mają jednak dużą wartość, nie tylko jako źródło historyczne, ale również ze względu na fakt, iż daleko odbiegają od stereotypowego ujęcia całości zagadnień związanych z PAX-em.

Większość refleksji obu autorów siłą rzeczy ogniskuje się wokół osoby B. Piaseckiego. Przetakiewicz jr dokonuje generalnej oceny dorobku polityka, w którego cieniu, co sam podkreśla, upłynęło całe jego dzieciństwo i wczesna młodość. Przedmiotem rozważań jest m.in. próba odpowiedzi na pytanie o szanse realizacji scenariuszy politycznych zakładanych przez przewodniczącego Stowarzyszenia.: „Uważam Bolesława Piaseckiego za polityka realizującego cele narodowe w państwie realnego socjalizmu. Uważam, że za jego działalnością stał jeden fundamentalny plan polityczny i jedna fundamentalna opcja ideowa. Plan polityczny zakładał stworzenie siły, która podczas nadchodzących zmian geopolitycznych będzie w stanie zastąpić komunistów w roli gwaranta interesów sowieckich, a jednocześnie realizować interes polski i społeczne postulaty katolicyzmu, czyli opcję narodowo-katolicką.

okl zajac.jpg

Z oczywistych powodów nigdy nie zostało to sformułowane wprost. Jednak wewnętrzna spójność działalności Piaseckiego jest zrozumiała dopiero przy takim ujęciu – wyeliminowanie tej ambicji z pola widzenia i refleksji historycznej czyni z Piaseckiego postać płytką, a jego działanie nielogicznym. Przesłanki jego myślenia były takie: socjalizm będzie musiał ewoluować, a Sowieci będą musieli szukać innych niż dotychczasowe gwarancji swoich interesów (notabene ich zakres geopolityczny mógł się również zmieniać, co mogło dawać większe możliwości realizacji interesu polskiego). Fundamentalna opcja ideowa miała natomiast charakter narodowo-katolicki. Uważam, że zaangażowanie socjalistyczne, o którym tyle w PAX-ie mówiliśmy, miało charakter pragmatyczny i odmieniane na tysiąc sposobów słowo «socjalizm» znaczyło tyle co «to państwo», «ta rzeczywistość państwowa», «Polska Ludowa», «PRL» itd. «Socjalizm» był słowem obowiązkowym dla legalnej działalności w PRL-owskiej rzeczywistości, rodzajem zaklęcia umożliwiającego polityczne istnienie”.

Stanowisko Przetakiewicza odnoszące się do strategii przewodniczącego PAX-u zdaje się rozwijać w przywołanym szkicu Ł. Piasecki: „Władze komunistyczne były świadome politycznych marzeń i planów Bolesława Piaseckiego. Traktowały je oczywiście jako fantazje i zawsze miały pełną świadomość, że istnienie PAX może się zakończyć w wyniku jednego dobrze przygotowanego posiedzenia Biura Politycznego (…) Nigdy nie dowiemy się, czy historia mogła się potoczyć inaczej i czy mogła zaistnieć konfiguracja, w której plany Piaseckiego doczekałyby się jakiejś formy realizacji (…) PAX chodziło przede wszystkim o udział we władzy, który mógł otworzyć drogę do... No właśnie, do czego? Nikt nigdy nie usiłował publicznie udzielić pytanie na tak groźne pytanie. Można się jedynie domyślać, że szło o jakiś konserwatywny sposób realizowania wartości katolickich i patriotycznych (…)
Okazja do realizacji tych ambicji pojawiła się dopiero po śmierci Bolesława Piaseckiego, w słabnącym, na pozór niezdarnie się reformującym, a w rzeczywistości – wkraczającym w fazę likwidacji imperium. Polak został wybrany na papieża, «Solidarność» otworzyła nowe perspektywy przed narodem, wydobyła z niego siły i godność stłamszoną w dekadach komunistycznych rządów. W tej sytuacji jako partnera do podzielenia się władzą strona komunistyczna wybrała środowiska, które używając PRL-owskiego języka – miały korzenie i sympatie rewizjonistyczne. Ze środowiskami tymi PAX zawsze był w konflikcie, tymczasem w wizji Jaruzelskiego i Kiszczaka to one mogły spowodować odblokowanie gospodarczej blokady Polski”. Tyle Ł. Piasecki. Powyższy wywód dobrze podsumowuje zaś kolejny fragment pracy Przetakiewicza juniora: „zmiany w 1989 roku dokonały się dokładnie według schematu, który opisałem na początku: Sowieci chcą zmienić sposób i zakres gwarancji swojego interesu w Polsce, rezygnują z komunistów i wybierają grupę, która przeprowadza transformację. Piasecki nie dożył czasów, w których dla grupy tej mógł być chociaż alternatywą. Gdyby wszystko działo się kilka lat wcześniej... Pierestrojka i Gorbaczow okazali się tym, na co czekał Piasecki. Tyle że zamiast Piaseckiego partnerem w zmianach był Geremek, Michnik, Kuroń (czyli grupa, którą mój ojciec nazwałby «rewizjonistami»), no i TW Bolek... Naprawdę wolałbym, żeby był to Piasecki”.

Abstrahując od obecnych poglądów Przetakiewicza juniora, szczególnie widocznych w dalszych partiach jego wspomnień (które każą go zaliczyć do sympatyków PiS), warto zwrócić uwagę, że dystansuje się on w dużej mierze od „błędów młodości”, gdy w łonie PAX-u należał do orędowników współpracy ze wspominanymi „rewizjonistami”. W ramach PAX-u Przetakiewicz jr kierował m.in. pracami Centralnego Ośrodka Szkolenia Kadr (COSK), następnie zaś stał na czele Oddziału Wojewódzkiego Stowarzyszenia w Białej Podlaskiej. Współpracował w tym czasie blisko z grupą młodych działaczy, wśród których znajdowali się m.in.: Jan Król (którego wspomnieniami autor nierzadko posiłkuje się w swojej pracy), Przemysław Hniedziewicz, Andrzej Kostarczyk i Romuald Szeremietiew. Niemal przez cały okres swego członkostwa w PAX-ie Przetakiewicz junior wysuwał postulaty sprzeczne z linią, którą prezentował jego ojciec. Jak sam pisze: „moim głównym oponentem w PAX-ie nie był Bolesław Piasecki, ale właśnie mój ojciec”.

Celem młodych była nie tylko demokratyzacja stosunków wewnątrz organizacji, ale również udzielenie przez PAX jednoznacznego wsparcia dla rodzącej się wówczas opozycji spod znaku KOR, a później „Solidarności”. Plany te wywoływały oczywisty sprzeciw ze strony Piaseckiego oraz jego najbliższych współpracowników. Podobny program stał się dopiero udziałem Ryszarda Reiffa, który jako nowy przewodniczący PAX starał się „siedzieć na dwóch stołkach” – partyjnym i opozycyjnym, kokietując KOR i „Solidarność”. Stanowiło to jednak oczywiste zaprzeczenie programu nieżyjącego już wtedy Piaseckiego. Ciekawe, że sam Przetakiewicz jr, pomimo wsparcia jakiego udzielał wówczas Reiffowi (mimo iż w wyborach na przewodniczącego poparł ojca), po latach wyraźnie dystansuje się od jego poczynań jako szefa PAX-u.

Zarzutem, jaki można postawić wspomnieniom Przetakiewicza jr, jest nadawanie zbyt wielkiej roli sprawczej działaczom Stowarzyszenia zarejestrowanym jako TW (wszak kontakty, a nawet inspiracyjna rola MSW i Służby Bezpieczeństwa nie mogły wpłynąć na generalną linię Stowarzyszenia, a jedynie co najwyżej na awans lub przesunięcie w strukturze organizacyjnej tego lub innego działacza). W poglądach autora „Spowiedzi grzesznika” dostrzec można też pewną dwoistość. Z jednej strony uznaje on bowiem paxowskie imponderabilia wyrażone w trójzaangażowaniu za słuszne i jedyne z możliwych w ówczesnych realiach (uzasadnia to jednak przede wszystkim względami taktycznymi), z drugiej zaś zdaje się nie akceptować PRL-u jako takiego. Nie uwzględnia przy tym faktu, że Piasecki autentycznie akceptował model polityczno-społeczny i gospodarczy PRL-u, największe zagrożenie dostrzegając w demokracji liberalnej na wzór zachodni. Kontrowersyjne wydają się być także spekulacje autora na temat przyczyn śmierci Piaseckiego. Przetkiewicz jr niedwuznacznie sugeruje, że mający dopiero 63 lata w chwili zgonu polityk mógł zostać zamordowany.

Obie z przytoczonych wypowiedzi pochodzą od osób bardzo blisko związanych z przywódcami PAX-u, które dodatkowo w swojej biografii posiadają wątek działalności w łonie Stowarzyszenia. Stosunkowo łatwo można uczynić z tego zarzut, stwierdzając elementarny brak obiektywizmu i stronniczość. Jednak „zanurzenie” obu autorów w PAX może paradoksalnie stanowić również o sile podnoszonych przez nich argumentów. Pomimo formułowanego niejednokrotnie krytycyzmu w odniesieniu do poczynań ojca (w dużo większym stopniu widać to w przypadku Przetakiewicza), widać, że bardzo rzetelnie przemyśleli oni filozofię, która legła u podstaw działalności PAX-u. Wnioski formułowane przez autorów uzupełniają się wzajemnie do tego stopnia, iż momentami można odnieść wrażenie, że pisała je ta sama osoba.
Autorzy cytują te same źródła (np. notatkę z maja 1963 r. z podsłuchu założonego w gabinecie Piaseckiego).

W obu tekstach wyczuwalny jest też duch publikacji red. Jana Engelgarda na czele z pracą „Bolesław Piasecki 1939-1956” (Warszawa 2015). Oceny Przetakiewicza i Piaseckiego radykalnie odbiegają przy tym od schematycznych ocen, które po dziś dzień pokutują na temat organizacji, a których źródła tkwią z jednej strony w opiniach paxowskich dysydentów, na czele z Andrzejem Micewskim, z drugiej zaś w nieprzychylnych PAX-owi ośrodkach krajowych (lewica laicka) i zagranicznych (RWE i Jan Nowak-Jeziorańśki). Tym większe znaczenie posiada fakt, że po okresie, gdy o PAX-ie i Piaseckim wypowiadali się przede wszystkim ich antagoniści, głos zabrali także i ci, którzy najlepiej rozumieli ich najgłębsze intencje i motywacje.

Maciej Motas

Zygmunt Maria Przetakiewicz jr, „Spowiedź grzesznika. Z PAX-u, Solidarności i Andersena”, Wydawnictwo LTW, Łomianki 2016, ss. 344.

Myśl Polska, nr 41-42 (9-16.10.2016)

Dzial: