Zmarł Jerzy Bogusz (1921-2016)

jerzy-bogusz.jpg
W tym roku jedynym byłym więźniem, spośród kilku jeszcze żyjących z pierwszego transportu Polaków do KL Auschwitz, uczestniczącym w rocznicowej uroczystości na terenie Państwowego Muzeum Auschwitz-Birkenau w Oświęcimiu, był Jerzy Bogusz z Krakowa. Ten niezwykły świadek zmarł 25 września 2016 roku, mając prawie dziewięćdziesiąt pięć lat.

Jerzy Bogusz urodził się 27 września 1921 roku w Nowym Sączu. Wybuch wojny zastał go we Lwowie, gdzie zamierzał rozpocząć studia na Politechnice Lwowskiej. Powrócił do Nowego Sącza. Zaangażował się w działalność konspiracyjną. Aresztowany został wraz z kilkunastoosobową grupą kolegów. Miał osiemnaście lat.

Wywieziono go z więzienia w Tarnowie do KL Auschwitz, gdzie przybył w transporcie polskich więźniów politycznych, liczącym 728 więźniów. Był dzień 14 czerwca 1940 roku, siedemdziesiąt sześć lat temu, Jerzy Bogusz został zarejestrowany jako więzień nr 61.

Rok temu, podczas uroczystości rocznicowej w dniu 14 czerwca 2015 roku, wspominał na terenie Muzeum Auschwitz-Birkenau: „Pięć miesięcy żyję w okupowanym Nowym Sączu, gdzie wiele osób angażowało się w przerzut młodych ochotników – przez Słowację i Węgry – do oddziałów Wojska Polskiego, organizowanych we Francji przez gen. Władysława Sikorskiego. W Nowym Sączu zaczęły się aresztowania. Mnie zatrzymano 29 kwietnia 1940 r. wraz z kilkunastoosobową grupą kolegów. Większość miała po 18 lat. Po trwającym niemal dwa tygodnie brutalnym śledztwie, wywieziono nas do więzienia w Tarnowie. Miesiąc później – 13 czerwca 1940 r. – pod eskortą zaprowadzono nas do tarnowskiej łaźni publicznej. Grupa 728 więźniów w ciasnej, dusznej łaźni spędzić musiało całą noc. O godz. 5 rano zostaliśmy wyprowadzeni z łaźni, uformowani w kolumny i od eskortą SS przeprowadzeni główną ulicą Tarnowa. Spoglądali na nas przerażeni tarnowianie z okien i spod ścian kamienic. Kolejnym „przystankiem” była rampa kolejowa za dworcem w Tarnowie. Załadowano nas do wagonów osobowych, w których mogliśmy siedzieć. Pociąg ruszył. Około południa minęliśmy Kraków. W wagonach zrobiło się potwornie gorąco i duszno. Mijane stacje miały już niemieckie, nieznane nam nazwy. Nie wiedzieliśmy, gdzie jesteśmy. Na którejś ze stacji pociąg skierowano na boczny tor. Kiedy ustał zgrzyt kół, z okien wagonu dostrzegliśmy dwa duże budynki, jeden z nich otoczony wysokim płotem z drutu kolczastego. To był Oświęcim – Auschwitz”.

Los okazał się łaskawy dla Jerzego Bogusza, bo w kwietniu 1942 r. po dwuletnim pobycie w obozie wraz z grupą około 50 innych więźniów zwolniono go z KL Auschwitz. Ponownie zaangażował się w działalność podziemną. Był żołnierzem 1. Pułku Strzelców Podhalańskich AK.

Po wojnie ukończył studia na Politechnice Krakowskiej. Na tej uczelni pracował jako wykładowca aż do emerytury. W dniu 30 września 2016 roku spoczął na cmentarzu w Nowym Sączu. Dwa dni zabrakło, aby ukończył dziewięćdziesiąt pięć lat.

dr Adam Cyra, Oświęcim

Dzial: