Po festiwalu filmowym w Gdyni

Wolyn_4.jpg
Zakończony niedawno Festiwal Filmowy w Gdyni wykazał, że nie brakuje w Polsce zdolnych reżyserów, scenarzystów, aktorów i innych wykonawców w tej dziedzinie sztuki. Słuszne też wydaje się dążenie pobocznych współrealizatorów filmu o docenianie ich zajęć, jako pracy twórczej, bo przecież każdy film jest owocem wysiłku całej ekipy.

Nie sposób wypowiadać się na temat nagrodzonych filmów nie znając ich. Natomiast potraktowanie przez jury filmu „Wołyń” Wojciecha Smarzowskiego bardzo wiele mówi o postawie jurorów w sprawie zbrodni dokonanych przez ukraińskich nacjonalistów na Polakach. Poprawność polityczna „salonu” wymaga, aby powtarzać wyssane z palca opinie neo-banderowców o „konflikcie polsko-ukraińskim”. Z tego względu przyznano temu, zapewne wybitnemu filmowi, tylko poboczne nagrody, a prezes TVP Jacek Kurski musiał własną inicjatywą ratować sytuację, która zakrawała na wielki skandal.

Wielu nagrodzonych wspominało „pomiędzy wierszami” o braku demokracji w Polsce. Publiczność, w większości „salonowa” (tj. liberalno–libertyńsko–lewicowo–kosmopolityczna), żywo oklaskiwała te wypowiedzi. Scenografka filmu „Wołyń” przy wręczaniu jej nagrody zachowała się skandalicznie. Najpierw błysnęła „przednim” dowcipem, że do tej nagrody doszła po trupach, a później dodała że śmiechem, że atmosfera w czasie kręcenia filmu była w ekipie wesoła. Przeczą tym słowom opinie innych wykonawców i owoc ich wspólnej pracy.

Ogólnie można stwierdzić, że „nasi”, ideowo ci sami od czasów PRL-u, nadal mocno trzymają w swych zachłannych garściach polski film. Dokonanie zmian będzie bardzo trudne. O pieniądzach na realizację poważnych, głębokich filmów o tematyce stricte patriotycznej i religijnej, można sobie na razie tylko pomarzyć!

A na takie filmy – uczące miłości Boga i Ojczyzny, tradycji i moralności oraz trudnej ale optymistycznej, bo chrześcijańskiej wizji współczesności – czekają od wielu lat miliony polskich rodzin. Polacy mają dość ukazywania im wszelkiego typu dekadencji i nihilizmu, moralnego brudu i intelektualnego zagubienia, jako cech charakterystycznych współczesności. Te cechy są typowe jedynie dla lewicowych, zagubionych w swoich miazmatach pseudonowoczesności, środowisk.

Jędrzej Dmowski

Dzial: